|
Czy
słyszysz dzwoneczki,
dzwoneczki u stóp
Miedziane i srebrne
Gdy kroczy, czy słyszysz
Bogini tańcząca,
We włosach ma nów
Czy widzisz jej piersi
Jej piersi wysokie
Smagane przez trawy
Gdy biegnie, czy widzisz
Kołyszą się w marszu
W takt dzwonków u stóp
Czy wiesz, że jej miłość
Od śmierci mocniejsza
Jak płomień wybucha
Jej miłość czy wiesz
A gdy nienawidzi, do gardła się rzuci
I serca wyrywa i pić będzie krew
Czy słyszysz dzwoneczki, dzwoneczki u stóp...

To już koniec
Koniec koniec
KONIEC
Zamknięte bez odwołania
Dziwnie obudzić się w jutrze
Które nie istnieje

Blues o niebieskiej puchówce
Możliwe, że już nigdy nie zobaczę
Faceta w niebieskiej puchówce
Warszawa to duże miasto
A ludzie zmieniają adresy
Lecz powiem wam
Że famous blue raincoat
To bedka przy tej puchówce.
Och ludzie! Całą zimę
Woziłam po mieście swój smutek
Aż w końcu przyszła wiosna
I już mi lżej
I bardzo rzadko myślę
O tej niebieskiej puchówce
Jeśli spotkacie faceta w niebieskiej puchówce
Nie wspominajcie mu o mnie
Bo to niczego nie zmieni
Ale wam mogę się przyznać
Że w bardzo zimne noce
Niekiedy jeszcze śnie
O tej niebieskiej puchówce.

Kot
Kot Jakuba umarł.
To było stare kocisko. Tak stare, że gdzieniegdzie powyłaziła mu
sierść i wyglądała różowa skóra.
Lubiłam tego czarno białego tłuściocha, chociaż był zazdrosny o
swojego pana i demonstrował swe niezadowolenie, kiedy Jakub zajmował
się mną, zamiast nim. Miał zwyczaj wskakiwać do łóżka i wpychać
się pomiędzy nas, domagając się należnej uwagi. Skądinąd pewnie
było to najcieplejsze miejsce w całym domu tego dość deszczowego i
zimnego sierpnia. W końcu chyba mnie zaakceptował, może nawet się
trochę przywiązał, w każdym razie bardziej niż jego pan.
Jakub. Boże, jak ja go kochałam... te jego oczy z kącikami wygiętymi
do dołu, dwa odwrócone uśmieszki nad policzkami z romantyczną
trzydniówką...i delikatne obojczyki nie pasujące do raczej masywnej
sylwetki. Za to łydki miał rasowe, łazigórskie, pasujące do ciężkich
buciorów i wełnianych skarpet. Podobno to facetów fascynują kobiece
nogi...No cóż może jestem facetem...uwielbiałam je głaskać, czuć
jak mięśnie prężą się pod opaloną skórą, a on też to lubił,
więc pod tym względem stanowiliśmy zgraną parę.
Ostatniego dnia leżeliśmy w łóżku czytając Rzeczpospolitą. To było
inne łóżko, w innym mieszkaniu, więc kilka dni wcześniej żegnając
się z kotem powiedziałam "cześć kocie", a on popatrzył na
mnie żółtymi oczami, które widziały poprzednie kobiety Kuby wchodzące
i wychodzące z jego życia i podstawił łebek do drapania.
A potem Jakub odszedł. Pewnie było mu mnie za dużo. Mnie zwykle jest
za dużo różnym facetom. No więc odszedł i było strasznie. Odszedł
w ramiona innej kobiety, a potem znalazł sobie piękną, dziewiczą
narzeczoną i już nie chciał o nas pamiętać. Więc powierzyłam pamięć
o nas kotu, tak jak robili to dawniej Egipcjanie, bo ja też jej nie
chciałam. A teraz kot umarł .
|