0

Ania

0

 

Czy słyszysz dzwoneczki,
dzwoneczki u stóp
Miedziane i srebrne
Gdy kroczy, czy słyszysz
Bogini tańcząca,
We włosach ma nów

Czy widzisz jej piersi
Jej piersi wysokie
Smagane przez trawy
Gdy biegnie, czy widzisz
Kołyszą się w marszu
W takt dzwonków u stóp

Czy wiesz, że jej miłość
Od śmierci mocniejsza
Jak płomień wybucha
Jej miłość czy wiesz
A gdy nienawidzi, do gardła się rzuci
I serca wyrywa i pić będzie krew

Czy słyszysz dzwoneczki, dzwoneczki u stóp...


 


To już koniec
Koniec koniec
KONIEC
Zamknięte bez odwołania
Dziwnie obudzić się w jutrze
Które nie istnieje

 

 


Blues o niebieskiej puchówce

Możliwe, że już nigdy nie zobaczę
Faceta w niebieskiej puchówce
Warszawa to duże miasto
A ludzie zmieniają adresy
Lecz powiem wam
Że famous blue raincoat
To bedka przy tej puchówce.

Och ludzie! Całą zimę
Woziłam po mieście swój smutek
Aż w końcu przyszła wiosna
I już mi lżej
I bardzo rzadko myślę
O tej niebieskiej puchówce

Jeśli spotkacie faceta w niebieskiej puchówce
Nie wspominajcie mu o mnie
Bo to niczego nie zmieni
Ale wam mogę się przyznać
Że w bardzo zimne noce
Niekiedy jeszcze śnie
O tej niebieskiej puchówce.

 

 

Kot
Kot Jakuba umarł.
To było stare kocisko. Tak stare, że gdzieniegdzie powyłaziła mu sierść i wyglądała różowa skóra.
Lubiłam tego czarno białego tłuściocha, chociaż był zazdrosny o swojego pana i demonstrował swe niezadowolenie, kiedy Jakub zajmował się mną, zamiast nim. Miał zwyczaj wskakiwać do łóżka i wpychać się pomiędzy nas, domagając się należnej uwagi. Skądinąd pewnie było to najcieplejsze miejsce w całym domu tego dość deszczowego i zimnego sierpnia. W końcu chyba mnie zaakceptował, może nawet się trochę przywiązał, w każdym razie bardziej niż jego pan.
Jakub. Boże, jak ja go kochałam... te jego oczy z kącikami wygiętymi do dołu, dwa odwrócone uśmieszki nad policzkami z romantyczną trzydniówką...i delikatne obojczyki nie pasujące do raczej masywnej sylwetki. Za to łydki miał rasowe, łazigórskie, pasujące do ciężkich buciorów i wełnianych skarpet. Podobno to facetów fascynują kobiece nogi...No cóż może jestem facetem...uwielbiałam je głaskać, czuć jak mięśnie prężą się pod opaloną skórą, a on też to lubił, więc pod tym względem stanowiliśmy zgraną parę.
Ostatniego dnia leżeliśmy w łóżku czytając Rzeczpospolitą. To było inne łóżko, w innym mieszkaniu, więc kilka dni wcześniej żegnając się z kotem powiedziałam "cześć kocie", a on popatrzył na mnie żółtymi oczami, które widziały poprzednie kobiety Kuby wchodzące i wychodzące z jego życia i podstawił łebek do drapania.
A potem Jakub odszedł. Pewnie było mu mnie za dużo. Mnie zwykle jest za dużo różnym facetom. No więc odszedł i było strasznie. Odszedł w ramiona innej kobiety, a potem znalazł sobie piękną, dziewiczą narzeczoną i już nie chciał o nas pamiętać. Więc powierzyłam pamięć o nas kotu, tak jak robili to dawniej Egipcjanie, bo ja też jej nie chciałam. A teraz kot umarł .

 

 KU STRONOM STRYCHOWYM