|
Dzik
(sus scrofa) należy do rodziny świń (suidae) z rzędu parzystokopytnych
nieprzeżuwalnych. Jest wszystkożerny. Niegdyś należał do zwierząt bardzo
pospolitych w
Europie. Zamieszkiwał również środkową Azję i północną Afrykę. Występował
na terenie
całego naszego kraju. Barwa dzika, na ogół zmienna, najczęściej zbliżona
jest do
ciemnobrunatnej. Zwierzęta te żyją stadami, jedynie odyńce są samotnikami.
Trzymają
się w gęstych zagajonych sosnowych i dębowych lasach, głównie tam, gdzie się
znajduje
także i buczyna, w okolicach niezbyt odległych od błot i parowów olszowych.
Dziki
lubią się tarzać w błocie i ocierać o drzewa z wyciekającą żywicą, na
skutek czego zlepione błotem i żywicą włosy tworzą na skórze dzika rodzaj
pancerza ochraniającego go od kłów walczących z nim w porze godowej samców.
Samica rodzi 2-8, a wyjątkowo do 12 młodych warchlaków. W czasie żniw zwierzęta
te wychodzą na pola czyniąc
na nich wielkie spustoszenie. Długość ciała odyńca dochodzi do 2 m,
natomiast
przy
wadze przekraczającej 300 kg, jego wysokość mierzona w barkach wynosić może
]
m (SYCH 1975). Sam nie atakuje ludzi, lecz zraniony lub prześladowany odyniec, a
także maciora przy zabieraniu jej lub skaleczeniu prosiąt, broni się zaciekle
mocnymi
i
ostrymi kłami. Dzik jest wtedy najniebezpieczniejszym i najzajadlejszym zwierzęciem,
szybkim i mściwym. Jednym uderzeniem kła potrafi rozpruć brzuch człowieka lub
rozpłatać udo do kości powodując śmierć myśliwego (KURKOWSKI 1865, s. 26-
-28).
W
najstarszych polskich przekazach pisanych nazywano go dziki (lub dźwoki, dziwy)
wieprz, leśny wieprz lub po prostu wieprz. Jego współczesna nazwa oraz nazwa
samca - "odyniec" pochodzą z XVII-wiecznej polszczyzny.
W
przysłowiach polskich odwoływano się do myśliwskich doświadczeń, stąd:
"bronił się jak dzik", "koń mi się ciskał jak odyniec
ranny", "samotny jak odyniec", "dzik na dzika fuka, jak go z
nagła zobaczy", "wybrał się na dzika. zastrzelił królika".
Wielce znamienne a zarazem bardzo istotne dla naszych rozważań są przysłowia:
"kto idzie na niedźwiedzia, niech gotuje łoże, kto na dzika -
mary", ,,na niedźwiedzia łóżko, a
na dzika trumna", "na
niedźwiedzia trzeba iść z felczerem, a na dzika z księdzem”
itp. (DYNAK 1993, s. 172-174).
Ludzie
już od najdawniejszych czasów stykali się z tymi zwierzętami, czego dowodami
są najstarsze wizerunki dzików pochodzące z czasów paleolitu. W Le Roc de
Sers (Charente) łowcy kultury solutrejskiej wykonali płaskorzeźbę
przedstawiającą prawdopodobnie mityczne zwierzę z korpusem bizona i łbem
dzika. W jaskini Altamira (Hiszpania) uwieczniony został dzik w tzw. galopie
"lecącym" (LEROI-GOURHAN 1978, ryc. 117, passim). Na innym malowidle w tej samej grocie
paleolityczny artysta narysował dzika z ośmioma nogami, chcąc zapewne w ten
sposób przedstawić zwierzę w bardzo szybkim ruchu. Wszystkie te rysunki i
malowidła wiązały się prawdopodobnie z magią myśliwską i chęcią
zapewnienia sobie dobrych łowów, choć badania nad strukturą i ilością tych
wyobrażeń wykazały zadziwiająco głębokie treści religijne (LEROI-GOURHAN
1966),
Gliniane
wyobrażenia dzików pochodzące z okresu neolitu (kultura trypolska) odkryto na
stanowisku w Popudni na Ukrainie (zbiory PMA w Warszawie). Dość często w młodszej
epoce kamienia wyposażano zmarłych w kości, szczękę lub kieł dzika albo świni
(np. w czasie istnienia kultury amfor kulistych; NOSEK 1967. s. 331-332).
Niemniej jednak szczególną popularnością cieszyły się zęby dzików używane
jako amulety
u
schyłku neolitu i we wczesnym okresie epoki brązu u ludów zamieszkujących środkową
i południową Europę (kultury: ceramiki sznurowej, strzyżowska, mierzanowicka,
kostańska
i nitrzańska, nagyrevska, Hatwan, priamos, lublańska, Schneckenberg-Glina
III,
otomańska, Monteoru, Kisapostag, młodszych grobów ochrowych w Rumunii, grup
Belotić
- Bela Crkva, Bubanj Hum III oraz wirtemberska kultura mogiłowa; MACHNIK 1967,
1987).
Pewną
egzemplifikacją tego powszechnego podówczas zwyczaju mogą być wyniki
badań
cmentarzysk ludów kultury mierzanowickiej (ok, 2300-1650 p.n.e.) z terenów
Małopolski.
Na 221 grobów pochodzących z obszaru Wyżyny Sandomierskiej, w 29
(13%)
znajdowały się zawieszki wykonane z kłów dzików. Szable tych zwierząt,
odpowiednio przycięte i zaopatrzone w otworki do zawieszania, noszono na
szyjach. Niekiedy pocięte kawałki owych zębów wchodziły w skład pasów.
Amulety składające się
z
3.4 a nawet 7 szt. szabel należały głównie do mężczyzn, Wyjątkowo
obdarzano nimi
(po
1 lub 2 szable) kobiety i dzieci (5 grobów). Kły łączono po 2 szt. w ten
sposób, aby
tworzyły
one zawieszki o kolistym kształcie, Długość szabli była równa, najdłuższe
3
szt. dochodzące do 21 cm znaleziono W grobie 13 w Wojciechowicach, woj.
tarnobrzeskie (BĄBEL 1981]). Największą liczbę tego typu zawieszek ( 12
szabel) posiadał natomiast mężczyzna zmarły w wieku maturus, pochowany na
cmentarzysku w Iwanowicach, woj, krakowskie (KADROW, MACHNIKOWIE 1989, Tabl.
XVII). Zabytki takie znajdowane są również w grobach ciałopalnych z tej
epoki. Kilkanaście tego typu zawieszek miało leżeć na glinianej misce obok
popielnicy w grobie osobnika ku]tury mierzanowickiej w Stodołach, woj.
tarnobrzeskie (PRZYBOROWSKI 1873, s. 13).
Późniejsze
epoki, a szczególnie zaś czas istnienia cywilizacji celtyckiej, charakteryzują
się bardzo licznymi znaleziskami związanymi z dzikiem. Do jednych z
najciekawszych należy odkrycie pochówka dzika na cmentarzysku w Sopron -
Beczidomb (Węgry), który zaopatrzony był w obstawę kamienną i w
"dary" - 2 naczynia, misę - omphalos, nożyce żelazne i mały nożyk
<WĘGRZYNOWICZ 1982, s. 170-173 ),
Nie
sposób wymienić tu wszystkich znalezisk dotyczących tematu niniejszego
referatu, gdyż rozrósłby się on do rozmiarów pokaźnej książki. Przejdźmy
zatem do spraw
tyczących
się kultury duchowej, albowiem dzik już od najdawniejszych czasów zajmował
poczesne miejsce w mitologiach ludów Europy. Wiele z omawianych symboli ma
także
swe uniwersalne pozaeuropejskie znaczenie, na co też w stosownych miejscach
wskażemy
(FORSTNER 1990, s. 303; KOPALIŃSKI 1990, s. 86-87; LURKER 1989,
s.
240-241; OESTERREICHER-MOLLWO 1992, s. 160).
Dla
jasności wykładu rozpatrzmy najpierw symbolikę związaną z omawianym
zwierzęciem;
następnie jego związki z mitami, a w końcu głęboki, kulturowy i religijny
sens
łowów na dziki.
Głównymi
cechami, które powodowały, że dziki kojarzono z określonymi pojęciami, były
- płodność, wojowniczość i samotność (odyńców). Poprzez płodność wiązano
je
z rośnięciem, Ziemią, Słońcem, Księżycem, fallusem, a także rozwiązłością,
wulgarnością i grzechem. Stąd też dzik stał się symbolem, atrybutem, a także
wcieleniem
bóstw
płodności, takich jak celtycka bogini Carcasso, germańska Freja,
bliskowschodnia Asztarte, grecka księżycowa Artemida, indyjska bogini Waraha -
żona Wisznu, który również miał się wcielać w dzika. Odyniec ryje ziemię
kłami, "zapładnia" ją i orze,
przeto
w mitycznej symbolice jest małżonkiem ziemi, a jego kły - błyskawice -
sprowadzają deszcz - nasienie. Dlatego Wisznu jako Dzik - Waraha ma jeden kieł
oznaczający fallus. Bóg ten, a w innej wersji Pradżapati (Pan Stworzeń) jako
twórca - demiurg wynosi z dna oceanu grudkę ziemi, od której rozpoczyna się
akt kosmicznej kreacji -przejścia od żywiołu wodnego do lądu i stworzenie
kontynentów. Aktu owego dokonuje w postaci dzika, który grudkę ziemi niesie
na swym kle. Emanacją Wisznu jest Amiruddha - dzik. Związek dzika z wodą, a
przeto z chmurami, był przyczyną przyjęcia tej symboliki przez bogów, takich
jak Rudra, Marotowie i Jakszowie. Dodajmy, że dzik w postaci chmury miał zabić
bliskowschodniego Adonisa (JAKIMOWICZ-SHAH, JAKIMOWICZ 1982, s. 40, 44, 61, 76,
188, 261, passim; MIELETINSKI 1981, s. 257; HAA VIO 1979, s. 473-474).
W
mitach skandynawskich bóg płodności Freyr również był związany z dzikiem.
Karły
zrobiły mu wierzchowca, złotego dzika Gullinbursti (stisl. "złotoszczeciniasty"),
który
świecił w ciemności i mógł prześcignąć najbystrzejszego rumaka. Jego
szczecina
wyobrażała
płomienie lub promienie słoneczne. Stąd też w postaci dzika pojawiał się
również
grecki Apollo (KEMPIŃSKI 1993, s. 145-162):
Dzik
był atrybutem i wcieleniem celtyckiego boga - drwala Esusa, opiekuna lasów.
Był
również inkarnacją Posejdona. Jest związany także z niszczącym charakterem
Żywiołu wodnego. Rzeka Sys (Dzik) według podań greckich miała kompletnie
zniszczyć miasto Libetryjczyków leżące na stokach góry Olimp, gdzie miał
się znajdować grób Orfeusza (Paus.1X, 30, 9).
Dziki
kojarzono z odwagą i wojowniczością, a przez to z siłą pierwotną. gniewem.
gwałtownością,
porywczością, zniszczeniem, zabójstwem, mocami podziemi, śmiercią
i
diabłem. Dzik wiązał się z odwagą wojownika, był znakiem Aresa, a nawet
jego wcieleniem. U Celtów był zwierzęciem królewskim, symbolem wojów. C.
Valerius Flaccll.,
podaje,
że u Celto-Scytów noszono przed wojskiem oznaki w kształcie koła i dzika.
Podobny emblemat niesiono przed wojskiem Galów (ROZEN-PRZEWORSKA 196R, s. 617;
1971, s. 121, 130, passim; 1976, s. 124). Godłem X legionu stacjonującego w
Palestynie w czasach Chrystusa także był odyniec (ROBERTSON 1960, s. 208).
Symbol
ten miał dodatkowo negatywne konotacje u Żydów, u których świnia jest
zwierzęciem nieczystym. Echo tego konfliktu odczytać można również w
ewangelicznej
opowieści
o uzdrowieniu opętanego z Gerazy (M t V, 1-20; Łk VIII, 26-39).
Na
terenie Grecji na początku okresu późnohelladzkiego (ok. 1580 r. p.n.e.)
pojawi. ta się moda na hełmy przybrane kłami dzika. Moda owa, dominująca w
XVI i XV w.
p.n.e.,
kontynuowała się do ok. 1200 r. p.n.e. Jej początek zbiega się z datą
przybycia
Achajów
z Bałkanów do Grecji, Zdaniem M. Nilssona, zamiłowanie Achajów do bursztynu
bałtyckiego oraz hełmów z kłami dzików wiązało się z wpływami idącymi
z północy, co znajduje potwierdzenie w inwentarzach kultur neolitycznych i
wczesnobrązowych, o których wspominaliśmy powyżej.
W
X pieśni Iliady (262-266) jest opisany hełm Odyseusza, w który ubiera go
Meryjon:
„Głowę
jego hełmem przyodział ze skóry szczelnym,
A
hełm ten rzemienie liczne i gęsto splecione
Wewnątrz
wzmacniały. Po stronie zewnętrznej zaś zęby białe
Błyszczącokłego
odyńca tu i tam były rozsiane
Pięknie,
ozdobnie. A w środku hełm pilśnią był wyłożony”
(przekł.
K. Jeżewskiej)
Wśród
wielu zabytków przedstawiających wojowników achajskich w hełmach naszywanych
kłami dzików warto zwrócić uwagę na główkę z kości słoniowej z grobu
skalnego w Mykenach (L.H.III), sygnet z Myken z IV grobu szybowego, na którym
to pierścieniu wyryto scenę wałki trzech wojowników (w drobiazgowy sposób
odtworzono hełm z długą kitą i kłami dzika) oraz fresk V n z Pylos
przedstawiający wojowników mykeńskich walczących z obcymi, odzianymi w skóry
"barbarzyńcami" (WAŁEK-CZARNECKI, WITKOWSKI 1934, ryc. 137;
RUTKOWSKI 1973, s. 106, 166,
220;
LUCE 1987, s. 164-167).
Na
słynnym srebrnym kotle z Gundestrup (Dania), datowanym na II w. p.n.e., na
którym
m.in. wyobrażona jest scena inicjacji wojowników celtyckich, hełmy niektórych
uczestników
obrzędu zaopatrzone są w wyobrażenia dzików. Instrumenty dęte, tzw.
carnyxy,
na których grano podczas ceremonii, również uformowane są w kształcie głów
dzika
(ENDRES 1931., Abb. 218). Figurka dzika na hełmie symbolizowała u Celtów
zwierzchnika
plemienia, wodza lub króla. W podobnych hełmach z dzikami przedstawieni są
Celtowie na rzeźbach. ołtarza w
Pergamon w Azji Mniejszej. Analogiczne wręcz elementy uzbrojenia posiadają
dwaj wojownicy skandynawscy wyobrażeni na brązowej płytce z Torslund
w Szwecji (MONTELIUS 1888, s. 162), datowanej na VIII w. .n.e. W
staroangielskim eposie Beowulf; spisanym ok. 1000 r. a recytowanym być
może już w VII stuleciu, odnaleźć można dalekie echa wypadków
historycznych - najazdu drużyn duńskich na wyspy brytyjskie w latach 512-520.
Bohater tytułowy tego dzieła odziany był w hełm zdobiony szablami dzika.
Dodajmy tu na koniec, że epizod opisany
w X pleśni Iliady, w którym Odyseusz i Diomedes, ubrani m.in. jeden w
hełm z dziczych szabel, drugi zaś w skórę szarego wilka, wyruszają w nocy
do obozu Traków By tam zabijać i rabować wrogów – jest analogiczny do
niektórych prób inicjacyjnych młodych wojowników . Nocna wyprawa, zwierzęce
przebranie, walka i zdobycie łupów odgrywały znamienną. rolę wśród bractw
noszących imiona zwierząt i poddających młodzieńców obrzędowi wojennej
inicjacji - swego rodzaju pasowania na wojownika (MlREAUX 1962, s. 94; SŁUPECKI
1984 ).
Symbol.
dzika wiąże się również z innymi elementami kultury i obrzędowości
wojskowej. Dzioby, tzw. ostrogi, najdawniejszych okrętów greckich wykonywano
lub zdobiono wyobrażeniami łba
lub ryja dzika (ŁOPOSZKO 1992, s. 51, ryc. 27, 29, 31, 33),
gdyż
dziób okrętu pruł tak morze jak wściekły dzik, który wypadłszy z kniei rwie naprzód
i kłami orze ziemię. Z kolei Germanowie ustawiali swe wojska do walki w klin,
szpicem
do wroga. Szyk ten nazywano "łbem dzika". Eddaiczna Pieśń o
Reginie (23) tak
o
tym mówi: Zwycięstwo należy do dzielnych wodzów, co widzą dokładnie,
gdy ustawiają w łeb świński” (przekł. A. Załuska-Stromberg). W
starożytnej Sparcie młodzi efebowie, po spełnieniu stosownych ofiar, urządzali
przed zaprawą bojową walki odyńców. Ze zwycięstwa jednego z nich wróżono
sukces jednej z dwu trenujących grup młodych wojowników (Paus.III, 14, 10).
O
wielkim znaczeniu dzika u Słowian Zachodnich pisał Thietmar (Kronika VI, 24).
W
kraju Redarów był gród Radogoszcz położony nad „strasznie wyglądającym
jeziorem”. „Ze starożytności, którą fałszowano za pomocą różnych
błędnych opowieści, pochodzi świadectwo, że ilekroć grożą imj okrutne
przykrości wojny domowej, wychodzi ze wspomnianego wyżej jeziora ogromny
odyniec z pianą połyskującą na białych kłach i na oczach wszystkich tarza
się i rzuca z upodobaniem w kałuży” (przekł. M.Z. Jedlicki).
Dzik
zwiastował więc wojenne nieszczęścia. Funkcję posłańca bogów pełnił również
jego
babilońsko-akkadyjski krewniak. U Wschodnich Słowian dzik był także
przedmiotem kultu apotropaicznego, czego dowodem jest czaszka dzicza z dużymi kłami
wrośnięta w pień starego dębu wyłowionego z Dniestru u ujścia Desny. W
Polsce natomiast, w grodzie gnieźnieńskim z X w. w licu zewnętrznym wału
tkwił wyrzeźbiony łeb dziczy(GIEYSZTOR 1982, s.. 129, 229): Dodajmy, że
szable dzika tak chętnie noszone przez Celtów, w całej Słowiańszczyźnie, a
także u innych ludów indoeuropejskich (co najmniej od neolitu) pełniły
funkcję apotropaiczną (MOSZYŃSKI 1934, s. 309; OKULICZ-KOZARYN 1983, s. 15,
237; ROZEN-PRZEWORSKA 1971, s. 220; WILKE 1914, s. 31 i in.). Jak podaje Tacyt
(Germania 46), Estiowie jako symbol swojej wiary w matkę bogów "noszą
wizerunki dzików; ten zastępuje broń i wszelką inną ochronę, czciciela
bogini nawet wśród nieprzyjaciół zabezpiecza” (przekł . S.
Hammer)
.
W
gnostycyzmie przerażający Demiurg ma dwa oblicza - dzika i lwa, symbole ciemności
i słońca, dobra i zła (ROUSSEAU 1988, s. 63). W buddyzmie świnia symbolizuje
głupotę (SZYSZKO-BOHUSZ 1990, s. 109). W symbolice judeo-chrześcijańskiej
dzik
ma znaczenie pejoratywne. Jako pustoszyciel winnic stał się znakiem wrogów
,
Izraela (Ps. 79, 14), Kościoła i pogan. Jest "/,wierzę ciem nieczystym.
W chrześcijaństwie
symbolizuje
grzech, nieumiarkowanie, żarłoczność, gniew, diabła i siły ciemności,
Jest
przeciwnikiem
Dziewicy czystości. Fałszywa interpretacja nazwy niemieckiej "Eber"
(z
hebr. Ebri - praojciec Hebrajczyków) była przyczyną szokującego faktu. że w
sztuce
chrześcijańskiej
średniowiecza dzik bywał niekiedy symbolem Chrystusa.
Dzik
był także wcieleniem Hermesa, przewodnika zmarłych. W Galii funkcję tę
pełnił
Merkury i nosił celtycki przydomek Moccus, pochodzący od gał. moccos (por.
bret.
moc'h - "dzik", "wieprz").
Związek
dzika ze śmiercią i zaświatami był główną przyczyną, dla której przysięgano
nad ciałem ofiarnego odyńca. Czynili to już homeryccy bohaterowie Po przyjęciu
szczeciny na karku ofiarnego zwierzęcia, Agamemnon modli! się do Zeusa:
„Jeślim
jest krzywoprzysiężcą, niechże mi ześlą bogowie
Liczne
nieszczęścia, jak zawsze tym, którzy łamią przysięgi.
Tak
powiedział i gardło odyńca spiżem poderżnął.
Potem
Taltybios wnętrzności w bezdenne morze głębiny
Rzucił
z rozmachem na pastwę ryb”
(Iliada,
XIX, 264-268, przekł. K. Jeżewskiej).
Mięsa
tego nikt z ludzi nie jadł.
Herakles
miał nad wnętrznościami dzika zawrzeć przymierze na prawach wzajemności z
synami Neleusa w miejscu zwanym Grobowcem Dzika (Kapru Sema) w Stenyklerosie
messeńskim. Z kolei w Olimpii przed posągiem Zeusa Horkiosa (Strzegącego
Przysięgi) nad pociętymi kawałkami mięsa dzika składali przysięgę
zawodnicy olimpijscy, ich rodziny oraz sędziowie (Paus. IV, 15,8; V, 24, 9-10).
Grecy dowodzeni przez Ksenofonta (Anabasis
II) przysięgali natomiast nad krwią zarżniętych ofiar - byka, dzikiej świni
i barana. W posoce wytoczonej w tarczę Hellenowie maczali miecz,
barbarzyńcy zaś grot włóczni .
podobne
przysięgi składali Germanowie, W eddaicznej Pieśni o Helgim Synu Hjorwarda
(IV) mówi się, że: „Wieczorem
było składanie ślubów: przyprowadzono odyńca ofiarnego, mężowie położyli
na nim ręce i składali uroczyste przyrzeczenie przy pucharze ślubnym”
(przekł. A. Załuska-Stromberg). Zwyczaj ten Normanowie kontynuowali w średniowieczu.
Nad łbem dzika składano przysięgi wierności i hołd królowi lub księciu.
Jeden z rodzajów ich ślubowania polegał na dotknięciu dzika, którego
przynoszono jeszcze żywego, zanim podano go do spożycia. W państwie
burgundzkim dzika zastąpił bażant
(HUIZINGA 1961, s. 120).
Krew
zwierząt ofiarnych wzmacniała magicznie bogów. Jak twierdzi Edda
(Wieszcba Wolwy krótka, 39), Bóg As „uodporniony
został mocą ziemi, wodą morską zimną i krwią ofiarniczą odyńca” Te
trzy elementy wzmacniały również magiczny napój zapomnienia (Pieśń
o Gurdun II. Dawna, 22)
Świnia
w zastępstwie dzika była powszechnym zwierzęciem ofiarnym w starożytności,
które składano bogom płodności, ziemi, lasów, zwierząt i wojny. Podobnie
rzecz się miała na innych terenach Europy. I tak np. w okresie przesilenia
zimowego Skandynawowie składali Freyowi ofiarę z łba dzika, natomiast w
czerwcu podobną ofiarę z wieprza Frei. Stąd też wziął się angielski
obyczaj podawania łba dzika z jabłkiem w pysku, przyozdobionego rozmarynem i
liśćmi bobkowymi na stół w okresie Bożego Narodzenia (TYLOR 1898, s. 339).
Skandynawowie po dokonaniu obrzędów religijnych wielkich dorocznych świąt
jedli wyłącznie gotowane mięso zwierząt ofiarnych
(wieprzowinę,
koninę, wołowinę)) oraz pili mocny napój na cześć bogów. Spożywanie
zwierząt
ofiarnych pozwalało uzyskać ludziom więź duchową z bogami. Konsumowano te
same zwierzęta jednocześnie. Bogowie pożywiali się krwią, ludzie zaś mięsem.
Członków
takich zgromadzeń nazywano subnautar "dzielących się gotowanym mięsem"
(PIEKARCZYK 1968, s. 109-.:112, passim). Zakaz spożywania mięsa świńskiego obejmował
czasowo Egipcjan i społeczności babilońsko-akkadyjskie, całkowicie zaś Żydów,
Arabów, Hindusów, syryjskich wyznawców Adonisa i czcicieli frygijskiego Attisa
(dotyczyło to głównie Galatów zamieszkujących Pessinus; POPKO 1989, s. 151-
-152
i in.). Zgoła inaczej postępowali starożytni Grecy i inne ludy naszego
kontynentu.
U
Celt6w europejskich mięso tego zwierzęcia było potrawą rytualną, wchodzącą
w
skład obrzędowej uczty ku czci Wielkiej Rhiannon (Wielkiej Matki). Najlepszą część,
tj. szynkę, spożywał w czasie rytualnej biesiady król lub wódz plemienia,
następną zaś część - najbardziej zasłużony z wojów. Curath mir (szynka
dzika) była "kęsem herojów"
należnym zwycięskiemu wojownikowi. Stąd też kości tego zwierzęcia znajduje
się bardzo często w grobach wojownik6w celtyckich (zwłaszcza na terenie Słowacji).
Diodor Sycylijski opisujący obyczaje Celtów w Galii stwierdza (V, 28):
Mężnych
wojowników czczą najlepszymi porcjami mięsa, podobnie jak to Homer opowiada o
Ajasie, że uczcili go inni wodzowie, gdy w pojedynku pokonał Hektora: Uczcił
Ajasa pełnym grzbietem”. Antenajos (IV, 40) powołując się na
Posydoniusza jako swe źr6dło potwierdza tę wiadomość dodając, że jeśli
owego udźca żądał ktoś inny, wówczas ucztujący
Celtowie
powstawali i walczyli w pojedynku na śmierć. Praktyka ta jest doskonale przedstawiona
w staroirlandzkiej SSadze o prosięciu Mac Do Tho. Jest ona również głównym
motywem Biesiady Briciu (DILLON, CHADWICK 1975, s. 17). Obyczaje te również
obowiązywały w celtyckich zaświatach. Dlatego też Manannan, syn Lera (Manannan
mac Lir), bóg fal morskich i pan krainy zmarłych, aby podtrzymać wieczną młodość
organizował Biesiady Nieśmiertelności, w trakcie kt6rych spożywano zabijane
jego świnie, które w następny dzień zmartwychwstawały. Wątek ten,
znajdujemy również w mitach skandynawskich. Einherjar (stisl. "pojedynkujący
się ), zmarli z bronią w ręku wojownicy wybrani na polach bitew przez
walkirie zamieszkiwali w zaświatach Walhallę, pałac Odina. Byli jego drużyną
oczekującą na ostatnią walkę - Ragnarok.
Czas
oczekiwania spędzali na pojedynkach i nieustannych ucztach, w trakcie których spożywali
m.in. mięso Saehrimnira, boskiego wieprza. Przygotowywał je kucharz Andhrimnir
w kotle Eldhrimnir ( Grimnira Pieśń , 18). Mięsa tego nigdy nie
brakowało, gdyż dzik każdego dnia odradzał się w nieskończoność.
Na
ucztach tych nie brakowało piwa. Asowie posiadali na swym dworze słynny kocioł,
w którym je warzyli. W jednej z sag staroislandzkich, Odin użycza swej śliny
na zaczyn do piwa, by stało się zacnym napojem. W celtyckich opowlesciach
ludowych bohater
Ceraint Feddw dzięki pomocy cudownego dzika wynalazł warzenie piwa
(CZARNOWSKI
1956, t. 3, s. 68, 165). Z kolei w mitach fińskich ślina, piana z pyska, plwocina
wieprza jest fermentem piwnym. W Estonii mawiają: ,,Piana na piwie podczas jego
fermentacji bierze się stąd, że Noe, warząc piwo, spienił je śliną
wieprza.
W
rosyjskim micie o potopie, warzy się piwo z piany utoczonej z pyska wieprza lub
konia. W fińskich pieśniach o Kaukomoinenie mówi się o takim piwie "męska
braha” lub "miód
dla mężów”. (HAAVIO 1979, s, 293), Piwo, jak się wydaje, było
pierwszym magicznym napojem nieśmiertelności Indoeuropejczyków, ,zanim
poznali wino, Dodajmy
że
kompleks pojęć związanych z napojami pobudzającymi lub narkotycznymi dotyczy
siły,
zdrowia i odwagi, poznania, wtajemniczenia w sprawy ,ukryte oraz poczęcia.
A
więc łączy się z obrzędem inicjacji, w czasie którego najważniejszą, rolę
odgrywały walka,
wtajemniczenie w tradycje plemienne oraz inicjacja seksualna (SKŁADANKOWA 1984,
s. 268).
Dzik
jako znak herbowy oznaczał siłę i bohaterstwo. Biały dzik był godłem króla
Ryszarda
III. Wizerunek dzika nosił także na swej tarczy Tydcus, syn Ojneusa, krola
Kalidonu, w którym było sanktuarium Aresa.
Samotny
odyniec żywiący się żołędziami świętego dębu kojarzył się z samotnym pustelnikiem,
druidem i szamanem. Stąd też był również symbolem autorytetu duchowego u
Indoeuropejczyków, czystości, uczciwości i wolności. Biały dzik był
znakiem celtyckich
druidów (ROZEN-PRZEWORSKA 1971, s. 80).
Wszystkie
omawiane powyżej znaczenia symboliczne związane z dzikami brały się z
długotrwałego i zasadniczo wrogiego współżycia z tymi leśnymi zwierzętami.
Dzik od
tysiącleci był zwierzyną łowną. Najstarszy wizerunek łowów na dzika
pochodzi z Alcaniz k. Teruel (wschodnia Hiszpania) i datowany jest na starszą
epokę kamienia,
Uwieczniony
na rysunku człowiek ściga uciekające zwierzę, w którego. ciele tkwią
oszczepy. Podobne wyobrażenia pochodzą z Gasulla i
Valltorta, również w Hiszpanii (MAZONOWICZ 1975, s. 76-77, 126). Jedną
z najciekawszych scen polowania na dziki z psami przedstawiona na fragmencie
fresku z Tyrynsu, charakterystycznego dla malarstwa mykeńskiego XIV i XIII w. (RUTKOWSKI
1973, s. 107). Wielokrotnie w późniejszych czasach starożytni artyści greccy
i rzymscy przedstawiali analogiczne tematycznie sceny na freskach, wazach,
mozaikach oraz rzeźbach zdobiących świątynie. Nie sposób je tu wszystkie
wyszczególnić i omówić. Natomiast najstarszy literacki opis polowania na
dziki znajduje się w Iliadzie (XVII,
281-283). Homer mówi:
Ajas
„skoczył więc w pierwsze szeregi z odwagi do dzika podobny,
Rozjuszonego, co w górach psy oraz krzepkich myśliwych, łatwo rozpędza, krążący
w wąwozach lasem zarosłych”
(przekł.
K. Jeżewska). Drugi fragment z tej samej pieśni (725-729) porównuje Trojan,
którzy
za Achajami „ jak psy za dzikiem zranionym, Które chcą dopaść
zwierzyny nim dojdą krzepcy myśliwi, Biegną w gwałtownym pośpiechu, odyńca
pragnąc rozszarpać, Ale jeżeli się do nich potężny odwróci, Zaraz cofają
się z trwogą i rozpraszają w popłochu”
Pełny
i niezwykle plastyczny opis łowów znajduje się natomiast w Odysei (XIX, 428-458).
Dotyczy on przygody Odysa, który wybrał się do swego dziadka od strony matki,
Autolikosa, aby wraz z jego synami zapolować na stokach Parnasu. opowiada
nie
żywo przypomina fresek z Tyrynsu. Polowanie z psami o świcie zakończyło się
naturalnie ubiciem odyńca. Łowy jednak nie były w pełni szczęśliwe, gdyż
Odyseusz otrzymał ciężką ranę od dziczego kła. Po wielu latach po owej bliźnie
"powyżej kolana się znajdującej" piastunka Eurykleja rozpoznała
Odysa powracającego ze swej tułaczki na Itakę.
W
tradycyjnym podziale "natura - kultura" dzik zawsze należał do tej
pierwszej. Był
on pierwotną, płodną, lecz zarazem i niszczycielską siłą, którą chciano
wykorzystać poprzez
naśladownictwo lub też z którą z całą zaciekłością walczono. Postać
tego leśnego zwierzęcia przybierają bogowie i boginie świata starożytnego.
Oni też, aby ukarać
ludzi
za najprzeróżniejsze przewinienia i grzechy, nasyłali na mieszkańców osad i
wiosek dziki - niszczycielskje, zabójcze potwory. I tak, dla przykładu, Ojneus,
król Kalido- I1U
nie uczcił ofiarą Artemidy i wtedy:
„Gniewem
pałając bogini, co chętnie wypuszcza strzały
Mocy
straszliwej odyńca o kłach potężnych nasłała
Który
na polach Ojneusa wyrządzał szkody rozliczne.
Wiele
dorodnych drzew wydarł kłami i zwalił na ziemie
Wraz
z korzeniami i z kwiatem – nadzieją owocowania.
Zabił
go wreszcie Ojneusa syn waleczny Meleagros,
Z
grodów postronnych gromadząc wielu myśliwych i wiele
Psów
, bo nie zdołałby zabić go z małą liczbą śmiertelnych,
Tak
był potworny i wielu na śmierci stos zaprowadził”
(Iliada
IX, 534-543; przekł. K. Jeżewskiej).
Z
tymi potwornymi wysłannikami bogów muszą walczyć herosi tacy jak Herakles, który
poskromił (lecz nie zabił) Dzika z Erymantu, Idas - Argonauta, Tezeusz, który
w
Krommyon upolował lochę Faję, oraz Teutras, król Myzji, który w świątyni
Artemidy Ortozyjskiej zabił jej dzika gadającego ludzkim głosem. We
wspomnianych wyżej
najsłynniejszych
mitycznych łowach na dzika kalidońskiego udział wzięła cała plejada greckich
bohaterów - Meleager, Atalanta, Tezeusz, Telamon, PeJeus, Polideukes, lolaos,
Protos i Kometes, Epochos, Ankajos, Kastor, Amfiaraos, Jazon, Pejrytoos i in .
Z
dzikami potykają się r6wnież herosi z innych krain świata. Wspomnijmy tu
tylko perskiego Biżana, indyjskiego Ardżunę czy też chińskiego łucznika I.
Do najciekawszych,
modelowych
wręcz opowieści należy celtycki mit o łowach na dzika Twrch Trwyth zesłanego
przez boga zaświatów, jednookiego Yspadaddena Penkawra. Nie wszyscy herosi
wychodzą z walki z dzikiem zwycięsko. Wielu płaci za polowanie ranami, wielu też
ginie. Podczas wyprawy po Złote Runo zostaje zabity przez dzika w Bitynii Argo
nauta,
wieszczek Idmon ("Jasnowidzqcy"). Arkadyjski Ankajos kończy swe życie
podczas polowania w Kalidonie. Podobny los spotyka innego Ankajosa, Argonautę,
władcę Lelegów
z Samos, a także męża Niobe Filottosa Asyryjczyka oraz irlandzkiego herosa
Diarmuida.
Nie byli oni pierwszymi, których dosięgnął ten rodzaj śmierci. Przed nimi byli
bogowie - Ozyrys, Tammuz, Adonis, Attis i kreteński Zeus. Ich również uśmierciły
dziki.
Według
wielu mitów, zabicie dzika było warunkiem otrzymania ręki królewny, a wraz z
nią tronu. Tak było np. w perskich opowieściach o rycerzu Biżanie (SKŁADANKOW
A 1989, s. 265) oraz w celtyckich o Kulhwchu, który starał się o rękę
Olweny, córki Yspadaddena Penkawra.
W
celtyckiej tradycji łowy na dzika były obrzędem, w trakcie którego myśliwy składał
daninę krwi, wykazywał się odwagą i przedsiębiorczością. W opowieści o
Kulhwchu, siostrzeńcu króla Artura, odnotowanej zarówno w średniowiecznych
źródłach irlandzkich,
Mabinogionie, jak i w sadze o królu Arturze, główny bohater, aby zdobyć
ukochaną,
musi przejść przez 40 prób, wśród których najważniejszą jest pozyskanie miecza
znajdującego się między uszami dzika. Poproszony przez siostrzeńca król
Artur zwycięża,
ale dzięki temu nie Kulhwch, lecz on zostaje królem. W innej wersji Artur stacza
walkę z dzikiem Trwythem, w którego został zaklęty król Mabon, i pokonuje
go,
zdobywając
magiczne nożyczki, grzebień i brzytwę, które dzik nosił w swej grzywie.
W
Mabinogionie zwycięzcą jest Mabon, syn Modrona należący do drużyny
Artura. To on
wchodzi w posiadanie magicznych przedmiotów Dzika Chrząkacza. W ostateczności
Kulhuch (Kulwch) otrzymuje rękę Olweny. Triath, Torc- Triath, Trwyth oznaczało
jednocześnie
dzik i król. Dzikiem tym miał być zatem sam Yspadadden Penkawr, którego śmierć
poprzez dekapitację otworzyła Kulhwchowi drogę do tronu (CZARNOWSKI
1956, t. 3, s. 67, passim).
Magiczne
przyrządy fryzjerskie używane były podczas postrzyżyn, będących
nieodzownym elementem rytów inicjacyjnych. Na obrzędowej uczcie z okazji
udanej inicjacji spożywano właśnie dziczyznę oraz piwo, dokładnie tak samo
jak w wypadku postrzyżyn
Piasta Kołodzieja (ROZEN-PRZEWORSKA 1979, s. 142-143).
Polowanie
na dzika było najistotniejszą próbą kandydatów na wojowników i królów w
świecie Indoeuropejczyków. Nie zależy się zatem dziwić, że motyw dzika
przetrwał w sztuce europejskiej bardzo długo i w całej okazałości
prezentuje się np. na płaskorzeźbach
w katedrze w Chartres. Wspomniana Olwena jest natomiast uważana za galicką
boginię z dzikiem, w Ardenach znaną jako Diana z dzikiem, sama samica dzika
to matka - ziemia, Hanwen, Banba (ROZEN-PRZEWORSKA 1976, s. 129, passim).
Przytoczmy
tu jeszcze jeden epizod, tym razem dotyczący nie króla, lecz samego cesarza.
Historycy Cesarstwa Rzymskiego opisując dzieje imperatora Diok1ecjana, przypominają
wydarzenie będące dalekim echem rytualnych polowań na dziki.. Otóż, kiedy
Dioklecjan jeszcze jako zwykły oficer przebywał w Galii, zatrzymał się tam
w
jednej z gospód. Rachunek przedstawiła mu celtycka druidka. Przyjmując zapłatę
zarzuciła
gościowi skąpstwo. Dioklecjan na tę wymówkę miał odpowiedzieć: „Wtedy
będę szczodry, gdy zostanę cesarzem” Druidka odparła natomiast: „Dioklecjanie,
nie żartuj, cesarzem zostaniesz gdy zabijesz dzika”. Dioklecjan chętnie
uwierzył w przepowiednię, lecz
mimo że gorliwie oddawał się polowaniom na odyńce, tron cesarski uzyskiwali
jednak
nadal inni pretendenci. Wreszcie zdeterminowany oficer, aby zapewnić sobie władzę
zgodnie ze słowami druidki, zabił własnoręcznie prefekta pretorianów
imieniem Aper
(Dzik). Dioklecjan został wybitnym władcą. Zreformował wiele dziedzin życia
imperium
rzymskiego, lecz że szczególnie okrutnie prześladował chrześcijan, nic zasłużył
sobie u potomnych na dobrą pamięć (JACZYNOWSKA 1987, s. 192).
Jest
rzeczą nader ciekawą, że również w innych krainach i u innych ludów dzik
odgrywał
dużą rolę w obrzędach inicjacyjnych. Tak było np. u wojowników tajfaiskich.
Z
kolei u Goldów, Tunguzów i Buriatów podczas inicjacji szamańskich składano w
ofierze 9 wieprzy, których krew pili szamani i wpadali w ekstazę (ELIADE 1994a,s.124;
1994b,s.109).
Jak
rozumieć mamy wszystkie te mityczne opowieści ? Ich symbolika jest
wielowarstwowa i można ją odczytywać na różnych poziomach znaczeniowych.
Generalnie wyodrębnia
się, zdaniem A, Wiercińskiego, trzy poziomy znaczeniowe w mitach heroicznych:
I.
Poziom etnohistoryczny.
2.
Poziom kosmologiczny.
3.
Poziom psychologiczny.
Rozpatrzmy
je kolejno.
Warstwa
pierwsza dotyczyła zatem wydarzeń, które realnie istniały w danej społeczności,
a które z czasem zostały całkowicie zmitologizowane. W tym sensie istniało realne
zagrożenie pól i życia ludzi przez mieszkańców lasu, a także łowy na groźne
odyńce.
Polowania te jednakże nic miały jedynie charakteru utylitarnego, lecz
wmontowane były w ówczesny system religijno-magiczny. Łowy na dzika były
przede wszystkim przywilejem wojowników i władców, co było o tyle zrozumiałe,
że często król również
był wojownikiem. Królowie w społeczeństwach starożytnych pełnili funkcje
sakralną
i polityczną jednocześnie. W pełni odpowiadali za losy podległej sobie
krainy, za
płodność ziemi, urodzajność pól oraz dobrobyt materialny swych poddanych.
Byli swego
rodzaju „axis mundi", punktem centralnym kraju i społeczności,
kumulującym w
maksymalny sposób władzę i sacrum i stanowiącym rodzaj łącznika pomiędzy
światem bogów i światem ludzi. Za swe czyny oczywiście odpowiadali w
pierwszej kolejności przed bogami - bezpośrednio, a w drugiej, w sposób pośredni.
przed ludźmi.
Utraciwszy
łaskę bogów, tracili łaskę ludzi. Naruszenie przez króla jakiegokolwiek obowiązującego
go tabu (nawet nieświadomie!), odbijało się natychmiast w całym
makrokosmosie. Wówczas bogowie karali całą społeczność klęskami
elementarnymi - suszą, powodziami, trzęsieniami ziemi, zarazą lub też. ...
stadami dzików. Dlatego też
w
przypadku zagrożenia pół i zbiorów, a tym samym podstawy egzystencji ludów
rolniczych przez te zwierzęta, królowie organizowali polowania, które miały
charakter rytualny.
Obowiązkiem
władcy i herosa było pokonywanie zła. Umiejętnością tą, połączoną
z
odwagą i mądrością, musieli wykazać się kandydaci na królów w trakcie
nader skomplikowanych inicjacji heroicznych. Tron osiągali jedynie ci, którzy
sprostali całemu szeregowi
prób, do których, rzecz jasna, należało również zabicie dzika.
W
ideologicznych systemach sterujących czasów wczesnego neolitu, w
matriarchalnych (uwaga: matriarchat rozumiany w sensie matrylineatu i
matrylokalności) społecznościach rolniczych, wyodrębnił się kompleks związany
z kultem Wielkiej Bogini Matki oraz jej męskiego partnera, który co jakiś
czas umierał, aby się powtórnie odrodzić. Wtedy też powstała instytucja świętego
króla (WIERCIŃSKI 1981, s. 133, 144- -146,.passim;
1994, s. 192-199). Władza jego była dożywotnia w tym sensie, że król pełnił
ją przez ściśle określony okres - rok lub kilka lat - po którym był
rytualnie uśmiercany.
Stąd też funkcję zabójcy spełniał wysłannik bogini - dzik lub też człowiek
-
następca tronu, który ją reprezentował. Władza pochodziła bowiem od
Wielkiej Matki.
System
ten uległ z czasem daleko idącej ewolucji, na którą złożyło się wiele
przyczyn. W okresach brązu i żelaza, jak twierdzi A. Wierciński, nastąpił
rozłam funkcjonalny elit społeczno-religijnych na dwa bloki:
I. Instytucję króla
z półświeckimi urzędnikami zarządzającymi sprawami polityki i wojskowości
oraz
2. Instytucję kapłaństwa
odpowiedzialnego
za podtrzymanie magiczno-religijnego modelu świata oraz związane z
nim instytucje społeczno-religijne. Od tego momentu władca nie podlegał już
rytuałowi okresowej śmierci. Stanowisko naczelnego bóstwa zgodnie z ogólną
tendencją istniejącą u patriarchalnych ludów indoeuropejskich przybyłych na
teren Śródziemnomorza pełnił Bóg-Ojciec (por. SADOWSKI 1991, s. 17, 25-26,
passim).
Zmiany
te miały daleko idące konsekwencje w rytach inicjacyjnych, co siłą rzeczy znalazło
swoje odbicie w mitologiach.
Rozpatrując
poziom kosmologiczny mitów heroicznych. musimy pamiętać o powszechnej w
przeszłości identyfikacji makro- i mikrokosmosu oraz ich ścisłych wzajemnych
relacji. Ludzie archaiczni w swoich obrzędach odtwarzali kosmogoniczne i
kosmologiczne wydarzenia, które miały miejsce na początków czasu wśród bogów.
Naśladowali je, dokonując poprzez ich powtórzenie czasowej odnowy Kosmosu (ELIADE
1970, s. 106-121, passim). W trakcie tych obrzędów identyfikowali się z
poszczególny mi postaciami swojej mitologii. Uczestniczyli w ten sposób w ciągłej
kreacji Kosmosu i mieli poczucie głębokiego sensu przenikającego cały wyobrażany
przez siebie wszechświat. Tak więc święty król czasów wczesnoneolitycznych
odtwarzał rolo męskiego małżonka Wielkiej Matki i tak jak on musiał umrzeć,
aby się powtórnie narodzić i aby swą śmiercią zagwarantować ciągłość
bytowania swego plemienia i całego Kosmosu. Jego świadome samoofiarowanie się
miało zasadnicze znaczenie dla istnienia świata. W późniejszych czasach
motyw ten kontynuował się w religiach bliskowschodnich i odegrał podstawową
rolę w powstaniu doktryny chrześcijańskiej.
W
epokach brązu i żelaza władca odtwarzał natomiast rolę naczelnego męskiego
boga
- Gromowładcy i w sposób rytualny walczył z jego Kosmicznym Przeciwnikiem, którego
wyobrażeniem był min. dzik. W tym sensie hipostazami Gromowładcy byli mityczni
herosi greccy - Herakles, Tezeusz, Meleager itd., zabijający potwory ciemności
i monstra chaosu, i porządkujący świat na nowo. Nigdy bowiem owe negatywne moce
nie zostały pokonane ostatecznie, a to oznaczało konieczność kontynuacji
walki przez
następnych bohaterów.
Trzecia
warstwa znaczeniowa mitów heroicznych odnosi się do psychologii. Inicjacje
bohaterskie odbywały się na dwóch płaszczyznach, w świecie zewnętrznym, w
którym inicjowany dokonywał swych wielkich czynów, oraz w świecie wewnętrznym,
psychicznym, w którym w trakcie tych rytów zachodziła całkowita przemiana osobowości.
Proces tej przemiany został opisany przez C.G. Junga (JACOBI 1968), a
jego znaczenie w inicjacjach heroicznych, w których bohater zabija monstrum,
aby poślubić
królewnę i zostać władcą ujawnili w swojej książce „Tezeusz w
labiryncie”
K.
Kowalski i Z. Krzak. Nie wdając się w szczegóły tego zagadnienia przypomijmy
tylko, że poprzez konfrontację z archetypem Cienia, czyli negatywnym aspektem
osobowości w wymiarze indywidualnym i kolektywnym, Zła Kosmicznego oraz
Pierwotnego Chaosu,
których obraz jest zakodowany w psychice ludzkiej, heros realizował pełnię
psychiczną.
Odbywało się to poprzez zintegrowanie świadomości i nieświadomości, asymilację
archetypu Jaźni oraz ustanowienie centrum psychicznego na wyższym poziomie.
Ostateczna identyfikacja z Ojcem-Stwórcą poprzez archetypy animy i Starego Mędrca
była duchową iluminacją, a to z kolei tworzyło wybitną osobowość
charyzmatyczną. W oczach postronnych obserwatorów władca uzyskiwał w ten
sposób swą sakralna moc
Łowy
na dzika, mimo że z czasem utraciły w kulturze europejskiej swój kultowy
charakter, nic zawsze kończyły się dla władcy-myśliwego szczęśliwie. Doświadczył
tego francuski król Filip IV Piękny, ginąc 29 listopada 1314 r. na polowaniu,
w kilka miesięcy po zakończeniu słynnego procesu Templariuszy. Do legendy
przeszła klątwa jaką rzucił nań stracony na stosie wielki mistrz zakonu
Jakub de Molay. Śmierć przeklętego króla podczas łowów na dziki nabrała w
ten sposób charakteru symboliczno-sakralnego, zgodnie z odwiecznym archetypem.
Król umarł. Tak mówi historia. Jaki był wymiar tego wydarzenia i jego
kosmologiczny oraz psychologiczny poziom znaczeniowy, mogą ocenić jedynie
wnikliwsi niż piszący te słowa badacze.
|