(Wybrane
fragmenty, w autorskiej redakcji Macieja T.)
1. Proces sprawczy (par. 33-37), Działania zastępcze (38-41), Autonomia (42-44).
Ludzie mają (prawdopodobnie zakorzenioną w biologii) potrzebę czegoś, co będziemy nazywać "procesem sprawczym" (power process). Nie jest on tym samym co potrzeba władzy (choć ją przypomina). Na proces sprawczy składają się 4 elementy: cel, wysiłek, osiągnięcie celu, autonomia (goal, effort, attainment of goal, autonomy). Aby uniknąć poważnych problemów psychologicznych, człowiek musi mieć cele, których osiągnięcie wymaga wysiłku, a także musi osiągać w pewnym rozsądnym wymiarze sukcesy w osiąganiu swoich celów. (autonomia zostanie omówiona niżej). Każdy ma cele - przynajmniej musi zaspokoić niezbędne fizyczne potrzeby (pożywienie, woda, schronienie, ubranie). Jednakże jeśli zdobywa to wszystko bez wysiłku - popadnie w nudę, demoralizację, wreszcie depresję. Nie osiąganie ważnych celów skończyć się musi śmiercią, jeśli te cele tyczą się fizycznych konieczności, lub frustracją jeśli nie zagraża przetrwaniu. Ciągłe porażki skutkują defetyzmem, niską samooceną lub depresją.
Gdy ludzie nie muszą wysilać się by zaspokoić niezbędne potrzeby, często wynajdują sobie sztuczne cele. Często dążą do tychże celów z taką samą energią i zaangażowaniem emocjonalnym. Termin "działanie zastępcze" (surrogate activity) tyczy się działania, które nakierowane jest na sztuczny cel, jaki ludzie wynajdują sobie jedynie po to by mieć jakiś cel, do którego mogą dążyć, czyli jedynie dla "spełnienia" (fulfillment) jakie zyskują z dążenia do celu. We współczesnym społeczeństwie przemysłowym do zaspokojenia fizycznych potrzeb wystarcza minimalny wysiłek Wystarczy przejść trening, zdobyć jakąś prostą umiejętność techniczną, nie spóźniać się do pracy, wysilić się nieco w stopniu niezbędnym do utrzymania posady. Jedyne wymagania to przeciętna inteligencja i przede wszystkim proste POSŁUSZEŃSTWO. Jeśli jednostka je spełnia, społeczeństwo zajmie się nią od kołyski aż po grób. (Pomijamy tu problem podklasy.) Nic dziwnego więc, że współczesne społeczeństwo pełne jest działań zastępczych, takich jak: praca naukowa, sport wyczynowy, działalność humanitarna, twórczość artystyczna bądź literacka, wspinanie się na szczeble kariery, zdobywanie pieniędzy i dóbr materialnych wykraczające daleko poza zaspokojenie potrzeb, działalność społeczny, gdy dotyczy problemów nie istotnych osobiście dla działacza, jak w przypadku białych działających w obronie praw nie-białych mniejszości. Nie zawsze są to CZYSTE działania zastępcze - mogą być motywowane częściowo przez potrzeby inne niż potrzeba "spełnienia" (czyli potrzeba posiadania celu).
Działania zastępcze są mniej satysfakcjonujące niż dążenie do prawdziwych celów (tzn. celów, które ludzie chcieliby osiągnąć nawet gdy ich potrzeba procesu sprawczego byłaby zaspokojona; celów zewnętrznych jak seks, miłość, status, zemsta, zaspokojenie podstawowych potrzeb). Wskazuje na to fakt, że w większości przypadków, ludzie zaangażowani głęboko w działania zastępcze nigdy nie osiągają zaspokojenia, nigdy nie spoczywają. (Weźmy na przykład naukowców, sportowców itp.) Wielu ludzi powie, że doznają w o wiele większym stopniu spełnienia z działań zastępczych niż z "przyziemnego" zaspokajania potrzeb biologicznych, wynika to jednak z tego, że w naszym społeczeństwie wysiłek w tym celu niezbędny został zredukowany do banału. Co więcej, w naszym społeczeństwie ludzie nie zaspokajają potrzeb biologicznych SAMODZIELNIE, ale działając jako części ogromnej machiny społecznej. Z drugiej strony z reguły mają wiele autonomii w swych działaniach zastępczych.
Autonomia nie jest elementem procesu sprawczego niezbędnym dla wszystkich ludzi. Jednakże większość ludzi potrzebuje większej bądź mniejszej autonomii w działaniu dla osiągania swych celów. Muszą podejmować wysiłki z własnej inicjatywy i działać pod własnym kierunkiem i kontrolą. W większości nie muszą jednak działać jako pojedyncze jednostki. Wystarczy by działali jako członkowie MAŁYCH grup. Jeśli kilka osób wspólnie ustala cel, potem wspólnie skutecznie działa by go osiągnąć, ich potrzeba procesu sprawczego zostanie zaspokojona. Ale jeśli będą działać według sztywnych rozkazów wydawanych z góry, które nie zostawią im miejsca na autonomiczne decyzje i inicjatywę, potrzeba ta nie będzie zaspokojona. Tak samo stanie się gdy decyzje podejmowane będą kolektywnie jeśli grupa jest tak duża, że rola jednostki jest nieistotna.
Prawdą jest, że niektóre jednostki zdają się mieć małą potrzebę autonomii. Ich popęd władzy jest słaby lub zaspokajają go poprzez identyfikację z organizacją do której należą. Są też bezmyślne, zwierzęce typy, którym wystarcza władza w czysto fizycznym sensie (np. ślepo posłuszni zwierzchnikom żołnierze). Jednakże większość ludzi właśnie poprzez AUTONOMICZNY proces sprawczy osiąga poczucie władzy, pewność siebie, dobrą samoocenę. Gdy nie mają odpowiedniej szansy przejścia poprzez proces sprawczy, konsekwencją są (w zależności od jednostki i rodzaju zaburzenia procesu sprawczego): nuda, demoralizacja, niska samoocena, poczucie niższości, defetyzm, depresja, lęk, poczucie winy, frustracja, wrogość, przemoc domowa, niezaspokojony hedonizm, nienormalne zachowania seksualne, zaburzenia snu, zaburzenia spożywania pokarmu, itp.
2. Przyczyny problemów społecznych (45-58).
Każdy z tych objawów może pojawić się w każdym społeczeństwie, ale we współczesnym społeczeństwie przemysłowym występują one na masową skalę. OGÓLNIE rzecz biorąc tego typu problemy były zdecydowanie mniej powszechne pośród ludów prymitywnych. Socjologiczne i psychologiczne problemy współczesnego społeczeństwa wynikają z tego, że to społeczeństwo zmusza ludzi do życia w warunkach skrajnie różnych od tych, w jakich człowiek ewoluował i do zachowania w sposób sprzeczny z wzorami zachowań jakie człowiek rozwinął żyjąc w tychże wcześniejszych warunkach. Za najważniejszy z anormalnych warunków na jakie współczesne społeczeństwo wystawia ludzi uważamy zaburzenie procesu sprawczego (disruption of the power process). Najpierw omówimy jednak pozostałe, takie jak: nadmierna gęstość zaludnienia, odizolowanie człowieka od natury, nadmierna szybkość zmian społecznych oraz rozpad małych naturalnych społeczności, takich jak rozszerzona rodzina, wioska czy plemię.
Ścisk zwiększa poziom stresu i agresji. Dzisiejszy stopień zagęszczenia i odizolowanie człowieka od natury to konsekwencje postępu technicznego.
Dla społeczeństw prymitywnych świat natury (który zwykle zmienia się jedynie powoli) stanowił stabilne środowisko działania (framework) i zapewniał poczucie bezpieczeństwa. W świecie współczesnym to społeczność ludzka dominuje nad naturą, a współczesne społeczeństwo zmienia się bardzo gwałtownie ze względu na zmiany techniczne. Tak więc nie ma stabilnego układu odniesienia.
Nie można dokonać gwałtownych, drastycznych przemian technologicznych i ekonomicznych nie powodując gwałtownych zmian we wszystkich innych sferach społeczeństwa. Takie zmiany nieuchronnie spowodują upadek tradycyjnych wartości, który, między innymi jest przyczyną rozpadu więzi jednoczących tradycyjne małe społeczności. Ich rozpad przyspiesza fakt, że współczesne warunki wymagają od lub kuszą jednostki do przeniesienia w nowe miejsce, oddzielenia od ich społeczności. Poza tym społeczeństwo techniczne MUSI osłabić więzy rodzinne i społeczności lokalne aby skutecznie funkcjonować. W społeczeństwie współczesnym jednostka musi być lojalna przede wszystkim wobec systemu, a dopiero później wobec małej wspólnoty - w innym razie takie wspólnoty działałyby na swą korzyść, ze szkodą dla systemu. Nazywa się to nepotyzmem lub dyskryminacją - system nie będzie wówczas funkcjonował wydajnie (przykład: Ameryka Łacińska). Tak więc rozwinięte społeczeństwo przemysłowe może tolerować małe wspólnoty jedynie gdy są wykastrowane, oswojone i przerobione na narzędzia systemu. (Z ewentualnym wyjątkiem dla nielicznych pasywnych, introwertycznych grup typu Amish'ów.) Pozostałe będą zwalczane jako niebezpieczne jak np. gangi młodzieżowe, sekty czy Cyganie.
Zagęszczenie populacji, gwałtowne zmiany, rozpad wspólnot istniały już wcześniej. Na przykład pionierzy w XIX wiecznej Ameryce żyli w warunkach rozpadu więzi i gwałtownych zmian, nie spowodowały jednak takich problemów. Różnica jest taka, że współczesny człowiek ma poczucie (w znacznym stopniu uzasadnione), że zmiana zostaje mu NARZUCONA, podczas gdy XIX wieczny pionier miał (również uzasadnione) uczucie, że sam wykreował zmianę, poprzez swój wybór.
Zaburzenie procesu sprawczego we współczesnym społeczeństwie (59-76)
Ludzkie popędy podzielić można na trzy grupy: (1) te, które można zaspokoić przy minimalnym wysiłku; (2) te, które można zaspokoić jedynie za cenę sporego wysiłku; (3) te, których nie można odpowiednio zaspokoić niezależnie od czynionych wysiłków. Proces sprawczy to proces zaspokajania popędów grupy (2). Im więcej popędów trafia do grupy (3), tym więcej frustracji, złości, wreszcie defetyzmu, depresji, itd.. We współczesnym społeczeństwie naturalne ludzkie popędy spychane są do grupy (1) lub (3), a grupa (2) składa się w coraz większym stopniu z popędów sztucznie tworzonych. W społeczeństwach prymitywnych niezbędne potrzeby fizyczne generalnie mieszczą się w grupie (2), społeczeństwo współczesne dąży do zagwarantowania wszystkim (pomijamy tu problem podklasy) ich zaspokojenia w zamian za minimalny wysiłek - przesuwa je do grupy (1). Potrzeby społeczne, takie jak seks, miłość czy status, na ogół pozostają w grupie (2), zależnie od sytuacji jednostki. Ale, pomijając ludzi o szczególnie silnej potrzebie statusu, wysiłek potrzebny dla zaspokojenia popędów społecznych jest niewystarczający by adekwatnie zaspokoić potrzebę procesu sprawczego. Człowiek współczesny musi zaspokajać ją głównie poprzez zaspokajanie sztucznych potrzeb tworzonych przez reklamę i przemysł marketingowy, a także poprzez działanie zastępcze. Co więcej, cele są osiągane poprzez zarabianie pieniędzy, wspinanie się po drabinie statusu, funkcjonowanie jako część systemu - większość ludzi nie jest w stanie SAMODZIELNIE dążyć do swych celów. Dziś ludzie żyją raczej dzięki temu co system DLA nich i IM robi, niż dzięki temu co robią sami. A to co robią sami robią w kanałach wyznaczonych przez system.
Nasze życie zależy od decyzji innych ludzi; nie mamy żadnej kontroli nad tymi decyzjami i na ogół nawet nie znamy ludzi którzy je podejmują. ("Żyjemy w świecie, w którym stosunkowo niewielu ludzi - może 500 czy 1000 - podejmuje ważne decyzje" New York Times, 21.04.1995.) Człowiek pierwotny (primitive) wobec groźby ze strony drapieżnika mógł walczyć, wobec głodu wędrować w poszukiwaniu pożywienia. Nie był pewien sukcesu, mógł jednak zrobić coś wobec zagrożeń. Ludziom współczesnym zagraża wiele rzeczy wobec których są bezradni: wypadki atomowe, substancje rakotwórcze, skażenie środowiska, wojna, wzrastające podatki, naruszenie prywatności przez duże organizacje, fenomeny społeczne bądź ekonomiczne o skali kraju, które mogą zagrozić jego stylowi życia. Co więcej, dzisiejsze zagrożenia stające przed jednostką nie są na ogół wynikiem przypadku lecz są NARZUCONE jej przez inne osoby, na których decyzje nie jest w stanie wpłynąć. W rezultacie jest sfrustrowana, upokorzona i zła. Potrzeba bezpieczeństwa mieści się dziś w grupach (1) i (3): w pewnych obszarach (jedzenie, schronienie itd.) można je osiągnąć właściwie bez wysiłku, w innych NIE MOŻNA zapewnić sobie bezpieczeństwa - dziś bezpieczeństwo jednostki leży w rękach osób lub organizacji zbyt odległych lub za dużych by mogła na nie osobiście wpłynąć.
Na wiele sposobów człowiek współczesny spętany jest siecią reguł i przepisów jawnych i niepisanych, które tłumią wiele z jego impulsów (które wpadają do grupy 3), ingerując zatem w proces sprawczy. Społeczeństwo współczesne jest w pewnych aspektach skrajnie permisywne. Możemy robić, co się nam podoba dopóki jest to NIEISTOTNE. Ale we wszystkich WAŻNYCH sprawach system co raz bardziej stara się regulować nasze zachowanie. Zachowanie regulowane jest nie tylko poprzez jawne reguły i nie tylko przez władze. Kontrola często sprawowana jest przez niebezpośredni przymus lub psychologiczną presję, oraz przez organizacje pozarządowe, lub przez system jako całość. Większość dużych organizacji używa jakiejś formy propagandy by manipulować opinią publiczną lub zachowaniem ludzi. Propaganda nie ogranicza się jedynie do reklam, a czasem nie jest nawet świadomie zamierzona jako propaganda przez ludzi, którzy ją tworzą.
Gnębiące współczesnego człowieka: obsesja długowieczności, zachowania wigoru i atrakcyjności seksualnej do późnego wieku, "kryzys wieku średniego", brak zainteresowania posiadaniem potomstwa, były właściwie niespotykane w prymitywnych społeczeństwach. Na życie ich członka składały się następujące po sobie etapy. Skoro potrzeby i cele jednego stadium zostały spełnione, bez szczególnego żalu, niechęci czy lęku przechodził on do następnego. Lęk przed starością i śmiercią dręczący współczesnych ludzi wynika z niespełnienia (unfulfillment) będącego skutkiem tego, że nigdy praktycznie nie używali swych władz fizycznych, nigdy nie przeprowadzili procesu sprawczego używając swych ciał w poważny sposób (w większym stopniu niż przechodząc od domu do samochodu).
3. Jak niektórzy się przystosowują (77-86); Motywy naukowców (87-92).
Jednostki ze słabym popędem władzy mają stosunkowo niską potrzebę przeprowadzania procesu sprawczego, albo przynajmniej stosunkowo małą potrzebę autonomii. Niektórzy mają jakiś dodatkowy popęd; próbując go zaspokoić zaspokajają też potrzebę procesu sprawczego. Ludzie różnią się pod względem podatności na techniki reklamowe i marketingowe. Wszyscy o średniej podatności są w stanie zarobić dość, by zaspokoić żądzę dóbr i usług, ale jedynie kosztem sporego wysiłku. Tak więc zbieranie dóbr służy ich potrzebie procesu sprawczego. (Najbardziej i najmniej podatni nie zaspokoją jej w tan sposób.) Inni zaspokajają częściowo potrzebę władzy utożsamiając się z masowym ruchem lub organizacją, która ma władzę. (Mogą to być armie, korporacje, partie polityczne, organizacje humanitarne, ruchy religijne bądź ideologiczne. Szczególnie ruchy lewicowe zdają się przyciągać ludzi, którzy chcą zaspokoić swoja potrzebę władzy.)
Innym sposobem zaspokojenia potrzeby procesu sprawczego jest działanie zastępcze. Nie jest to CZYSTE działanie zastępcze, ale wielu ludzi wkłada w swoją pracę o wiele więcej wysiłku niż potrzeba by zdobyć potrzebne pieniądze i status - ten dodatkowy wysiłek stanowi działanie zastępcze. Ów dodatkowy wysiłek, razem z towarzyszącym mu zaangażowaniem emocjonalnym jest jedną z najważniejszych sił działających dla ciągłego rozwoju i doskonalenia systemu - z negatywnymi skutkami dla wolności jednostki.
Nauka i technika to najważniejsze przykłady działań zastępczych. Niektórzy uczeni twierdzą, że kierują się "ciekawością" lub "dobrem ludzkości". Łatwo spostrzec, że nie są to główne motywy większości naukowców. Większość z nich pracuje nad wysoko wyspecjalizowanymi problemami, poza tym tak czy inaczej to nie jest chyba normalne, poświęcać tak wiele czasu i wysiłku dla zaspokojenia zwykłej ciekawości. Część pracy naukowej nie ma związku z "dobrem ludzkości", inne obszary nauki stwarzają wręcz zagrożenie (weźmy na przykład fizykę jądrową). Jednak naukowcy z tychże dziedzin są tak samo pełni entuzjazmu jak ci, którzy wynajdują szczepionki lub badają zanieczyszczenie powietrza. Poza możliwymi rzadkimi wyjątkami motywem naukowców jest nie ciekawość czy dobro ludzkości lecz potrzeba procesu sprawczego: mieć cel (naukowy problem do rozwiązania), czynić wysiłki (prowadzić badania) i osiągnąć cel (rozwiązać problem). Nauka nie jest CZYSTYM działaniem zastępczym, jednakże jest nim w dużym stopniu. Nauka i technika tworzą masowy ruch, a wielu naukowców zaspokaja potrzebę władzy dzięki utożsamieniu z tymże ruchem. Tak więc nauka idzie przed siebie ślepo, nie zważając na dobro ludzkości czy cokolwiek innego, zależna jedynie od psychologicznych potrzeb naukowców a także od rządowych urzędników i szefów korporacji, którzy zapewniają fundusze na badania.
Większość ludzi w społeczeństwie przemysłowo-technicznym nie jest w stanie zaspokoić w pełni swej potrzeby procesu sprawczego. Jednak nawet gdyby wszyscy byli całkiem zadowoleni, my (FC) wciąż sprzeciwialibyśmy się tej formie społeczeństwa, ponieważ (poza innymi powodami) uważamy za upokarzające spełnianie potrzeby procesu sprawczego poprzez działania zastępcze lub utożsamienie z organizacją, a nie zdążanie ku realnym celom.
4. Dlaczego rewolucja?
Istota wolności (93-98).
Społeczeństwa przemysłowo-technicznego nie da się zreformować tak by zapobiec ciągłemu zawężaniu sfery wolności człowieka. Przez wolność rozumiemy szansę przeprowadzenia procesu sprawczego, z prawdziwymi celami, nie sztucznymi celami działań zastępczych, a także bez ingerencji, manipulacji czy nadzoru z jakiejkolwiek strony, zwłaszcza ze strony dużych organizacji. Wolność oznacza posiadanie kontroli (jako jednostka / członek MAŁEJ grupy) nad podstawowymi sprawami życia: pożywieniem., ubraniem, schronieniem, obroną przed zagrożeniem z zewnątrz. Wolność oznacza posiadanie władzy; nie władzy nad innymi lecz władzy nad swym życiem. Człowiek nie jest wolny jeśli ktokolwiek (zwłaszcza duża organizacja) ma nad nim władzę, nie ważne jak łaskawie i tolerancyjnie jest sprawowana.
Stopień wolności osobistej zależy bardziej od ekonomicznej i technologicznej struktury społeczeństwa niż od prawa czy ustroju. Kiedyś ludzie, nawet pod rządami królów czy dyktatorów, mieli jej dużo więcej niż dzisiaj. Częściowo dlatego, że brakowało skutecznych mechanizmów przeprowadzania woli władcy: nie było nowoczesnych, dobrze zorganizowanych sił policyjnych, natychmiastowej komunikacji na duże odległości, kamer, baz danych o życiu przeciętnych obywateli. Stosunkowo łatwo było uniknąć kontroli.
Co do praw zagwarantowanych w konstytucji, to weźmy na przykład wolność prasy. Owszem, jest to ważne narzędzie ograniczania centralizacji władzy politycznej i kontroli tych, którzy są u władzy. Jednakże nie na wiele zda się przeciętnemu obywatelowi. Mass-media przeważnie są kontrolowane przez duże organizacje, które stanowią część systemu. Każdy, kto ma trochę pieniędzy może coś wydrukować, lub może rozpowszechniać to przez Internet, lub jakkolwiek inaczej, ale to co ma do powiedzenia utonie w tonach informacji przekazywanych przez media - nie będzie więc miało żadnych skutków praktycznych. Tak więc większość jednostek / małych grup właściwie nie jest wstanie słowami wpłynąć na społeczeństwo. Aby upublicznić nasz manifest tak by miał szansę wywrzeć jakieś trwałe wrażenie, musieliśmy zabijać.
Nasza (FC) koncepcja wolności różni się tej z teorii burżuazyjnych myślicieli (ich wolność służy bardziej machinie społecznej niż jednostce). Problem z tymi teoretykami polega na tym, że za swe działanie zastępcze powzięli tworzenie i zastosowanie teorii społecznych. Tak więc ich teorie stworzone są raczej dla ich potrzeb niż potrzeb ludzi, których spotkałoby nieszczęście życia w społeczeństwie któremu zostałyby narzucone.
Jeszcze jedno: nie należy przyjmować, że ktoś jest wolny tylko dlatego, że MÓWI on, że tak jest. Wolność ograniczana jest po części przez mechanizmy psychologiczne, których ludzie są nieświadomi, co więcej przekonania wielu ludzi na temat tego czym jest wolność zależą bardziej od konwencji społecznych niż ich prawdziwych potrzeb.
Zasady historii (99-110).
Na historię składają się dwa elementy: nieregularny, składający się z nieprzewidywalnych zdarzeń nie tworzących dostrzegalnego wzorca, i regularny, który tworzą długoterminowe trendy.
ZASADA 1: Jeśli dokonuje się MAŁEJ zmiany wpływającej na trend długoterminowy, jej skutki będą niemal zawsze chwilowe - trend powróci szybko do stanu pierwotnego. Jeśli mała zmiana w trendzie długoterminowym wydaje się być trwała, oznacza to, że zmiana działa w kierunku, w jakim ów trend postępuje. Nie jest on więc zmieniony lecz posunięty krok naprzód. (To niemal tautologia - długoterminowy trend musi być stabilny.)
ZASADA 2: Jeśli dokona się zmiany na tyle dużej by trwale zmienić długoterminowy trend, zmieni ona całe społeczeństwo. Społeczeństwo jest systemem o wzajemnie powiązanych częściach, nie można trwale zmienić jednej z ważnych części, nie zmieniając zarazem wszystkich innych.
ZASADA 3: Jeśli dokona się zmiany dostatecznie dużej by trwale zmienić długoterminowy trend, nie da się przewidzieć skutków tego dla społeczeństwa jako całości.
ZASADA 4: Nie da się zaprojektować na papierze nowego społeczeństwa. Tzn. nie można zaplanować z góry nowej formy społeczeństwa, później zbudować ją i oczekiwać, że zadziała zgodnie z projektem.
(Zasady 3 i 4 wynikają ze złożoności społeczeństw ludzkich. Sieć powiązań przyczynowych jest dalece zbyt skomplikowana by ją rozwikłać i zrozumieć.)
ZASADA 5: Ludzie nie wybierają świadomie czy racjonalnie formy społeczeństwa. Powstają one poprzez procesy ewolucji społecznej pozostające poza racjonalną ludzką kontrolą.
Nie da się zreformować społeczeństwa przemysłowo-technicznego (111-113).
Przynajmniej od czasów rewolucji przemysłowej technika wzmacnia system kosztem wolności jednostki i lokalnej autonomii. Tak więc zmiana mająca na celu ochronę wolności przed techniką byłaby sprzeczna z trendem wyznaczającym kierunek rozwoju naszego społeczeństwa. Byłaby więc to zmiana przejściowa lub, gdyby miała być trwała zmieniła by istotę całego społeczeństwa. Co więcej nie dałoby się z góry przewidzieć skutków takiej zmiany, co wiąże się z wielkim ryzykiem. Zmiany wystarczająco duże by były trwałe, nie zostaną zapoczątkowane, bo wiążą się z dużą szkodą dla systemu. Nawet gdyby je podjęto, zostałyby porzucone gdy ujawniłyby się ich szkodliwe efekty. Tak więc trwałe zmiany na korzyść wolności mogą zostać przeprowadzone jedynie przez ludzi gotowych zaakceptować radykalną, niebezpieczną i nieprzewidywalną zmianę całego systemu. Potrzeba rewolucjonistów, nie reformatorów.
Prostsze problemy okazały się zbyt trudne (136-139).
Nie udało się rozwiązać o wiele prostszych problemów, między innymi powstrzymać degradację środowiska, korupcję w polityce, handel narkotykami czy przemoc domową. Problemy społeczne, jeśli w ogóle się je "rozwiązuje", z rzadka rozwiązywane są wedle racjonalnego, spójnego planu. Po prostu same się rozwiązują - różne grupy rywalizujące ze sobą w imię swych interesów (zwykle krótkoterminowych), osiągają (łutem szczęścia) mniej lub bardziej stabilne modus
vivendi. Biorąc uwagę zasady wspomniane wyżej, wątpliwe jest by racjonalne, długoterminowe planowanie było W OGÓLE możliwe. Jak możliwe jest więc by ludzkość rozwiązała o wiele trudniejszy niż poprzednie problem pogodzenia wolności i techniki? Technika oferuje przejrzyste korzyści materialne, podczas gdy wolność to abstrakcyjna idea, którą każdy człowiek rozumie inaczej, i której utratę łatwo zatuszować propagandą i pięknymi słówkami. Zwróćcie uwagę na istotną różnicę: Możliwe jest, że kiedyś nasze problemy, np. te związane ze środowiskiem, zostaną rozwiązane w racjonalny sposób, ale stanie się tak tylko dlatego, że ich rozwiązanie leżeć będzie w długoterminowym interesie systemu. Ale NIE leży w interesie systemu zachowanie wolności czy autonomii małych grup. Przeciwnie, w interesie systemu leży jak najściślejsza kontrola ludzkiego zachowania. (Trzymanie na smyczy, choćby długiej.)
Rewolucja jest łatwiejsza niż reformy (140-142).
Ludzie mają uważają na ogół, że skoro rewolucja to o wiele większa zmiana niż reforma, to trudniej jest ją przeprowadzić. W rzeczywistości, w pewnych okolicznościach, łatwiej jest zrobić rewolucję niż reformować. Ruch rewolucyjny może zogniskować o wiele więcej zaangażowania niż ruch reformatorski. Zamiast rozwiązywać konkretny problem proponuje on bowiem rozwiązanie wszystkich za jednym zamachem, stworzenie nowego świata. Daje ludziom ideał, dla którego będą ryzykować i ponosić ofiary. Dlatego łatwiej byłoby zburzyć cały system technologiczny niż skutecznie i trwale ograniczyć rozwój lub stosowanie jakichś technologii, np. inżynierii genetycznej. Reformy zawsze ograniczone są lękiem przed bolesnymi skutkami, ale gdy społeczeństwo ogarnie rewolucyjna gorączka, ludzie gotowi są poddać się niezliczonym trudnościom dla dobra swej rewolucji. Jasno pokazały to rewolucje we Francji i w Rosji. Możliwe, że w takich sytuacjach jedynie mniejszość populacji jest naprawdę zaangażowana w rewolucję, lecz jeśli jest wystarczająco liczna i aktywna staje się dominującą siłą w społeczeństwie.
5. Dlaczego przeciw technice?
Ograniczenie wolności w społeczeństwie przemysłowym jest nieuniknione (114-120).
System MUSI ściśle regulować zachowanie ludzi by mógł funkcjonować. Część z ograniczeń naszej wolności można by wyeliminować, ale OGÓLNIE rzecz biorąc, kontrolowanie naszego życia przez wielkie organizacje jest niezbędne dla funkcjonowania społeczeństwa przemysłowo-technicznego. Skutkiem tego przeciętny człowiek ma poczucie bezsilności. Może jednak jawne, formalne regulacje w coraz większym stopniu zastępowane będą narzędziami psychologicznymi, które sprawią, że będziemy chcieli tego czego wymaga system. System nie istnieje i nie może istnieć po to by zaspokajać ludzkie potrzeby. Przeciwnie, to zachowanie ludzi musi być zmienione, dostosowane do potrzeb systemu. Nie ma to nic wspólnego z ideologią, którą system udaje, że się kieruje. Przyczyną jest technika - systemem kieruje w rzeczywistości nie ideologia, lecz techniczna konieczność. Rzecz jasna system zaspokaja wiele ludzkich potrzeb, ale ogólnie rzecz biorąc dzieje się to jedynie w stopniu w jakim jest to korzystne dla systemu. System MUSI zmuszać ludzi do zachowania w sposób coraz bardziej odległy od naturalnych wzorców ludzkiego zachowania. Z powodu ciągłej presji jaką system wywiera by zmienić zachowanie, stale wzrasta liczba ludzi, którzy nie są w stanie lub nie chcą dostosować się do wymagań społeczeństwa.
Z powodów czysto technicznych nie jest możliwe by jednostki / małe grupy cieszyły się sporą autonomią wewnątrz społeczeństwa przemysłowego. W każdym zaawansowanym technicznie społeczeństwie los jednostki MUSI zależeć od decyzji, na które nie ma ona wielkiego wpływu. Takie społeczeństwo nie może dzielić się na małe, autonomiczne wspólnoty, ponieważ produkcja zależy od współpracy bardzo wielu ludzi i maszyn. MUSI być wysoce zorganizowane, a podejmowane decyzje MUSZĄ dotyczyć wielkich mas ludzkich. W praktyce decyzje podejmują zwykle publiczni urzędnicy, szefowie korporacji lub techniczni specjaliści, a nawet gdy decyduje powszechne głosowanie, liczba głosujących jest zbyt wielka by pojedynczy głos miał jakieś znaczenie. Tak więc większość ludzi nie jest w stanie istotnie wpłynąć na decyzje, które dotyczą ich życia. System próbuje "rozwiązać" ten problem, przy pomocy propagandy sprawiając, że ludzie CHCĄ decyzji jakie za nich podjęto Lokalne społeczności cieszyły się niegdyś autonomią, ale dziś staje się ona coraz mniej możliwa ponieważ dziś włączone są i zależne od wielkich systemów takich jak urządzenia użyteczności publicznej, sieci komputerowe, autostrady, mass-media, system opieki zdrowotnej. Ponadto zastosowanie jakiejś technologii w jednym miejscu ma skutki również dla ludzi mieszkających w sporej odległości. (Weźmy na przykład zatrucie rzek ściekami lub efekt cieplarniany.)
Nie da się oddzielić "dobrych" i "złych" części techniki (121-124).
Współczesna technika to zjednoczony system, którego wszystkie części są wzajemnie współzależne. Nie można pozbyć się "złych" a zostawić tylko "dobre" strony techniki. Doskonałym przykładem jest medycyna. Postęp w medycynie zależy od postępu chemii, fizyki, biologii i innych dziedzinach. Zaawansowane kuracje wymagają drogiego, nowoczesnego sprzętu, który osiągalny jest jedynie w rozwiniętym technicznie i ekonomicznie społeczeństwie. Nawet jednak gdyby dało się wciąż rozwijać medycynę bez całej reszty systemu technologicznego, sam w sobie przyniósł by pewne zło. Osłabiając dobór naturalny prowadziłby (właściwie już po części prowadzi) do genetycznej degradacji populacji. Jedynym rozwiązaniem byłby jakiś rodzaj programu eugenicznego czy manipulacja ludzkimi genami na dużą skalę. Człowiek przyszłości przestałby być tworem natury, przypadku czy Boga (zależy w co wierzycie), stałby się sfabrykowanym produktem. Jeśli zdaje się wam, że rząd DZIŚ zbytnio ingeruje w wasze życie, poczekajcie aż zacznie regulować kod genetyczny waszych dzieci. Taka regulacja nieuchronnie nastąpi po rozpoczęciu manipulacji ludzkim
genomem, gdyż skutki nieuregulowanej inżynierii mogły by być katastrofalne. Zwykle w odpowiedzi na tego typu pytania mówi się o "etyce lekarskiej" (medical ethics) Lecz kodeks etyczny nie ochroni wolności wobec rozwoju medycyny, pogorszy jedynie sprawę - w połączeniu z inżynierią genetyczną stanie się środkiem regulacji kodu genetycznego człowieka. Ktoś będzie decydował o tym, które jej zastosowania są "etyczne" a które nie, narzucając tym samym swe poglądy (i wizję
genomu) większości (ewentualnie większość narzucała by je mniejszości). By prawdziwie chronić wolność trzeba by zabronić JAKICHKOLWIEK manipulacji ludzkimi genami - z pewnością nie zdarzy się to w społeczeństwie technicznym. (Pośrednie ograniczenia nie sprostają pokusie skorzystania z doraźnych korzyści.)
Technika jest silniejsza niż pragnienie wolności (125-135).
Nie jest możliwy TRWAŁY kompromis między techniką a wolnością, ponieważ technika jest o wiele silniejsza i stopniowo ogranicza wolność poprzez KOLEJNE kompromisy. Dlaczego technika jest bardziej wpływową siłą społeczną niż pragnienie wolności? Po pierwsze: Zdobycz techniki, która zdaje się nie zagrażać wolności często bardzo poważnie zagraża jej później. Po drugie: Gdy nowa technologia pojawia się jako możliwość, z której jednostka może skorzystać bądź nie, niekoniecznie POZOSTAJE to kwestią wyboru (np. staje się wymaganym standardem). W wielu przypadkach nowa technologia zmienia społeczeństwo tak, że w końcu ludzie są ZMUSZENI jej używać. Po trzecie: Podczas gdy postęp techniczny JAKO CAŁOŚĆ stopniowo zawęża obszar naszej wolności, każda z nowych zdobyczy techniki SAMA W SOBIE zdaje się godna pożądania.
Jak dużo dobrych rzeczy może w sumie dać coś złego? Wyobraźmy sobie pana A, który gra w szachy z panem B. Pan C, arcymistrz szachowy, patrzy przez ramię pana A. A oczywiście chce wygrać, więc ucieszy się z podpowiedzi C. Jednak co stałoby się gdyby C mówił mu jak ma wykonywać wszystkie po kolei ruchy? Popsułby grę. Po co A ma grać, skoro nie on wykonuje ruchy? W takiej sytuacji jest współczesny człowiek.
Kolejnym powodem jest fakt, że postęp techniczny jest jednokierunkowy. Gdy wprowadzi się innowację techniczną, ludzie zwykle uzależniają się od niej, nie potrafią bez niej żyć - chyba, że zastąpi ją nowa, bardziej zaawansowana innowacja. Co więcej cały system uzależnia się od nowych technologii - może więc iść tylko w jedną stronę. Technika stopniowo zmusza wolność do odwrotu, lecz sama nie może się cofnąć - wyjątkiem zburzenie całego systemu technologicznego. Technika rozwija się szybko, na wiele sposobów jednocześnie zagrażając wolności. Walka z poszczególnymi zagrożeniami jest beznadziejna, nadzieje na zwycięstwo daje jedynie walka z całym systemem technologicznym.
Technicy (Technicians) - używamy tego terminu w szerokim sensie, dotyczy on wszystkich, którzy wykonują wyspecjalizowane zadania wymagające treningu - angażują się w swą pracę (swe działanie zastępcze) do tego stopnia, że, gdy pojawia się konflikt między ich techniczną pracą a wolnością, niemal zawsze stają po stronie swojej pracy. Jest to oczywiste w przypadku naukowców, ale dotyczy też nauczycieli, organizacji humanitarnych, korporacji, agencji rządowych, sił prawa - nie wahają się stosować propagandy, psychologicznej manipulacji, naruszać prywatność, prawa osobiste itp.
Żadne prawa, instytucje, obyczaje czy kodeksy etyczne nie zapewnią trwałej ochrony przed techniką. Historia pokazuje, że wszelkie społeczne konwencje są tymczasowe, w końcu muszą zmienić się lub zaniknąć. Za to osiągnięcia techniczne są trwałe w danym kontekście cywilizacyjnym, czekają aż ktoś po nie sięgnie.
Kontrola zachowania (143-160).
Od zarania cywilizacji zorganizowane społeczeństwa musiały wywierać na ludzi presję by organizm społeczny mógł funkcjonować. Jednak w przeszłości natura ludzka wyznaczała pewną nieprzekraczalną granicę. Dziś to się zmienia, bo współczesna technika doskonali metody modyfikacji istot ludzkich. Do pewnego stopnia już tak się dzieje. Zamiast zmienić warunki, które sprawiają, że coraz więcej ludzi cierpi na depresję, podaje się im leki antydepresyjne. Leki te są więc środkiem modyfikacji wewnętrznego stanu jednostki w taki sposób, aby mogła tolerować warunki społeczne, których nie może znieść. Są jeszcze inne metody kontroli zachowania.
Na początek techniki inwigilacji. Ukryte kamery działają dziś w większości sklepów i wielu innych miejscach, przy pomocy komputerów zbiera się i przetwarza olbrzymie ilości informacji o ludziach. Zdobyte w ten sposób informacje wielce zwiększają skuteczność organów ścigania (i nie tylko). Dalej idą metody propagandy, wykorzystujące
mass-media. Wypracowano techniki wygrywania wyborów, sprzedawania produktów, wpływania na opinię publiczną. Ważnym narzędziem systemu jest przemysł rozrywkowy - ludzi współczesnych trzeba zabawiać, dawać im zajęcie, inaczej znudzą się, staną się niespokojni itd.. Inne techniki działają głębiej. Edukacja staje się techniką kontroli rozwoju dziecka. Rodziców uczy się technik "rodzicielskich", aby wpoili dzieciom podstawowe wartości systemu i nauczyli je zachowywać się w pożądany przez system sposób. Wszelkiego rodzaju psychoterapie, programy "zdrowia psychicznego" itp. w praktyce służą zmuszaniu ludzi do zachowania zgodnie z wymaganiami systemu. Przemoc (abuse) wobec dzieci w swych rażących i oczywistych postaciach potępiana jest we wszystkich chyba kulturach. Lecz dziś wielu psychologów znacznie szerzej rozumie to pojęcie. W praktyce, słowo "przemoc" interpretowane jest tak by obejmowało metody wychowawcze wywołujące zachowania niewygodne dla systemu. Najprawdopodobniej same techniki psychologiczne nie wystarczą by dostosować ludzi do społeczeństwa jakie buduje nam technika. Konieczne będą zmiany biologiczne. Wspomnieliśmy już o lekach
(drugs). Być może neurologia dostarczy nowych sposobów manipulacji ludzkim mózgiem. Inżynieria genetyczna zaczyna się już pojawiać w formie "terapii genowej", i nie ma powodu przypuszczać, że tego typu metody nie zostaną w końcu użyte w celu wpłynięcia na działanie umysłu.
Społeczeństwo przemysłowe zdaje się wkraczać w okres poważnych napięć, w związku z problemami (ekonomicznymi, ekologicznymi itd.), które w dużym stopniu są skutkiem ludzkich zachowań. System będzie ZMUSZONY zastosować wszelkie środki kontroli, by przetrwać. Jeśli zdoła narzucić kontrolę, wejdziemy w nową fazę historii ludzkości. W przyszłości nie system społeczny dostosowywać się będzie do potrzeb ludzi, lecz oni do wymagań systemu.
Technologiczna kontrola zachowania nie zostanie zapewne wprowadzona z totalitarnych pobudek czy nawet jako świadome ograniczenie wolności. Osiągana będzie stopniowo, w kolejnych krokach - racjonalnych odpowiedziach na problemy społeczne, np. alkoholizm czy przestępczość. Pojawi się w więc w procesie ewolucji (ale SZYBKIEJ ewolucji) społecznej, któremu nikt się nie oprze, bo każdy krok z osobna wyda się korzystny / mniejszym złem. Ponieważ będzie to sekwencja małych kroków, nie będzie racjonalnego, powszechnego i skutecznego oporu.
Jeśli społeczeństwo przemysłowe przetrwa, technika zapewne w końcu będzie bliska całkowitej kontroli zachowania ludzi. Stwierdzono bez wątpienia, że ludzka myśl i zachowanie mają w dużym stopniu biologiczne podłoże. Eksperymenty dowiodły, że uczucia takie jak głód, przyjemność, gniew, strach można uruchamiać i wyłączać poprzez elektryczną stymulację odpowiednich części mózgu. Analogicznie można usuwać lub wydobywać wspomnienia. Można wywoływać halucynacje, zmieniać nastroje przy pomocy narkotyków
(drugs). Być może istnieje niematerialna dusza, lecz wyraźnie widać, że silniejsze są biologiczne mechanizmy ludzkiego zachowania.
6. Co robić?
Ludzkość na rozdrożu (161-166).
System zaangażowany jest obecnie w desperackie próby przezwyciężenia problemów zagrażających jego przetrwaniu, z których najważniejsze są problem związane z zachowaniem ludzi. Jeśli system dostatecznie szybko zdoła osiągnąć wystarczającą kontrolę nad zachowaniem, najprawdopodobniej przetrwa. W innym razie upadnie. Naszym zdaniem rozstrzygnie się to najprawdopodobniej w ciągu najbliższych kilku dekad, powiedzmy 40-100 lat. Załóżmy, że system przetrwa kryzys. W tym celu konieczne jest rozwiązanie, lub choćby trzymanie pod kontrolą zasadniczych problemów, szczególnie problemu "socjalizacji"; tzn. czynienia ludzi potulnymi, tak by ich zachowanie nie zagrażało systemowi. Gdy to się powiedzie, nie będzie, jak się wydaje, dalszych przeszkód dla rozwoju techniki, i zapewne potoczy się on dalej, aż do swej logicznej konkluzji, czyli roztoczenia całkowitej kontroli wszystkiego na Ziemi, włączając ludzi i wszystkie inne ważne organizmy. System może stać się zjednoczoną, monolityczną organizacją lub też składać się z pewnej liczby organizacji współpracujących i/lub rywalizujących ze sobą, tak jak dzisiaj rząd, korporacje i inne wielkie organizacje. Człowieka utraci wolność, ponieważ jednostki i małe grupy będą bezsilne wobec wielkich organizacji uzbrojonych w supertechnologie i arsenał zaawansowanych psychologicznych i biologicznych narzędzi manipulacji ludźmi, nie wspominając o środkach inwigilacji i przymusu fizycznego. Tylko niewielka liczba ludzi będzie mieć prawdziwą władzę, a nawet oni najpewniej będą podlegać ścisłym ograniczeniom, ich zachowanie również będzie regulowane. Nie sądźcie, że system wstrzyma rozwój nowych technik kontrolowania ludzi i natury gdy kryzys minie i zwiększanie kontroli przestanie być konieczne dla jego przetrwania. Przeciwnie, przetrwawszy ciężkie czasy, system coraz szybciej będzie wzmacniać kontrolę nad ludźmi i naturą, gdyż przestaną zawadzać trudności jakie dziś napotyka. Przetrwanie nie jest głównym motywem rozszerzania kontroli. Jak wspomnieliśmy wyżej, dla techników i naukowców ich praca jest głównie działaniem zastępczym. Nadal więc będą z entuzjazmem rozwiązywać problemy techniczne, a jednymi z najciekawszych i najtrudniejszych ze stojących przed nimi problemów są zrozumienie ludzkiego ciała i umysłu i ingerencja w ich rozwój. Dla "dobra ludzkości" rzecz jasna. Przyjmijmy teraz, że zagrożenia nadchodzących dekad okażą się zbyt trudne. Jeśli system upadnie, może nastać okres chaosu. Nie da się przewidzieć co się zeń wyłoni, w każdym razie ludzkość będzie miała nową szansę.
Zatem przed tymi, którzy sprzeciwiają się niewolnictwu w jakie wtłacza nas system przemysłowy, stoją dwa zadania. Po pierwsze musimy zwiększać napięcia społeczne wewnątrz systemu aby zwiększyć szansę załamania lub osłabienia go, tak by stała się możliwa rewolucja. Po drugie trzeba stworzyć i propagować ideologię, która wystąpi przeciw technice i społeczeństwu przemysłowemu, jeśli i kiedy system zostanie wystarczająco osłabiony. Ideologia ta pomoże upewnić się, że jeśli i kiedy społeczeństwo przemysłowe upadnie, jego pozostałości zostaną rozbite tak by nie dało się ich naprawić, tak by nie dało się odtworzyć systemu. Fabryki powinny zostać zniszczone, książki techniczne spalone, itd.
Cierpienie ludzi (167-170).
System przemysłowy nie upadnie tylko na skutek akcji rewolucyjnej. Nie będzie podatny na taki atak póki wewnętrzne problemy nie doprowadzą do bardzo poważnych trudności. Tak więc upadek systemu nastąpi niejako samoczynnie lub też po części samoczynnie z pewną pomocą rewolucjonistów. Jeśli upadek będzie nagły, wielu ludzi zginie, gdyż populacja rozrosła się tak, że nie jest w stanie wyżywić się bez pomocy zaawansowanych technologii. Nawet gdyby upadek był stopniowy, tak że redukcja populacji zachodziła raczej poprzez obniżenie liczby narodzin niż wzrost umieralności, proces deindustrializacji prawdopodobnie byłby chaotyczny i wywołałby wiele cierpień. Naiwnością byłoby myśleć, że technikę można usunąć w gładki, systematyczny sposób, zwłaszcza że technofile będą uparcie walczyć na każdym kroku. Czy w takim razie obalenie systemu jest okrucieństwem? Może tak, może nie. Przede wszystkim rewolucjoniści nie będą w stanie obalić systemu póki nie znajdzie się on w sytuacji trudnej na tyle, że będzie szansa na to, że i tak sam się w końcu rozpadnie. Ponadto im bardziej system rośnie, tym dotkliwsze będą konsekwencje jego upadku, zatem być może rewolucjoniści przyspieszając go zmniejszą rozmiar katastrofy.
Co dotyka nas bardziej: cierpienie i śmierć czy utrata wolności i godności? Dla wielu wolność i godność są ważniejsze niż długie życie czy uniknięcie bólu. Poza tym, wszyscy musimy kiedyś umrzeć, i może lepiej zginąć w walce o przetrwanie lub w imię idei, niż przeżyć długie lecz puste i bezcelowe życie.
Nie jest wcale pewne że przetrwanie systemu nie przysporzy więcej cierpień niż jego upadek. System już spowodował, i wciąż jest przyczyną niezmiernych cierpień na całym świecie. Cierpienia psychiczne (Zachód), rozbicie społeczeństw tradycyjnych na całym świecie, eksplozja demograficzna i wszystko co się z nią wiąże, itp. Nie wiemy co nas czeka z powodu dziury ozonowej, efektu cieplarnianego i innych problemów ekologicznych. Na przykładzie rozpowszechnienia broni atomowej widać wyraźnie, że nowej technologii nie da się utrzymać z dala od dyktatorów, nieodpowiedzialnych państw trzeciego świata itp. "Och!" mówią technofile, "Nauka to wszystko naprawi! Pokonamy głód, zlikwidujemy cierpienia psychiczne, wszyscy będą zdrowi i szczęśliwi!".
Taa. To samo mówili 200 lat temu. Są beznadziejnie naiwni, nie zdają sobie sprawy, lub świadomie ignorują fakt, że wprowadzenie dużych zmian w społeczeństwie zawsze skutkuje długą sekwencją kolejnych zmian, w większości niemożliwych do przewidzenia. De facto, od czasu rewolucji przemysłowej, technika szybciej stwarza nowe problemy społeczne niż rozwiązuje stare. Tak więc wiele jeszcze prób i błędów, długi trudny okres czeka technofilów zanim usuną usterki ze swego Nowego Wspaniałego Świata (jeśli w ogóle im się to uda). W międzyczasie czeka nas wiele cierpień. Nie jest więc wcale jasne czy więcej cierpień przysporzy przetrwanie społeczeństwa przemysłowego czy jego upadek. Technika zaprowadziła ludzkość w pułapkę, z której niełatwo będzie uciec.
Ucieczka (171-179).
Co jednak, jeśli społeczeństwo przemysłowe przetrwa, a z systemu zostaną usunięte błędy, tak, że będzie działał sprawnie? Jaki to będzie system? Być może naukowcom uda się zbudować inteligentne maszyny, które będą robić wszystko lepiej niż ludzie. W takim wypadku możliwości są dwie: maszyny same zaczną podejmować decyzje (stopniowo ludzkość uzależni się od nich i nie będzie w stanie bez nich przetrwać itd.), lub też kontrola pozostanie jednak w ludzkich rękach. Tak jak dziś władzę sprawować będzie wąska elita. Jednakże dzięki osiągnięciom techniki zdobędzie ona znacznie większą kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna, masy staną się zbędnym ciężarem. Elita może okazać się bezwzględna i dokonać ich eksterminacji, lub bardziej humanitarnie doprowadzić do spadku liczby narodzin (używając różnych technik psychologicznych lub biologicznych), a w końcu do wymarcia większości. Być może jednak nowi władcy postanowią odegrać rolę "dobrych pasterzy", pasterzy w dosłownym sensie, bo "uszczęśliwieni" i zniewoleni ludzie sprowadzeni zostaną do poziomu inwentarza. Nawet jeśli nie uda się zbudować sztucznej inteligencji, maszyny przejmować będą coraz więcej prostszych czynności, wzrastać więc będzie nadwyżka niewykwalifikowanej siły roboczej. (Dzieje się to na naszych oczach.) Na tych, którzy znajdą zatrudnienie, czekać będą nieustannie zwiększające się wymagania. Coraz wyższe kwalifikacje, zdolności, coraz więcej odpowiedzialności, konformizmu, uległości - coraz bardziej stawać się będą komórkami olbrzymiego organizmu. Popęd władzy będzie "sublimowany" w coraz bardziej wyspecjalizowane zadania, skanalizowany zgodnie z potrzebami systemu w niekończącą się rywalizację o pozycje i prestiż.
Niezmiernie prawdopodobne jest, że jeśli system przemysłowo-techniczny przetrwa najbliższe 40-100 lat, rozwinie pewne cechy: ludzie będą bardziej niż kiedykolwiek zależni od wielkich organizacji; będą bardziej niż kiedykolwiek
"zsocjalizowani", a ich cechy fizyczne i umysłowe w znaczącym stopniu będą produktem inżynierii, nie dziełem przypadku czy Boga; ewentualne pozostałości dzikiej natury zachowane zostaną dla potrzeb badań naukowych i oddane pod kontrolę naukowców (nie będzie to już dzika natura). Gdy inżynieria genetyczna zacznie modyfikować organizmy, nie będzie powodu by miała się w jakimś punkcie zatrzymać, tak więc modyfikacje trwać będą aż człowiek i inne ważne organizmy całkowicie zmienią swą dzisiejszą postać.
Jakkolwiek będzie, pewne jest że technika tworzy nowe fizyczne i społeczne środowisko skrajnie odmienne od środowisk do których drogą selekcji naturalnej ludzie przystosowali się fizycznie i psychologicznie. Jeśli człowiek nie zostanie dopasowany do tego nowego środowiska poprzez sztuczną modyfikację, zaadaptuje się w długim i bolesnym procesie doboru naturalnego. To pierwsze jest bardziej prawdopodobne.
Lepiej byłoby rozwalić ten śmierdzący system i stawić czoła konsekwencjom.
Strategia (180-206).
Technofile zabierają nas wszystkich na szaleńczą wyprawę w nieznane. Wielu ludzi dostrzega do czego prowadzi postęp techniczny, lecz pozostają bierni, bo myślą że jest nieuchronny. My
(FC) uważamy, że można go zatrzymać.
Gdy system stanie się wystarczająco obciążony i niestabilny, możliwa będzie rewolucja przeciw technice. Chcemy podążać wzorem Francji i Rosji. Społeczeństwa tych państw przez kilkadziesiąt lat przed rewolucjami w coraz większym stopniu wykazywały oznaki słabości i wewnętrznych napięć. W tym czasie rozwijano ideologie oferujące nową wizję świata. Gdy system stanął wobec dodatkowych trudności (kryzys finansowy we Francji, klęski wojenne Rosji) został obalony. Większość rewolucji ma dwa cele: zniszczyć starą formę społeczną i stworzyć nową, zgodną z wizją rewolucjonistów. Francuzom i Rosjanom (na szczęście!) nie udało się stworzyć wymarzonego społeczeństwa, choć całkiem skutecznie zniszczyli stare. My nie mamy złudzeń co do możliwości stworzenia nowego, idealnego społeczeństwa. Naszym jedynym celem jest zniszczenie jego istniejącej formy.
Ideologia musi mieć jednak pozytywny ideał (oprócz negatywnego), aby zdobyła entuzjastyczne poparcie. Musi zarówno dążyć DO czegoś jak i działać PRZECIW czemuś. Pozytywnym ideałem jaki proponujemy jest Natura. To znaczy DZIKA natura: te aspekty funkcjonowania Ziemi i żywych organizmów, które są niezależne i wolne od ludzkiej ingerencji i kontroli. Częścią dzikiej natury jest natura ludzka, przez którą rozumiemy te aspekty funkcjonowania człowieka, które nie są regulowane przez zorganizowane społeczeństwo, lecz są dziełem przypadku, wolnej woli, lub Boga (zależnie od przekonań). Natura to doskonały kontr-ideał dla techniki, z wielu powodów. Natura (to, co poza władzą systemu) jest przeciwieństwem techniki (która stara się nieskończenie poszerzać władzę systemu). Większość ludzi zgodzi się, że natura jest piękna. Radykalni ekolodzy JUŻ głoszą ideologię, która wysławia naturę i sprzeciwia się technice. Dla dobra natury nie trzeba tworzyć utopii, natura sama o siebie zadba. Istniała na długo nim pojawiły się ludzkie społeczności i przez niezliczone stulecia ludzie współżyli z naturą nie wyrządzając jej wielkich szkód. Dopiero wraz z rewolucją przemysłową stały się one naprawdę katastrofalne. Nie trzeba tworzyć jakiegoś specjalnego rodzaju systemu społecznego, wystarczy pozbyć się społeczeństwa przemysłowego. Nie rozwiąże to rzecz jasna wszystkich problemów, trzeba wiele czasu by zaleczyć rany. Niemniej jednak, likwidacja społeczeństwa przemysłowego będzie znacznym osiągnięciem. Zniknie presja wywierana na naturę, społeczeństwo straci zdolność zwiększania nad nią kontroli (w tym nad naturą ludzką). Jakiekolwiek społeczeństwo istnieć będzie po upadku systemu przemysłowego, z pewnością ludzie będą żyć bliżej natury, ponieważ gdy zabraknie zaawansowanych technologii, nie będzie innej możliwości. By się wyżywić zostaną rolnikami, hodowcami, rybakami lub myśliwymi itd. Ogólnie rzecz biorąc wzrośnie autonomia lokalnych społeczności, gdyż brak zaawansowanych technologii i natychmiastowej komunikacji ograniczy zdolności rządu i innych wielkich organizacji do kontroli. Jeśli zaś chodzi o negatywne skutki zlikwidowania społeczeństwa przemysłowego - cóż, nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. By zdobyć jedno, trzeba poświęcić drugie.
Większość ludzi nie znosi konfliktów psychicznych. Dlatego unikają poważnego namysłu nad trudnymi problemami społecznymi, wolą żeby ktoś przedstawił im je w prosty czarno-biały sposób: TO jest dobre, a TAMTO złe. Dlatego ideologię rewolucyjną należy rozwijać na dwu poziomach. W sposób bardziej wyrafinowany ideologia powinna zwracać się do ludzi inteligentnych, myślących i racjonalnych. Celem powinno być stworzenie grupy ludzi opierających swój sprzeciw wobec systemu przemysłowego na racjonalnej, przemyślanej podstawie, z pełnym zrozumieniem wszystkich problemów, dwuznaczności i ceny jaką trzeba będzie zapłacić. Szczególnie ważne jest przyciągnięcie takich ludzi, ponieważ są zdolni i przydadzą się do wywierania wpływu na innych. Należy zwracać się do nich jak najbardziej racjonalnie, nigdy celowo nie manipulować faktami, unikać gwałtownych słów. Nie znaczy to, że trzeba unikać zwracania się do ich emocji, ale trzeba czynić to ostrożnie i unikać mijania się z prawdą czy robienia czegokolwiek co mogłoby zniweczyć intelektualną reputację ideologii. Na drugim poziomie, ideologię należy rozpowszechniać w uproszczonej formie, która pozwoli bezmyślnej większości w niedwuznaczny sposób ujrzeć konflikt techniki i natury. Ale nawet na tym drugim poziomie nie powinna być ona wyrażana w języku prymitywnym, gwałtownym czy irracjonalnym, który odstraszałby ludzi myślących i racjonalnych. Tandetna propaganda czasem osiąga imponujące krótkoterminowe cele, ale korzystniejsza na dłuższą metę jest lojalność niewielkiej liczby rozumnie zaangażowanych ludzi niż pobudzenie namiętności bezmyślnego, niestałego tłumu. Jednakże tego typu propaganda może być niezbędna gdy system będzie chylił się ku upadkowi i dojdzie do ostatecznej walki rywalizujących ideologii o to która będzie dominować gdy stary świat się zawali. Przed ta chwilą rewolucjoniści nie powinni oczekiwać masowego poparcia. Historie tworzą aktywne, zdeterminowane mniejszości, nie większość która z rzadka ma jasne pojęcie czego właściwie chce. Zanim nadejdzie czas na ostateczny cios (chyba że system rozpadnie się stopniowo), zadaniem rewolucjonistów będzie zbudowanie małej grupy głęboko zaangażowanych ludzi. Co do większości, wystarczy by zdawała sobie sprawę z istnienia nowej ideologii.
Każdy konflikt społeczny pomaga destabilizować system, ale trzeba uważać jakiego rodzaju konflikt się wywołuje. Linia podziału powinna przebiegać między większością ludzi a sprawującą władzę elitą społeczeństwa przemysłowego (politykami, naukowcami, urzędnikami itd.). NIE powinna przebiegać między rewolucjonistami a masami. Różnica między obwinianiem przemysłu reklamowego o manipulowanie ludźmi a obwinianiem ludzi o to, że pozwalają sobą manipulować, jest tylko kwestią podejścia do problemu. Ze względów strategicznych lepiej unikać obwiniania ludzi. Nie należy też angażować się w konflikty inne niż konflikt techniki i natury (elity technokratów i mas którymi technika rządzi). Odwracają one uwagę od spraw podstawowych, ponadto mogą sprzyjać technicyzacji, ponieważ każda ze stron zechce użyć techniki by zyskać przewagę nad przeciwnikiem. Wyraźnie widać to w konfliktach między państwami, lub konfliktach etnicznych wewnątrz państw. Rewolucjoniści powinni podkreślać, że prawdziwym wrogiem jest system przemysłowo-techniczny, a walce z systemem różnice etniczne są bez znaczenia.
Rewolucja o jaką nam chodzi nie musi koniecznie wiązać się ze zbrojnym powstaniem przeciw rządowi. Może wymagać lub nie przemocy fizycznej, ale nie będzie rewolucją POLITYCZNĄ. Skupi się na technice i ekonomii, nie polityce. Rewolucjoniści powinni wręcz UNIKAĆ przejęcia władzy, środkami legalnymi bądź nielegalnymi, dopóki napięcia w systemie nie osiągną punktu krytycznego i wszelkie problemy nie będą postrzegane jako skutki działania systemu (a nie działania rewolucjonistów). Rewolucja przeciw technice musi być rewolucją outsiderów, rewolucją oddolną, nie odgórną.
Rewolucja musi być międzynarodowa i objąć cały świat. Nie może przebiegać w każdym państwie z osobna, lecz powinna objąć wszystkie możliwie równocześnie. Nie ma pewności, że uda się zniszczyć system mniej więcej w tym samym czasie na całym świecie, możliwe jest wręcz, że próba obalenia systemu doprowadzić może do zdominowania go przez dyktatorów. Trzeba przyjąć to ryzyko. Warto, ponieważ różnica między "demokratycznym" systemem przemysłowym, a takim samym kontrolowanym przez dyktatorów jest niewielka wobec różnicy między systemem przemysłowym a nie-przemysłowym. Można nawet powiedzieć, że korzystniejszy byłby system kontrolowany przez dyktaturę, ponieważ systemy takie dowiodły swej niewydajności, tak więc większe jest prawdopodobieństwo ich upadku.
Rewolucjoniści powinni rozważyć wsparcie tendencji unifikujących światową ekonomię. NAFTA czy GATT być może są szkodliwe dla środowiska, lecz na dłuższą metę mogą okazać się korzystne, bo propagują ekonomiczną współzależność państw. Łatwiej będzie zniszczyć system przemysłowy na całym świecie, jeśli gospodarka światowa będzie zjednoczona tak dalece, że załamanie gospodarcze w jednym z ważniejszych państw doprowadzi do załamania w pozostałych.
Niektórzy głoszą, że człowiek współczesny ma zbyt wiele władzy, zbyt wiele kontroli nad naturą, argumentują za bardziej pasywną postawą ludzi. Wyrażają się co najmniej niejasno, gdyż nie widzą różnicy między władzą WIELKICH ORGANIZACJI a władzą JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP. Błędem jest głoszenie bierności, gdyż ludzie POTRZEBUJĄ więcej władzy. Olbrzymia władza "współczesnego człowieka" nad naturą sprawowana jest nie przez jednostki czy małe grupy, ale wielkie organizacje. Powinni zatem żądać by pozbawiono władzy SYSTEM PRZEMYSŁOWY, co ZWIĘKSZYŁOBY władzę i wolność JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP.
Dopóki system całkiem się nie załamie, jego zniszczenie musi być JEDYNYM celem rewolucjonistów. Inne cele odwróciłyby ich uwagę i rozproszyły energię. Co więcej, gdyby pozwolili sobie dążyć do innych niż zniszczenie techniki celów, kusiło by ich by użyć techniki dla ich osiągnięcia. Gdyby ulegli tej pokusie trafią z powrotem w pułapkę techniki, bo technika tworzy zunifikowany system, nie można zachować CZĘŚCI nie zachowując RESZTY. Jednakże absurdem byłoby atakować system nie używając WCALE nowoczesnych technologii. Rewolucjoniści muszą przynajmniej wykorzystywać media, w celu rozpowszechnienia swych idei. Ale powinni używać nowoczesnej techniki tylko w JEDNYM celu: by atakować system.
Jeśli chodzi o strategię rewolucyjną, jedyną absolutną regułą powinna być koncentracja na jednym nadrzędnym celu: zniszczeniu nowoczesnej techniki. Co do reszty wskazówek, rewolucjoniści powinni kierować się raczej praktyką i doświadczeniem, nie wahając się porzucić je gdy okaże się, że nie przynoszą dobrych rezultatów.
|