Ewa Suchocka   "UZALEŻNIENIE - UKRYTE ŹRÓDŁO"

- fragment

 

 Strona Autorki

Cienie grupy

Ludzie zaangażowani we wszelkie niemoralne, nienormalne, nierealne lub nielegalne aktywności, np. bezdomni, chorzy psychicznie, przestępcy, oraz używający narkotyków, nadużywające alkoholu i uzależnieni od tych substancji, przez większość społeczeństwa traktowani są jako dziwni, chorzy, nieprzystosowani i niebezpieczni. Ci ludzie, stanowiący margines kultury, są cieniem części społeczeństwa uważającej się za zdrową, żyjącej zgodnie z konwencją umownej rzeczywistości, zgodnie z obowiązującymi w głównym nurcie kultury zasadami i normami. Również w obrębie rodziny czy grupy towarzyskiej istnieją osoby pełniące rolę cienia, rolę „kozła ofiarnego” . Tendencje i pragnienia pozostałych członków rodziny czy grupy, których oni sami nie realizują, mogą się zastępczo realizować w tej osobie. W rodzinie często dziecko, chory lub alkoholik, pełni rolę tego, kto czyni cale zło, „wybawiając” tym samym pozostałych od konieczności skonfrontowania się z własnym cieniem. Pozostali mogą powiedzieć: „to z nim jest coś nie tak”. Osoba mająca słabe ego może rzeczywiście ulec tym sugestiom i zacząć czynić te złe rzeczy, których inni nieświadomie pragną.

Jak pisałam wcześniej, zgodność z zasadami i normami nie jest jednoznaczna z wyższą jakością człowieczeństwa. Mimo to, zdrowa część społeczeństwa identyfikuje siebie jako lepszych, bardziej moralnych ludzi, traktując ludzi należących do marginesu jako niemoralnych, złych i chorych. Zdrowa część rodziny uważa, że to ta jedna, chora osoba w rodzinie ma problem i stanowi problem. Ludzie pełniący rolę cienia grupy sami utożsamiają się z kimś złym lub chorym. Takie przypadły nam role. Utożsamiamy się z nimi. Nie umiejąc wyjść poza własną identyfikację, nie dostrzegamy, że stanowimy dopełniające się części jednej całości.

 

KONWENCJONALNE LECZENIE UZALEŻNIEŃ

Traktowanie uzależnienia jak choroby, oraz uzależnionych jak chorych, ma z jednej strony ułatwić zdrowemu społeczeństwu zaakceptowanie ich, z drugiej strony im ma umożliwić ponowne zaistnienie w ramach społeczeństwa. Już samo zidentyfikowanie się z rolą chorego jest sposobem zaistnienia w tych ramach. Bycie chorym mieści się w granicach umownej rzeczywistości, jest kategorią współtworzącą tę rzeczywistość. Można więc funkcjonować w ramach zdrowego społeczeństwa jako chory. Aby faktycznie wejść w rolę chorego, zaistnieć w tej roli, trzeba podjąć leczenie. Zacząć stosować którąś z terapii proponowanych przez społeczeństwo.

Celem terapii jakimi dysponuje społeczeństwo jest oprócz umożliwienia zafunkcjonowania w roli chorego, dążenie do pozbycia się zewnętrznych objawów uzależnienia, lub ograniczenia ich do tego stopnia, aby nie przeszkadzały w prawidłowym funkcjonowaniu w obrębie społeczeństwa. Żadna z tych terapii nie prowadzi do rzeczywistego uzdrowienia, tzn. wyzwolenia z uzależnienia, żadna nawet nie stawia sobie tego za cel. Mówi się wręcz, że choć uzależnienie jest chorobą, i dysponujemy środkami i metodami jej leczenia, to jednak chorobę tę można jedynie zaleczyć. Uzależnienie nie mija, narkomanem lub alkoholikiem, jest się do końca życia. Można jedynie (lub aż) nauczyć się żyć z uzależnieniem, bez ulegania mu, nauczyć się panowania nad sobą i życia zgodnego z normą. Celem nadrzędnym niestety, jest uzyskanie zewnętrznej poprawności, nie wewnętrznego zdrowia.

Ludzie uzależnieni mają się więc ponownie przystosować. W tym celu nauczyć się panowania nad wewnętrznymi impulsami „zaspakajanymi” dotychczas przy pomocy narkotyków. Uczą się więc tłumienia zakłócającej części siebie i odcinania się od niej. To warunek ponownego zaistnienia w granicach normy. Jednocześnie zaangażowanie w normalne życie społeczne, znalezienie swojego miejsca w społecznym mechanizmie i spełnianie swojej roli w napędzaniu tego mechanizmu, ponowne stawanie się jego częścią, dostosowywanie się do jego ruchu i rytmu, pomaga w oderwaniu się od mrocznych, wewnętrznych impulsów i panowaniu nad nimi.

Ludzie uzależnieni powinni więc robić to, z czego zrezygnowali, a co robią wszyscy przystosowani, tłumić część siebie, tę część, która nie spełnia obowiązujących norm. Lecz być może ludzie uzależnieni mają do stłumienia coś większego niż przeciętny człowiek? Większa, a może wręcz najistotniejsza część ich osoby znajduje się po tej drugiej stronie. Stoi więc przed tymi spośród uzależnionych, którzy zdecydują się spróbować takiego rozwiązania, trudniejsze zadanie, które udaje się zrealizować tylko nielicznym, lub tylko na jakiś czas.

Narkotyki a sacrum

Sacrum jest dopełnieniem profanum, a więc tym wszystkim, co wykracza poza zwykłą, codzienną rzeczywistość. Obejmuje kategorie rzeczy i działań wydzielonych przez społeczność jako święte. Kontaktowanie się ze sferą sacrum jest przede wszystkim funkcją religii. R. Marret stwierdza, że religia wyraża się w przeżyciu i odczuciu nadprzyrodzoności wywołującej zarazem lęk i pragnienie kontaktu. Nazywa sacrum określeniem mana - bezosobowa moc odczuwana jako coś niepoznawalnego. R. Otto również podkreśla niepoznawalność sfery sacrum. Poznanie racjonalne odnosi się do tego co zwyczajne, natomiast aby poznać to co święte, trzeba przekroczyć racjonalność. Otto używa określenia numinosum, od łac. numen - bóstwo, aby odróżnić sferę sacrum od świętości w potocznym rozumieniu nadającym jej pozytywną wartość moralną. Sacrum - numinosum jest kategorią pozamoralną, może skłaniać do i przejawiać się w postaci czynów zarówno aprobowanych, jak i moralnie potępianych, może być doświadczane zarówno jako to co przyciąga, ja też jako to co odpycha. Podobnie M. Eliade zauważa, że sacrum znaczy jednocześnie „święte” i „skalane”, łacińskie sacer oznacza zarazem święty i przeklęty. Sacrum manifestuje się w formach pozytywnych i negatywnych, może budzić zachwyt lub odrazę, być przedmiotem nabożnej czci lub lęku. Treści określone mianem sacrum, są tym co nowe i nieznane wobec zwykłego i znanego.

Związek narkotyków, rozumianych jako substancje zmieniające świadomość i sacrum po pierwsze dotyczy faktu, że w wielu religiach były one lub są wykorzystywane do kontaktowania się ze sferą sacrum. Wejście w kontakt z sacrum, przekroczenie kategorii zwykłej rzeczywistości, jest samo w sobie doświadczeniem odmiennego stanu świadomości. W kulcie Dionizosa w starożytnej Grecji środkiem wprowadzającym w stan kontaktu z sacrum było wino. Podczas misteriów eleuzyjskich używano Amanita muscaria czyli muchomora czerwonego, z którego najprawdopodobniej przyrządzano również somę - święty napój nieśmiertelności starożytnych Ariów. Przykładową formą religii, w której do kontaktowania się ze sferą sacrum używa się substancji psychoaktywnych jest również szamanizm. Istnieją nawet koncepcje mówiące, że to użycie substancji halucynogennych pozwoliło człowiekowi doświadczyć i odkryć sferę sacrum (Gordon Wasson, Mary Bernard).

Narkotyki mają związek z sacrum również w innym sensie, którego doświadczamy w naszym świecie współcześnie. Kategorie wyznaczające granice naszej realności nie mieszczą w sobie sfery sacrum. Sacrum istnieje wprawdzie jako pojęcie, niewiele jest natomiast miejsca na jego doświadczanie. Nie funkcjonują realne, uznawane i akceptowane formy kontaktowania się z nim. Uznajemy coś o tyle, o ile mieści się w granicach racjonalności. Sacrum z założenia się nie mieści. Nasza religia również jest zbyt racjonalna, oby pomieścić doświadczenie sacrum. O ile się ono w ramach religii dokonuje, jest czymś jednostkowym, czyimś osobistym doświadczeniem, przekraczającym samą religię. Brakuje nam formy kontaktu z sacrum na poziomie grupy, społeczeństwa, kultury. Preferowane wartości i modele życia podążają w całkiem inna stronę.

W kulturach takich jak nasza, które wypierają doświadczanie sacrum nie uznając jego wartości, ani realności, treści tej świętej sfery realizują się między innymi w formach budzących lęk, zajmują one miejsce na marginesie kultury: na marginesie sztuki, na marginesie religii, na marginesie medycyny, w postaci tzw. medycyny niekonwencjonalnej. W świecie zbyt często sprowadzającym wiedzę do teorii, a życie do ideologii, brakuje nam żywego doświadczenia duchowości. Pragnienie tego kontaktu realizuje się często w formach uznawanych przez główny nurt naszej kultury za niepoważne, lub podejrzane, niebezpieczne, patologiczne. Realizuje się w dużym stopniu nieświadomie. Istnienie zjawisk takich jak narkomania, zainteresowanie UFO czy magią, jest bardzo powszechne i stanowi dopełnienie naszej normalnej tożsamości i związanego z nią normalnego stanu świadomości. Jak mówi Faust:

 

„Przestudiowałem wszystkie fakultety,

Ach, filozofię, medycynę, prawo

I w teologie też, niestety,

Do dna samegom wgryzł się pracą krwawą -

I jak ten głupiec u mądrości wrót

Stoję - i tyle wiem, com wiedział wprzód.

Zwę się magistrem, ba, doktora tytuł

Mam i lat dziesięć z górą, do przesytu

I tak, i wspak, i w skos, po krętej drodze

Tam i z powrotem uczniów za nos wodzę,

A wiem, że wiedzieć nic nam nie jest dano!

Myśl ta w mym sercu wieczną gore raną.

(...)

Toż pies by żyć tak dłużej nie miał chęci!

Dlategom w końcu magii się poświęcił,

Ufny, że w słowach, co spadną z ust ducha,

Może tajemnic jakich się dosłucham,

Bym w gorzkim trudzie i tłumionym gniewie

Nie musiał ludziom głosić, czego nie wiem,

Bym wreszcie poznał, czym jest ta potęga,

Co wnętrze siły świata w jedno sprzęga,

Bym ujrzeć mógł wszechsprawczą moc i ziarno

I w słowach grzebać nie musiał na darmo” (Goethe „Faust”).

 

Z jednej strony odmawiając uznania realności tej sfery, równocześnie ulegamy kuszącej i mrocznej tajemnicy magii, wróżb, czarów, a także narkotyków. Od narkotyków odstręcza nas przypisywana im szkodliwość, ale kusi nadzieja przekroczenia przy ich pomocy zwyczajnej tożsamości.

W kulturach takich jak nasza transcendencja zepchnięta poza granice tego co „normalne”, „zdrowe”, „rzeczywiste”, „bezpiecznie” i „etyczne”, wdziera się jako to co „nienormalne”, „chore”, „niebezpieczne”. Próbujemy zamknąć ją w „nierealnym świecie bajek”, lecz ona egzystuje bez udziału naszej świadomości jako oderwana od nas samotna postać. Nasz cień.

Mindell analizując bajkę braci Grimm „Ojciec Chrzestny Śmierć” stwierdza, że nasz obecny czas z powszechnym zainteresowaniem psychologią, narkotykami, wróżbami i szamanizmem - może być charakteryzowany przez numer 13. Kultura związana z cyfrą 13 „...jest sama w trakcie nowych narodzin, zafascynowana śmiercią, okultyzmem, narkotykami, odmiennymi stanami świadomości, snami i umieraniem”(A. Mindell, „Śniące ciało”, s. 88);

Treści przekraczające to z czym się identyfikujemy, co uznajemy za rzeczywiste lub za normalne, uobecniają się w formach, które usiłujemy zwalczać. Jest to globalne błędne koło, swoiste uzależnienie, i jak w każdym takim stanie, im bardziej uciekamy przed niebezpiecznymi czy niewygodymi treściami i formami i usiłujemy je zwalczać, tym bardziej się nam narzucają, ewentualnie zmieniając formy.

„Dzisiaj bogowie są dokładnie tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa. Przede wszystkim w nałogach: w butelce alkoholu lub jakimś innym narkotyku. Na przykład Wotan, bóg gniewu, żyje w terroryście, który po prostu ulega obezwładniającej wściekłości. Ta wściekłość go opanowała; on nie panuje nad wściekłością. Wściekłość jest jego bogiem. A więc mamy niezliczoną ilość bogów. Ponieważ jednak nie czcimy ich, ani nawet nie zauważamy, oni są na ogół nieprzyjemni. Dlatego ktoś, kto ma swego boga w butelce brandy, musi odnaleźć związek z jakimś duchowym bogiem” (M. L.. von Franz 1995,s. 76).

„Jeśli rozpoznaje się istnienie tylko pewnego układu energii, tylko jemu podporządkowuje, reszta energii niszczy całkowicie ten układ” (J. Campbell 1994, s.123).

Nieuwzględnione treści realizujące się nieświadomie i w sposób, który może nas zniszczyć, treści od których się odgradzamy i które zwalczamy, czyniąc z nich wroga, który niespodziewanie może nas pokonać, są tym czego brak nam jako grupie. Nasza kultura okopując się w granicach racjonalności, wypiera życie duchowe, które uobecnia się w różnych patologicznych zjawiskach, np. w różnego rodzaju nałogach. Poznawanie sensu uzależnienia zamiast zwalczania go może stać się ważnym aspektem rozwoju naszej kultury. Jest szansą przyłączenia czegoś cennego, czego nam brakuje.


Więcej o książce pod adresem:  

 www.uzaleznienieukrytezrodlo.webpark.pl

 KU STRONOM STRYCHOWYM