|
|
Pięćdziesiąt siedem lat musiało minąć, żeby 80.000.000 Niemców mogło dowiedzieć się oficjalnie o zatajanej do tej pory w BRDDR prawdzie dotyczącej największej morskiej tragedii, jaką było storpedowanie przez radziecką łódź podwodną,
największego wówczas statku pasażerskiego na Świecie - "Wilhelm Gustloff"
z 11.000 tysiącami uchodźców na pokładzie. Właściwie nie można mówić o zatajaniu prawdy, prawidłowe określenie dla takiego postępowania brzmi - uśmiercanie prawdy. Innego rodzaju tragedią niemieckiego narodu jest pożałowania godny fakt, że przez - bez mała - sześć dziesięcioleci nie znalazł się choćby jeden odważny liczący się pisarz, który to tragiczne wydarzenie w artystycznej formie Niemcom by przybliżył. Ukrywanie mordów dokonanych na niemieckich cywilach przez
"Aliantów", w czasie i po wojnie w
BRDDR doprowadzono do perfekcji i z zastosowaniem iście ekwilibrystycznych wygibasów. Takim jest
np. nazywanie przegranej wojny, "wyzwoleniem niemieckiego narodu z hitlerowskiej dyktatury" przez "naszych alianckich przyjaciół", którzy w tym "wyzwalaniu" tak się rozpędzili, że nie zawahali się z zimną krwią -rozmyślnie -
zabić 12-15 milionów Niemców - w większości w postaci masowych morderstw na
osobach cywilnych i jeńcach , obrócić w
popiół , gruzy i pył około naszych 100 miast.
Obłuda i kompletny brak charakteru u powojennych "elit" politycznych rządzących niemieckim narodem z łaski i za pozwoleniem zwycięzców jest przerażająca i nie ma odpowiednika w całej znanej światowej historii. Już na początku lat 50-tych jeden z największych amerykańskich historyków H.E.Barnes pisał:
|
"Ta niemiecka świadomość własnej odpowiedzialności za wywołanie wojny, stanowi wręcz nie do pojęcia przypadek bezprzykładnej mani obwiniania siebie , zupełnie nieznanej w historii ludzkości. Ja w każdym bądź razie nie znam podobnego w historii przypadku żeby jakiś naród z taką wariacką manią przejął na siebie zaciemnioną winę tego politycznego przestępstwa którego nie popełnił,
nie uwzględniając przestępstw innych i przejmując całą winę za wybuch II wojny światowej na swoje barki."
Barnes, H. E. Perpetual War for perpetual
Peace. -- A critical examination of the foreign policy of Franklin Delano Roosevelt and his aftermath Caldwell /Idaho 1953 |
Taka moralna zapaść tych
"gutmenschen" jest nie do pojęcia, i da się jedynie wytłumaczyć tym, iż pracują
wręcz świadomie nad zniszczeniem niemieckiego narodu, są w pewnym sensie realizatorami i wykonawcami opracowanych w USA i ZSRR planów "wymazania" Niemiec i
niemieckiego narodu z europejskiego kontynentu. Chodzi głównie o dwa takie zaplanowane akcje, mam na myśli " Germany Must
Perish" , autorstwa Theodore N. Kaufman'a, który należał do wąskiego grona politycznych doradców amerykańskiego prezydenta i miał ogromny wpływ na podjęte przez niego decyzje, i
tzw. "Morgenthauplan" opracowany przez bliskiego przyjaciela prezydenta USA
F.D. Roosvelt'a, USraelowskiego ministra finansów Henry Morgenthau jr. Jeden i drugi plan charakteryzuje się
przede wszystkim chorobliwą nienawiścią do Niemców, graniczącą wprost z umysłowym szaleństwem ich twórców. A tak naprawdę to trzeba najpierw wynaleźć słowo, które określiło by precyzyjnie stan psychiczny w którym oboje się znajdowali. Niżej urywki
oryginalnego tekstu Kaufman'a:
|
The Kaufman Plan for:
"Germany Must Perish"
Today's War is not a war against Adolf Hitler.
Nor is it a war against the Nazis. It is a war of peoples against peoples; of civilized peoples envisioning
Light, against uncivilized barbarians [Germans] who cherish Darkness.
Of the people of those nations who would surge forward hopefully into a new and better phase of
life, pitted against the peoples of a nation who would travel backward enthusiastically into the dark
ages. It is a struggle between the German nation anf humanity.
Hitler is no more to be blamed for this German war than was the Kaiser for the last one. Nor Bismark before the
Kaiser. These men did not originate or wage Germany's wars against the
world. They were merely the mirrors reflecting centuries-old inbred lust of the German nation for conquest and mass
murder.
This war is being waged by the German People. It is they who are
responsible. It is they who must be made to pay for the war. Otherwise, there will always be a German war against the
world. And with such a sword forever hanging overhead the civilized nations of the
world, no matter how great their hopes, how strenuous their efforts, will never succeed in creating that firm and solid foundation of permanent peace which they must first establish if ever they intend to start the building of a better
world.
For not only must there be no more German wars in fact; there must not even remain the slightest possibility of one ever
occurring. A FINAL HALT to German aggression, not a temporary cessation, must be the goal of the present
struggle.
This does not mean an armed mastery over Germany, or a peace with political or territorial
adjustment, or a hope based on a defeated and repentant nation. Such settlements are not sufficiently conclusive guarantees of no more German
aggression.
This time Germany has forced a TOTAL WAR upon the world.
As a result, she must be prepared to pay a TOTAL PENALTY.
And there is one, AND ONLY ONE, such total Penalty:
Germany must perish forever!
In fact --not in fancy! (Page 5 ff)
"Why breed children while Germany breeds war?" (P.10) "
Suppose we are forced again to kill? For wars are won only by such killing, not by
dying." (P.11)
"When the day of reconing with Germany comes, AS COME IT WILL, there will be only one obvious
answer. No statesman or politician or leader responsible for post-war settlements will have the right to indulge in the personal luxury of false sentiment and specious sanctimony and declare that Germany, misled by her
leaders, shall deserve the right of resurrection!" (P. 13)
"And most of all, he will not be permitted to disregard the unselfish sacrifices made by the common people so that the beast that is Germany shall never roam on earth
again! (...) There is no longer any alternative: GERMANY MUST PERISH." (p. 14)
"For, to reiterate, the German idea of world-dominion and enslavement of its peoples is no political
belief: it is a fierce and burning gospel of hate and intollerance, of murder and destruction and the unloosing of a sadistic
bloodlust.(...) (p.33)
"Yet defeat will on no account erase their [the Germans] desire to conquer and rule the
world. There is only one way to frustrate such a desire: the goal of world-dominion must be removed from the reach of the Germans and the only way to accomplish that is to remove the German from the
world!" (p.28)
Germany has lost its war. She sues for peace. The imperative demands of the victor people that Germany must perish forever makes it obligatory for the leaders to select mass sterilization of the Germans as the best means of whiping them out
permanently. They proceed to:
1) Immediately and completely disarm the German army and have all armaments removed from German
territory.
2) Place all German utility and heavy industrial plants under heavy guard, and replace German workers by those of Allied
nationality.
3) Segregate the German army into groups, concentrate them in severely restricted
areas, and summarily sterilize them.
4) Organize the civilian population, both male and female, within territorial
sectors, and effect their sterilization.
5) Divide the German army (after its sterilization has been completed) into labor
battalions, and locate their services toward the rebuilding of those cities which they
ruined.
6) Partition Germany and apportion its lands. The accompanying map gives some idea of possible land adjustments which might be made in connection with Germany's
extinction.
7) Restrict all German civilian travel beyond established borders until all sterilization has been
completed.
8) Compel the German population of the apportioned territories to learn the language of its
area, and within one year to cease the publication of all books, newspapers and notices in the German
language, as well as to restrict German-language broadcasts and discontinue the maintenance of German-language
schools.
9) Make one exception to an otherwise severely strict enforcement of total
sterilization, by exempting from such treatment only Germans whose
relatives, being citizens of various victor nations, assume financial responsibility for their emigration and maintenance and moral responsibility for their
actions. Thus, into an oblivion which she would have visited upon the
world, exists Germany.(p.90ff)
Press-Echo: A Sensational Idea! (Time Magazine)
A Provocative Theory- Interestingly Presented. (Washington Post)
A Plan for Permanent Peace among Civilized Nations. (New York Times) Frankly Presents the Dread Background of the Nazi
Soul. (Philadelphia Record) |
Kanclerz Hitler polecił, żeby przez radio wszystkich Niemców z tym planem zapoznać.
A to tłumaczenie niektórych fragmentów tego planu, który ukazał się w formie książki, i na amerykańskim rynku wydawniczym zrobił furorę.
Podkreślam w tym miejscu z naciskiem, że ten plan podano do publicznej wiadomości w marcu 1940 r., dziesięć miesięcy przed
wypowiedzeniem przez USA Niemcom wojny.
|
>Ta wojna nie jest wojną przeciw Hitlerowi. Nie jest też prowadzona przeciwko
Nazis(...) Dla Niemiec istnieje tylko jedna kara: Niemcy trzeba zniszczyć raz na zawsze ! Muszą umrzeć ! I to w rzeczywistości! Nie tylko w wyobraźni ! (...) Nie istnieje żadna droga pośrednia, żaden kompromis, żadne wyrównanie: Niemcy muszą umrzeć, i na zawsze zniknąć z powierzchni ziemi! Ludność Niemiec wynosi 80 milionów, która rozkłada się równo na obie płcie. Zeby wyniszczyć Niemców trzeba około 48 milionów z nich wysterilizować (...) Sterylizacja mężczyzn w oddziałach wojskowych jest stosunkowo łatwa i szybko do przeprowadzenia. Przyjmując że przeznaczymy do tego 20.000 lekarzy i każdy z nich dokona 25 operacji dziennie, będzie to trwać najwyżej jeden miesiąc aby ta sterylizacja w wojsku została zakończona(...) Ponieważ więcej lekarzy stoi do dyspozycji, potrzeba będzie nawet mniej czasu. W ten sposób całą męską populacje cywilów można wysterylizować w trzy miesiące. Sterylizacja kobiet i dzieci zajmie więcej czasu, trzeba przyjąć że wysterylizowanie wszystkich kobiet i dzieci zakończy się w trzech latach. Ponieważ już jedna kropla niemieckiej krwi robi Niemca, jest ta sterylizacja obojga płci konieczna. Przy całkowitej sterylizacji przestanie wzrastać rata urodzeń. Przy normalnej śmiertelności wynoszącej 2% rocznie, zmniejszy się liczba Niemców rocznie o 1,5 miliona. W ten sposób przez dwa pokolenia sprawa się zakończy, co w innym wypadku kosztowało by życie milionów i setki lat pracy : mianowicie wymazanie niemieckości i jego nosicieli.< |
Po przejrzeniu i podobnych podobnych dezyderatów, które zalewały środki
masowego przekazu za oceanem, sporo spraw się wyjaśniło,
np. dlaczego w 225 letniej historii USA, musieli Amerykanie prowadzić
kilkadziesiąt wojen (w tym 5 bez wypowiedzenia) i interwencji
militarnych.
Kolejny
z tzw. intelektualistów amerykańskich kształtujących opinię
publiczną - Morgenthau jr. daleko od Kaufman'a nie odbiegał w swych
receptach:
|
> Trzeba tych Niemców wykastrować, albo tak z nimi się obchodzić by już nigdy więcej nie płodzili ludzi którzy będą postępować tak jak w przeszłości.<
Cytat David'a Irving'a w Der Morgenthau-Plan 1944/45. Amerikanische
Deutschlandpolitik: Sühneleistungen, "re-education", Auflösung der deutschen
Wirtschaft, Soyka, Bremen 1986, S. 23.
Albo tak:
> Cały przemysł stalowy, chemiczny i fabryki do produkcji benzyny syntentycznej trzeba Niemcom odebrać i przenieść do innych krajów(...) Wychowanie młodzieży oddać pod kontrolę
UNO, przyczym szkoły zostaną tak długo zamknięte aż znajdzie się dosyć
żydowskich nauczycieli. Poza tym trzeba najpierw wydrukować nowe podręczniki szkolne, których text musi zostać najpierw uzgodniony między
Waszyngtonem, Londynem i Moskwą. Nauka na uniwersytetach jest dla niemieckiej młodzieży zabroniona. Budynki uniwersyteckie trzeba zamknąć a biblioteki i oddziały naukowe podzielić między USA, Anglię i
ZSRR
> Der Völkische Beobachter 30. September 1944
(podkr. Thot.)
"Nie ma się więc co dziwić, że plan Morgenthau's przewidujący zniszczenie serca Europy zostały przez Roosevelt'a i Churchill'a podczas II konferencji w Quebec we wrześniu 1944 r. zatwierdzone jako oficjalny program dla powojennych Niemiec" VffG
Dr. Claus Nordbruch
( czytaj też : Nicholas
Balabkins, Germany under direct controls. Economic aspects of industrial disarmament 1945-1948,
Rutgers, New Brunswick 1964, S. 10) |
Podczas popijawy w Teheranie Stalin wzniósł kielich i wygłosił toast, który spowodował u Roosevelt'a kaskady śmiechu:
|
>Siła
niemieckiego Wehrmacht'u zależy od 50.000 wysokich
oficerów i naukowców. Wznoszę toast z tym życzeniem by ich
rozstrzelać , jak tylko ich dostaniemy; wszystkich 50 tysięcy< |
Że nie był to żaden dowcip - o czym chce usilnie dzisiaj przekonać oficjalna historiografia w ramach tej reedukacji - dowiadujemy się od United States State Department 1961 w udostępnionym dokumencie
:
Foreign Relations of the United
States: Diplomatic Papers: The Conference at Cairo and Tehran 1943 na stronach 553f. w którym czytamy:
"At least 50000, perhaps 100000 of German Commanding Staff must be physically
liquidated."
|
>co
najmniej 50.000 , a być może 100.000 osobistości niemieckiego kierownictwa muszą zostać fizycznie
zlikwidowani < |
Żeby zapobiec ewentualnym nieporozumieniom : Amerykanie też nie mieli nic przeciwko masowym egzekucjom. W sierpniu 1944 gen. Eisenhower do brytyjskiego ambasadora :
>Wszyscy oficerowie Oberkomandos der
Wermacht, całe kierownictwo NSDAP od burmistrza wzwyż i wszyscy należący do tajnej policji muszą zostać
zlikwidowani.<
James
Bacque: Other Losses. An investigation into the Mass Deaths of German Prisoners at the Hands of the French and Americans after World War II,
Stoddart, Toronto 1989, S. 23. W tym przedsięwzięciu chodziło - jak by nie było- o 100.000tyś ludzi."
(Dr. Claus Nordbruch VffG)
Do tego warto dodać, że sam szef gen. Eisenhower w swojej wydanej książce pod znamiennym tytułem
"Crusade in Europe" określił tę wojnę -
"jako fanatyczno- religijną wojnę niszczycielską. Jako wyprawę krzyżową!".
Cóż można jeszcze dodać. No oczywiście - na planie pozostali jeszcze wierni towarzysze z ZSRR. Tam jak wiemy bez "planu" nie funkcjonowało nic. Ograniczę się w tym przypadku tylko do Ilji
Ehrenburga. Ten "zasłużony literat" któremu partia
CDU (chrześcijańscy demokraci) w BRDDR chciała w 1991 r. wystawić pomnik z okazji 100 rocznicy jego urodzin, z polecenia Stalina i jego otoczenia, też z własnej woli, został wojennym propagandzistą.
Oto jego odezwy do czerwonej od krwi niemieckich cywili radzieckiej armii, które w milionach ulotek rozrzucano na froncie, drukowano w gazetach i wygłaszano na wiecach :
|
"Mordujcie odważni czerwonoarmiejcy , mordujcie ! Nie ma w Niemcach nic co by było niewinne . Stosujcie się do wezwania towarzysza Stalina i rozdepczcie to faszystowskie zwierze w jego jaskini . Łamcie siłą wyniosłość
(Rassenhochmut) germańskich kobiet , bierzcie je bez umiarkowania jako łup . Zabijajcie odważni czerwonogwardziści... zabijajcie !"
(Frankfurter Allgemeine Zeitung 28.2.1995, S. 7) |
Kiedy
"czerwonoarmiści" w 1944-45 r. wdarli się do wschodnich Niemiec, byli już przez swoich oficerów politycznych psychologicznie przygotowani do zajęcia Niemiec. W niezliczonych artykułach frontowych gazet zostały podane reguły postępowania dla żołnierzy Czerwonej Armii. Jako
doradcy zaoferowali się też pisarze jak dla przykładu : Alexej Tołstoj, Michaił Szołochow ("Szkoła nienawiści"), Konstantin M. Simonow ("Zabij jego!") , Surkow ("Nienawidzę !"). Najbardziej przekonująco działały ulotki Ilji
Ehrenburga. W swojej książce z 1943 r. wydanej przez Państwowe Wydawnictwo Literatury Pięknej (??) w Moskwie p.t.
"Wojna" czytamy między innymi :
|
>"Niemcy nie są żadnymi ludźmi (...) Jeżeli ty w przeciągu jednego dnia nie zabiłeś
co najmniej jednego Niemca, jest ten dzień dla ciebie dniem straconym (...) Jeżeli zabiłeś jednego, zabij następnego - dla nas nie istnieje nic weselszego jak niemieckie zwłoki."< |
Nie tylko ze strony politycznej i propagandowej wzywano do przestępstw przeciwko niemieckiej ludności cywilnej i żołnierzom. Również ze strony wojskowej stanowisko było jednoznaczne: marszałek Czerniakowski po wkroczeniu do Ostpreussen w swoim rozkazie dziennym napisał " Łaski nie będzie- dla nikogo(...) Nie jest wskazane wymagać od żołnierzy czerwonej armii by stosowali łaskę, oni pałają nienawiścią i zemstą (...) Inne wezwania nawoływały jednoznacznie do gwałcenia niemieckich kobiet i dziewcząt. Heinz Nawratil zwraca uwagę, że również
Aleksander I. Sołżenicyn w swojej książce "Archipelag Gułag" pisał, że czerwonoarmiści po trzech tygodniach wojny w Niemczech wiedzieli dokładnie :
|
>(...)
niemieckie dziewczęta można zgwałcić, po tym zastrzelić,
i to zaliczano jeszcze do wojskowego wyczynu.< |
Lew
Kopolew, tak Nawratil, przytoczył słowa komunistycznego politruka podczas zajęcia Ostpreussen
|
>(...) co trzeba zrobić, żeby żołnierz nie zatracił chęci do walki ? Po
pierwsze : on musi wroga nienawidzieć jak zarazę, i doszczętnie zniszczyć (...) po drugie (...) on wchodzi do Niemiec i wszystko należy do niego - klamoty, kobiety, wszystko ! Rób co ci się żywnie
podoba.< |
Takie postępowanie czerwonoarmistów było znane niemieckiej ludności jak i żołnierzom
Wehrmacht'u. I nie chodziło tylko o pojedyncze przypadki , lecz o masowe przestępstwa kryte przez najwyższe oficjalne czynniki, które weszły później do historii (tej
prawdziwej, choć dziś jeszcze utajonej - Thot ) jako ludobójstwo"
(Claus
Nordbruch, Über die Pflicht. Eine Analyse des Werkes von Siegfried Lenz. Versuch über ein deutsches Phänomen,
Olms, Hildesheim 1996, S. 159f )

Na konkretne efekty tych gorących wezwań do morderstw, gwałtów i rabunków, ze wszystkich "demokratycznych" stron nie trzeba było długo czekać. Do jednej z pierwszych niemieckich miejscowości 21-22 października 1944 r. do której dotarła stalinowska armia należał Nemmersdorf w
Ostpreussen, leżący w tej części, zaanektowanej później przez ZSRR. Po 24 godzinach jednostki Wermachtu odrzuciły pancerne jednostki ZSRR za rzekę Rominte i wkroczyły ponownie do niej. W dokumentacji ministerstwa do spraw wypędzonych BRD w tomie I 1,a.a.O.,S.7 f czytamy wypowiedź naocznego świadka Karl'a Potrok'a :
|
" Moja Volkssturmkompania otrzymała po tym ten rozkaz, w Nemmersdorf posprzątać.... Przy pierwszym gospodarstwie, na lewo od ulicy, stał wóz drabiniasty. Do tego wozu były cztery kobiety w pozycji krzyżowej przygwożdżone, gwoździe wbito przez dłonie. Z tyłu tego
"Weissen Krug" (gospoda -Thot) w kierunku Gumbinnen jest wolny plac z tym pomnikiem Nieznanego Zołnierza. Za tym placem znajduje się znowu duża karczma ( w originale Gasthaus
-Thot) , Roter Krug. Przy tej karczmie stała wzdłuż ulicy stodoła. Do dwóch wrót stodoły, do każdych z osobna były w pozycji krzyżowej przygwożdżone przez ręce dwie nagie kobiety. Dalej znaleźliśmy w mieszkaniach razem 72 osoby, kobiety z dziećmi i jednego starego człowieka w wieku 74 lat, wszyscy nie żyli, w większości zostali bestialsko zamordowani z wyjątkiem kilku którzy zginęli zastrzeleni strzałami w skroń. Pośród zamordowanych były też dzieci w wieku niemowlęcym, którym przy pomocy jakiegoś twardego przedmiotu roztrzaskano czaszki. W jednym pokoju znaleźliśmy siedzącą na sofie starą kobietę w wieku 84 lat, która była zupełnie ślepa i też nie żyła. Brakowało jej połowy głowy, która został prawdopodobnie przy pomocy siekiery czy saperki odrąbana do samej
szyji. Zwłoki te musieliśmy zanieść na miejscowy cmentarz gdzie leżały nie pochowane, ponieważ miała przyjechać jakaś międzynarodowa komisja która się zameldowała by te zwłoki obejrzyć. W ten sposób leżały tam trzy dni podczas których żadna komisja się nie zjawiła. W międzyczasie przybyła pielęgniarka z Insterburg która mieszkała w
Nemmersdorf, i tutaj szukała swoich rodziców. Wśród zamordowanych znalazła swoją matkę i swojego 74 letniego ojca który był jedynym mężczyzną wśród pomordowanych. Ta pielęgniarka stwierdziła też że wszyscy zamordowani pochodzili z
Nemmersdorf. Czwartego dnia pochowano wszystkich w dwóch grobach. Dopiero następnego dnia przybyła ta komisja lekarska i musieliśmy te groby otworzyć. Przyniesiono wrota ze stodół i kozły na których te zwłoki położono aby ta komisja mogła je zbadać. Wydano jednogłośne orzeczenie, wszystkie kobiety i dziewczęta od 8 do 12 lat zostały zgwałcone, włącznie z tą starą niewidzącą kobietą.
Po zakończeniu prac komisji, zostały wszystkie zwłoki ostatecznie pogrzebane." |
Przed dwudziestu laty kiedy pierwszy raz relację Potrok'a czytałem, przez tydzień o niczym innym nie myślałem, tylko o tych bestialsko zamordowanych kobietach i dzieciach. W międzyczasie czytam inne relacje, podobne i mniej podobne, dwa trzy razy w tygodniu, mimo tego ta relacja z Nemmersdorf porusza mnie najbardziej. Pewnie dlatego że te dziewczęta i kobiety były same, bez mężów i braci, samotne i bez żadnej ochrony, wydane na samowolę gwardyjskich pancerniaków -"bohaterskich krasnoarmiejców" z których niejeden obwieszony medalami za takie i podobne czyny, z tytułem "bohatera ZSRR" dożywa swoich dni w "poszanowaniu i sławie."
Podobnie
ta tzw. "demokratyczna cywilizacja" z której tak dumny jest obecnie
prezydent Bush jr. i jego poprzednicy nie ma z żadną wyższą cywilizacją nic wspólnego, jest
bowiem faktem nie do podważenia, iż najpierw wychowują i szkolą
morderców, potem spuszczają ich ze smyczy w wybranym przez siebie miejscu na kuli ziemskiej i po powrocie przyjmują ich z najwyższymi honorami dziękując swoim
"chłopcom" (Boy's) za to, "że dobrze wykonali swoją
"robotę" (job). Sporo badaczy przy opisie potworności dokonanych przez czerwoną armię, napomyka coś o "azjatyckich hordach", to nie jest szczęśliwe określenie, podczas ostatniej wojny światowej hasały po Europie, a szczególnie w Niemczech
równie bestialskie "alianckie" hordy, a dzisiaj hasają po świecie amerykańskie
dokonując dzieła ludobójstwa.
W czasie, zwanym "epoką" respektowania praw obywatelskich i potępiania akcji ludobójczych, sądów pokazowych nad rzekomymi
"zbrodniarzami" niemieckimi po pół wieku (Priebke) "demokratyczne i cywilizowane" amerykańskie społeczeństwo wysyła swoich
"chłopców" na kolejną wojnę - do roboty ! :
|
"Podporucznik Thompson był jedynym który 16.marca 1968r.nie strzelał, gdy jego towarzysze zaszlachtowali 504 mieszkańców wietnamskiej wsi My
Lai, wśród nich 173 dzieci i 76 niemowląt... Na przykładzie procesu norymberskiego powinno tych 25 morderców i ich zleceniodawców stanąć przed sądem, powołali się jednak na to że wykonywali rozkazy. Tylko jeden morderca, porucznik William Calley został w końcu skazany za dokonanie morderstw z premedytacją na 22 Wietnamczykach na dożywocie. Po trzy i pół roku wyszedł na wolność.
Der Spiegel nr 13/ 1998r str.174
|
Czym różnią się ci rosyjscy "bohaterzy" z Nemmersdorf od swoich amerykańskich kumpli z
Wietnamu ? Niczym! W obydwu wypadkach nie można mówić o żołnierzach- bo to uwłaczało by
żołnierskiej godności - tylko o ludzkich zwyrodnialcach specjalnie w tym celu szkolonych, względnie
werbowanych pośród społecznych degeneratów.
Redaktorzy "Der
Spiegel" należą już do tych powojennych przereedukowanych na amerykańską modłę i nie wiedzą, że Trybunał w Norymberdze powołano specjalnie
nie do osądzenia Niemców, ale do pozbawienia ich godności przed założoną
z góry egzekucją. Pewnie mało kto wie, że ten "nowy międzynarodowy trybunał" w Den Haag został utworzony też specjalnie dla
innych, poza Amerykańskim Rajem.
"NATO przyniosło naszemu krajowi w tych 35 dniach( chodzi o amerykańsko natowski napad na Serbię i Kosowo
-Thot) więcej nieszczęścia niż armie Hitlera podczas czteroletniej okupacji. Naród nasz zadaje sobie dziwne pytania. My przypominamy sobie niektórych niemieckich generałów i niemieckiego wroga, i my zrozumieliśmy, że honorowy wróg jest tylko w połowie wrogiem. Liczba poległych w walce z Hitlerem była naturalnie większa jak dzisiaj. Ale ci Serbowie polegli honorowo, my patrzyliśmy wrogowi w oczy. Dzisiejszy wróg jest zakłamany, politowania godny, tchórzem, w porównaniu do marszałka polowego Mackensen'a z 1915 r. - nędzną kreaturą.
Natychmiast po wzięciu Belgradu kazał Mackensen postawić pomnik z napisem " Wielkiemu Serbskiemu wrogowi". Kim są ci dzisiejsi tchórze, którzy niszczą z powietrza nasz kraj, podporządkowują cały naród kolektywnej zemście który chcą zniszczyć. Serbia jest dzisiaj niszczona, bo USA chce udzielić lekcji Europie i tym sposobem ją zdyscyplinować. Ameryka doskonale wie, że zjednoczone Niemcy ze swoim potencjałem w nowym przymierzu z Rosją, mogą stworzyć od Atlantyku do Pacyfiku podstawy zjednoczonej Europy.
Żeby temu zapobiec, zaincenizowano na Serbach kolektywne przestępstwo.
(Vuk Draskovic były wiceprezydent Serbii i były przeciwnik
Miloszewicza.) Der Spiegel 18/1999 str.158 (podkr.-Thot)
Generalnie tworzy się te "trybunały",
fikcyjne Procesy - dla pokonanych. Zdaje się że nikt tej niebezpiecznej tendencji nie
chce dostrzec, względnie świadomie to ignoruje - trybunały powołują zwycięzcy, konkretnie ;
tzw."PRAWO"
jest "prawem widzi-mi-się" wyłącznie ZWYCIĘZCY !! Senat USA powziął uchwałę, że żaden z tych
"Boy's" nie może przed nim stanąć, w ostateczności zarezerwowali sobie prawo odbicia amerykańskiego przypuszczalnego wojaka-mordercę siłą.
("Der Spiegel"nr 8
18.02.02.)
Tym którzy z tymi problemami nie bardzo sobie radzą wyjaśniam, od przeszło 50 lat obowiązuje dla reszty
świata "sprawiedliwość amerykańska", a z tej "normalnej"
obowiązujących Innych sprawiedliwości wyłączeni są oczywiście Amerykanie, a
przede wszystkim ci ciężko pracujący "Boy's" w mundurach.
Sprawiedliwość ta wyraża się ona w jednym krótkim zdaniu : kto nie jest z nami dostanie w czapę !
Wracając
do problematyki niemieckiej. Gra się od czasu kardynała Richelieu tę amerykańską westernową melodię "Graj mi tę pieśń o śmierci",- o
duchowej śmierci Niemiec i Niemców . Obecnie
z kołkiem osikowym pod nazwą HOLOCAUST - do tego tematu mam nadzieje
będzie mi jeszcze dane wrócić.
Wobec
powszechnego niedowierzania z jakim spotyka się odkłamywanie
Historii utoczonej w prosemickiej indoktrynacji nie wspominam już o tym co wyprawiali "alianci" z jeńcami niemieckimi podczas pierwszej i drugiej wojny , jak też o umyślnym wygłodzeniu niemieckich dzieci po tych dwóch wojnach. Wspomnę jednak o
"wielkim" Churchill'u :
|
"Myśmy zabili 5 czy 6 milionów Niemców i przed zakończeniem wojny zabijemy jeszcze prawdopodobnie 1 milion. Przez to musi znaleźć się w Niemczech wystarczająco dużo miejsca dla tych których przesiedlimy. Będą oni potrzebni do uzupełnienia luk; dlatego nie obawiam się tego przesiedlenia , tak długo, dopóty utrzyma się pewne proporcje"
Die Jalta Dokumente S. 164, 222, 298, 171.
|
I do premiera Mikołajczyka :
"Niech Pan nie robi sobie żadnego kłopotu z tymi 5 milionami czy więcej milionów Niemców.... Stalin się o nich zatroszczy. Nie będzie Pan miał z nimi żadnych trudności : Oni przestaną istnieć (egzystować)!"
E. J. Reichenberger
"Wider Willkür und Machtrausch" str. 400, zitiert: "Review of World
Affairs" 5. 10. 1945
Czasami, ale tylko czasami i niezmiernie rzadko, gdy "bohaterowie" ostatniej wielkiej wojny są w dobrym nastroju przy koniaczku i cygarze, uchylą rąbek prawdy
o swoich przeciwnikach, którzy jako pokonani głosu nie mają:
"Niemcy są w rzeczywistości jedynym przyzwoitym żyjącym narodem w Europie"
(George Patton, Generał Armii USA w 1945. Prominente ohne
Maske, FZ-Verlag, München 1989, S.
308).
Albo : Niemcy są bez wątpienia najwspanialszymi żołnierzami"
(Alan
Alanbrooke, szef brytyjskiego sztabu generalnego 1941-46. Prominente ohne
Maske, FZ-Verlag, München 1989, S. 10.)
A to opinia Izraelczyka; historyka wojskowego z Uniwersytetu Bar-Illan :
"W każdej cywilizowanej armii osoba która bierze do niewoli jeńców jest za nich odpowiedzialna. Nawet Niemcy
...brali te zobowiązania poważnie. Też wówczas jak chodziło o
Żydów, gdy byli ich przeciwnikami", dalej opisuje jak w tej 6 dniowej wojnie poddał się egipski oddział komandosów w
liczbie 400 żołnierzy i mimo że podnieśli ręce zostali
rozstrzelani przez Izraelczyków."
(†Chaim
Bermant, Kolumnista Jewish Chronicle, London, 1.9.1995, S. 21)
Opinia Anglików :
|
>" Szlachetni żołnierze, wyjątkowo zdyscyplinowani, którzy walczyli odważnie o swój
"Vaterland" z przeważającym wrogiem. A jak już wiedzieli że wojnę przegrali, walczyli o swój honor, swojej jednostki i swoich towarzyszy. Myślę tu szczególnie o pancerniakach z
"Groß- Deutschland", Dywizji Göring'a (Panzer Corps
"Herman Göring") którzy walczyli do gorzkiego końca. Chodziło.... o odważnych z najodważniejszych. Ci jednak którzy z tym Holocaustem robią swój interes , nie są odważni i honorowi lecz chciwi i podli."<
(The
Spectator, 8.3.1997, High life Kolumne. "Spectator" jest renomowanym angielskim tygodnikiem politycznym.)
|
Faktycznym niemieckim problemem etycznym była tzw. "brudna wojna
partyzancka" . Tu nie działały często żadne regulacje. Idę o zakład i stawiam konia z rzędem przeciw osiodłanej myszy, że jeden na sto tysięcy może wie, że wojna partyzancka
(naprzemiennie zwana terrorystyczną) była sprzeczna z konwencją haską, czyli pod każdą postacią zabroniona ! A artykuł 28 tej konwencji mówi : > Zabrania się, miasta i osiedla, nawet gdy zostały zdobyte szturmem, wydać grabieży< . Logiczną konsekwencją tych postanowień było, że ci którzy ich nie przestrzegali należało ukarać. Nikt zdrowy na umyśle nie
będzie kwestionował tego że Niemcy rozstrzeliwali w czasie wojny partyzantów lub innych przestępców
wobec wojennego prawa , którzy tym zarządzeniom się sprzeniewierzyli. Te drakońskie wojenne zarządzenia mógł każdy na drzewie czy płocie przeczytać i musiał liczyć się z konsekwencjami, jeżeli ich nie respektował. Inaczej mówiąc wiedział co robi. Jak zasztyletował znienacka podchmielonego, wracającego z karczmy
żołnierza, to wiedział że następnego rana Wojenna Administracja
każe rozstrzelać 1, 2,5 czy 10 cywili, w tym i jego krewnych. Grano więc w otwarte karty. Tak postępowały cywilizowane armie
świata w tym też...... amerykańska. Diabeł tkwił w szczegółach.
Według prawa wojennego podobno >nie znam się i nie akceptuję takiego prawa< akcja ta była legalna. Takie samo zarządzenie wprowadzili w pokonanych Niemczech alianci, armia USA powoływała się na
§ 358 d, US Basic Field Manual i
na tej postawie dała sobie prawo rozstrzeliwania cywilów w razie jakiejkolwiek akcji przeciw amerykańskim żołnierzom w stosunku 200 cywilów za jednego żołnierza.
Jak cyniczne i bandyckie bywały prawa tych , którzy przynieśli
Niemcom "Wolność i Demokrację" "wyzwalając"
spod dyktatury można się przekonać śledząc historię, którą
tutaj opowiemy tylko wycinkowo. Jedna z akcji końca ostatniej wojny,
dziś tak wstydliwie skrywaną. Sprawa dotyczy tych tzw. "kolorowych" którzy walczyli w armiach
"oswobodzicielskich" przeciwko niemieckiemu narodowi. Otóż
owi "kolorowi"- stanowili 1/3 stanu armi USraela. Po obróceniu
podbijanego kraju w kupę dymiącego popiołu oraz rozstrzeliwaniu Niemców - mężczyzn
na froncie i wieszaniu po sądowej parodii w Norymberdze i unieszkodliwieniu reszty poprzez zamknięcie ich w obozach koncentracyjnych , wywiezieniu na Sybir i do Ameryki, przyszła kolej na ich żony , córki i
siostry. Przy milczącej aprobacie głównego szefa Eisenhower'a i innej usowskiej
administracji, postanowiono zbezcześcić niemieckie kobiety
i wystawiono je umyślnie na "odstrzał", rozpoczęło się prawdziwe polowanie. Dziesiątki tysięcy czarnych amerykańskich żołnierzy
zaczęło gwałcić - że tak powiem za pozwoleniem - aryjskie niemieckie
kobiety. Sprawa właściwie jest stara jak świat, zwycięzcy brali sobie zawsze wszystko co chcieli.
W tym jednak konkretnym wypadku sprawa wygląda inaczej , zezwolono na ten upokarzający "spektakl" umyślnie i z pełną świadomością kierując się jedynie nienawiścią , bez najmniejszych moralnych skrupułów
, i z całą rasistowską premedytacją - bowiem w tym czasie , wcześniej
i długo jeszcze później za zgwałcenie białej Amerykanki przez
"czarnoskórego" w demokratycznej USA karano sprawców...
linczem!
Po prostu bez sądu zostałby w Ameryce powieszony! I w tym tkwi cała perfidia tej nie do pojęcia "akcji". Niemieckich
kobiet nie miał kto bronić i nie mogły się bronić , bo gdyby któregoś z tych draniów zatłuczono, w odwecie
rozstrzelano by 200 cywilów za jednego amerykańskiego "bohatera
narodowego"! Tak wygląda "cywilizacja" i usowska moralność ! No i te "prawa człowieka"- w amerykańskim wydaniu !
Prawdy uśmiercić nie można ! Mimo że archiwa
są tak pilnie strzeżone w imię "odwiecznej i wiecznej
demokracji" i obecnego ładu światowego. Wszystkie zbrodnie na Niemieckim narodzie są - o ile to było tylko możliwe - świetnie udokumentowane i znajdują się w rękach prywatnych oraz organizacji zajmujących się zbieraniem dowodów tych przestępstw.
No właśnie, trwało to 57
lat.........czas nie zając - Historyczna prawda nie odparuje . Przykładem
jest bowiem ów powrót do sprawy zatopienia "Wilhelma Gustloffa".
Pół wieku pracy tych "politycznie poprawnych", okazał się dla nich czasem straconym ! Po następnym pół wieku
być może ich wnuki i wnuczki wyrzekną się swoich dziadów i pradziadów. O tym jestem głęboko przekonany. Historia i czas nie znają słów "ukryć prawdę" a tym samym
o 15.000.000 tych którzy zginęli. Kiedy pisałem o zbrodni drezdeńskiej "kliknąłem" w
Internecie niemieckojęzycznym i nic, cisza kompletna, jak rzuciłem hasło
"Guernica", od razu obraz Picassa w całej okazałości na pierwszym miejscu i niezliczone opisy tragicznych skutków bombardowań dokonanych przez "Legion
Condor", wśród wielu ; prawdziwy "smakołyk - specjał" . Niejaka -
"Guernika -Inicjatywa"
żąda od Niemców ....forsy za 1000 śmiertelnych ofiar. Poniżej jej adres
:'Gernika-Initiative', c/o IG
Medien, Bezirk Berlin, Dudenstraße 10, 10965 Berlin Tel. 030/785 57 90, Fax. 030 / 785 57 98 . To samo przy Coventry (380 ofiar śmiertelnych) i
Rotterdamie (900 ofiar).
| O
2.800.000 zaduszonych, usmażonych , spalonych żywcem w temperaturze
1600*C przez bomby fosforowe
i burzące, niemieckich obywateli ani słowa! |
Wojna
Lotnicza:
historyk
Dr.A.R. Wesserle z Milwaukee pisze :
"Nie można porównywać brutalność angloamerykańskiej ofensywy bombowej z jednej strony, z tymi minimalnymi staraniami ze strony niemiecko - włoskiej."/
"Sir Arthur Harris w swojej książce Bomber Offensive wyjaśna że 23 niemieckie miasta straciły więcej niż 60% swojej zabudowy; 46 następnych zostały zniszczone w połowie."/"W 31 gminach zrównano z ziemią 2000 ha, Berlinie 2.600 ha, Hamburgu 2.500 ha, Düsseldorfie 810 ha, Köln 807 ha." / "W 12 innych miastach od 400 do 800 ha."/ W przeciwieństwie do tego, w wybranych celach Luftwaffe jakim były
London, Plymouth i Coventry zniszczeniu uległo tylko 40 ha ."/ Angloamerykanie przy pomocy swoich strategicznych bombowców zrzucili na Europę zachodnią 1.996.036 ton bomb; Na Niemcy ( w granicach z 1937) przypadło 1.350.000 ton bomb ,
Austria i Bałkany otrzymały ładunek w ilości 180.000
ton, Francja 590.000 ton, Włochy 370.000 ton, inne jak Böhmen, Słowacja i Polska
200.000 ton."
Niemcy w przeciwieństwie do nich z rzuciły razem 74.172 ton bomb na Anglię, włączając w to rakiety V-1 i V-2, a więc akurat 5% (pięć procent) tego co
Anglosasi na Niemcy." "Brytyjczycy natomiast, jak minister pracy
Crossman, naukowiec i pisarz C.P. Snow i Earl of Biekenhead, udowodnili nieodwołalnie, że po 10 maja 1940 roku pod nowym premierem Churchill'em i jego doradcą
Dr. Lindemann'em późniejszym lordem Cherwell, przeszła Anglia do nieograniczonej ofensywy na niemieckie miasta i ludność cywilną."/ "Przy 25 - 27 milionów pozostałych bez dachu nad głową, przyjmuje się że
co najmniej 10% z nich straciło życie (dwa do trzech milionów)."/"W tym powiązaniu zasłużyli sobie - Churchill i jego doradca - do miana zdziczałych masowych morderców w historii"./ "Tylko dzięki szalonej odwadze pilotów
Luftwaffe, skuteczności obrony przeciwlotniczej i obronie cywilnej nie doszło do jeszcze większego
zaplanowanej przez Churchill'a hekatomby."/ Kiedy ta angloamerykańska
"bomberpolityk", osiągnęła punkt szczytowy w trwającym siedem dni i nocy nalocie na Hamburg zostało
co najmniej 40 - 50.000 cywilów spalonych żywcem . Ataki często
kontynuowano dzień po dniu, aby uniemożliwić akcje ratunkowe"/ "Kiedy niemiecka obrona przeciwlotnicza przestała już istnieć w drugiej połowie 1944 i 1945r, wzmożono jeszcze naloty, gminy bez jakiegokolwiek militarnego znaczenia, które już poprzednio bombardowano zostały ponownie zaatakowane, lecz teraz
po prostu w straszny sposób obrócone w perzynę (pulverisiert)." / "Szczególną okazję ku temu były święta chrześcijańskie lub ważne spotkania artystyczne."/ Najładniejsze miasta Europy, a nawet
Świata systematycznie zamieniano w gruzowiska i monstrualne cmentarze
- gdzie zamordowanych w straszliwy sposób kobiet i dzieci nie było
już komu chować."/ "Te niszczycielskie naloty nie ograniczały się tylko do Europy, ciężkie naloty superbombowców B-29 na
Osaka, Kobe i Tokio
potrafiły uśmiercić za jednym razem 125 do 150.000 tysięcy osób."/" Musi być dla wszystkich jasne że te masowe mordy nie mogły odbywać się bez zezwolenia najwyższych anglosaskich władz"./ Już w 1934r rząd USA zamówił czteromotorowe długodystansowe bombowce , XB 15, B-17, XB-19, B-24, i B 29. W ten sposób rząd Roosevelt'a już od 1933r. roku objęcia przez niego władzy, przygotowywał się do ofensywnej, strategicznej wojny światowej."/ "Poza Brytanią żaden inny kraj nie poszedł w ślady USA, nie była nią Francja, Niemcy czy Włochy, nawet ZSRR i Japonia mimo swoich ogromnych obszarów (Japonia- wyspy na Pacyfiku) nie poszły w ślady USA." Tyle
Dr. Wesserle. Pozostaje jeszcze wyjaśnić kto to wariactwo zapoczątkował. W tym celu posłużę się jednym z nielicznych Niemców który zbadał ten problem od podszewki. Erich Kern autor wydanej książki w 1964r p.t
"Verbrechen am deutschen Volk" Eine Dokumentation alliierter Grausamkeiten . Wydawnictwo K. W. SCHÜTZ oGÖTTINGEN
pracował głównie na podstawie zachowanej dokumentacji do której jak wielu jemu podobnych docierał z trudnością, pilnowanych jak oka
w głowie przez liczną powołaną do tego administrację i strażników, pilnujących powojennej obowiązującej niemiecko -amerykańskiej poprawności politycznej. I jeszcze coś, jego relacja jest wstrząsająca, ponieważ cytuje relacje prawdziwych świadków zeznających pod przysięgą, którzy te naloty przeżyli i z a p a m i ę t a l i ! Jak już wspomniałem przekażę te zapamiętane wrażenia w innym artykule, ograniczę się tylko do paru podstawowych przekazów Kern'a które dzisiaj należy wiedzieć. Kern pisze :
|
>" Ustalenie dokładnej liczby Niemców którzy zostali ofiarami Alianckich masowych morderczych przedsięwzięć jest niemożliwe, brakuje historycznych jednoznacznych danych"/"Dziesiątki tysięcy familji od pradziada do prawnuka zostały zmiecione z powierzchni i dlatego nikt z rodziny nie dociekał co się z nią stało."/ "Nauczyciel Hanns
Voigt, kierownik "Abteilung Tote" z drezdeńskiej centrali zaginionych opisuje ówczesny stan jak niżej> Nigdy nie wierzyłem że śmierć ludzka może przybrać tak różnorodne formy: Spalone zwłoki, zwęglone, rozerwane, wydające się że śpią, z grymasem ogromnego bólu na twarzy, całkowicie skurczone, ubrane, zupełnie nage i w formie kupki popiołu.< |
" Gazeta z Zurichu "Die Tat" podała liczbę zabitych, poprzez dywanowe naloty w Niemczech w wysokości 2.050.000. Ta liczba przybliży się niestety tej prawdziwej."/ Jedyna różnica jaka istnieje pomiędzy marszałkiem Harris'em który wydał ten morderczy rozkaz, a jego kolegą Adolfem Eichmann'em polega na tym, że ten pierwszy został pensjonowany, a ten ostatni powieszony"/ "Rozkazy otrzymywali jednak od swoich przełożonych"/ "Te naloty na Niemcy są usprawiedliwione - twierdzi wielu - bo były odwetem za
naloty na Coventry, są jednak obłudne i historycznie fałszywe."/ "Prawda wygląda inaczej: Anglia rozpoczęła
tą wojnę atakiem na osiedle mieszkaniowe w Mönchengladbach w nocy z 10 na 11 maja 1940r, ponieważ nie można tego podważyć, wyjaśnia się śpiesznie że to jednak Niemcy byli pierwsi bo zbombardowali
Rotterdam 14 maja 1940, lecz i to jest półprawdą. Rotterdam został pod dowództwem pułkownika Scharoo zamieniony na twierdzę
, ale w wyniku długotrwałych pertraktacji nastąpiła niespodziewanie kapitulacja, niestety, w powietrzu były już samoloty do których nie dotarł meldunek o zaprzestaniu
ataku i które w niskim locie zaatakowały cele wojskowe "./ "W Coventry zginęło według Davida Irving'a 380 ludzi"./ "W
Rotterdamie zginęło 900 ludzi". Tyle Kern. Od siebie dodam, że w obu tych przypadkach uśmiercono o 1280 istnień ludzkich za dużo .
Śmierci nie można porównywać, pozostaje jednak pytanie; czy z moralnego punktu widzenia ciągłe powoływanie się na te dwa przypadki jest uzasadnione i sprawiedliwe ?
Pamięć
o tamtych wydarzeniach. Prawda o tamtych wydarzeniach.
Jest tylko kwestią czasu kiedy
w całości zostanie to odsłonięte. Z drugiej strony zawsze znajdzie się jakaś osobistość o uznanym autorytecie która napiszę prawdę.
Jak właśnie w chwili obecnej. Günter Grass, noblista i znany pisarz napisał książkę (nowelę) p.t. "Im
Krebsgang" w której opisał w
lieracki sposób tragedię uchodźców z Ostpreussen, którzy mieli to nieszczęście że zaokrętowali się w Gdyni na "Wilhelm
Gustloff" i znaleźli swój grób 16 mil na północ od Ustki (9.000
ofiar) . Do tej pory temat ten był w BRDDR tabu. "Der Spiegel" ( nr.6/4.2.2002) na tytułowej okładce napisał " Ten Nowy
Grass....."; w rzeczy samej, nigdy nie liczyłem się z tym że właśnie Grass poruszy ten tragiczny temat.
Świadczy to jednak, że te zbrodnie są w świadomości utrwalone i......żywe ! I zadają do tej pory ból, dzisiaj o tyle większy że przez kilkadziesiąt lat zabroniono go oficjalnie okazywać. Wydobycie wszystkich na światło dzienne jest tylko kwestią charakteru i odwagi. Odwiedziłem kilka księgarni w parę dni po ukazaniu się w "Der
Spiegel" artykułu o tej tragedii, gdzie mi oświadczono że w tej chwili wszystkie książki "Im
Krebsgang" są wyprzedane.
Podobnie z "Wilhelm Gustloff" - sprawdziłem kilka wydań niemieckich leksykonów , - najmniejszej wzmianki; pod
"Titanic" i owszem- największa katastrowa morska w dziejach światowej żeglugi.- zginęło 1500 pasażerów. Pod Ustką zginęło 9.000
, a co jeszcze tragiczniejsze w tym 4.000 dzieci ! Natomiast w polskim internecie prawdziwe curiosum, pod
www.polska.ru/pl (Baner za Banner) , - radziecka łódź podwodna zatopiła statek na którym znajdowało się 7.700 niemieckich żołnierzy ( mogli już zwyczajowo dodać - sami
SS-mani). Podobno przyzwyczajenie staje się drugą naturą.
**********
Miałem 9 lat i z kumplem J.
Sch. (14) biegałem codziennie w Gdyni na nabrzeże by podziwiać
"Daß große Schiff", podobnie jak do tej rosyjskiej łodzi podwodnej która zacumowała w
kwietniu 1945 w pobliżu miejsca w którym stał poprzednio "Wilhelm
Gustloff", i której załoga dawała nam codziennie pajdy chleba grubo posmarowane zdobycznym masłem z pobliskich magazynów. Czy była to ta sama co storpedowała ten pasażerski statek z uchodźcami - tego to naprawdę nie wiem. Ale dzisiaj wiem że tak mogło być. Prawdziwa ironia losu, pod koniec grudnia 1944 r. lub na początku stycznia 1945r. przyszedł do domu policjant, któremu sam otworzyłem drzwi, i wręczył mojej matce nakaz ewakuacyjny i karty zaokrętowania na "Wilhelm
Gustloff", pamiętam ten moment jakby to było wczoraj. Ojciec potykał się z Amerykanami gdzieś na zachodnim froncie, mama moja całymi dniami pracowała w jakimś portowym biurze a ja z kolegą wagarowałem ile wlezie. Cała Gdynia była dosłownie zawalona uchodźcami . Myśmy buszowali po całym mieście i nic z tej tragedii do nas nie docierało, na ten statek udawało nam się co raz to wślizgnąć i "wybieraliśmy" kabinę na tę wielką podróż. Dzięki stanowczej decyzji mojej ciotki , która oświadczyła że z miejsca się nie ruszy i nigdzie nie popłynie, co oznaczało że do tej podróży nie doszło bo matka moja bez niej nie chciała się
ewakuować i oznacza w końcu że mogę tę relację dzisiaj pisać. Z tego względu mam zupełnie inny, całkiem osobisty stosunek do tej tragedii, i przez całe moje życie byłem z tymi 9.000 ofiarami duchowo powiązany. Z tymi dziećmi którzy zginęli bawiłem się na nabrzeżu i razem z nimi ganialiśmy po całym porcie. Nie pamiętam wszystkiego , brakuje mi ciągłości i kolejności, zapamiętałem zwyczajnie długie fragmenty, inne fakty znam z bardzo oszczędnych relacji matki i ciotki które o tych wydarzeniach nie pytane, nigdy nie wspominały. Ze zrozumiałych względów, które stały się dla mnie jasne dopiero jak już miałem 16-20 lat. Przez kilkanaście lat
np. nie mogłem w żaden sposób przypomnieć sobie jak "Wilhelm
Gustlow" odbijał 30. stycznia 1945 r. o godź. 12.20 przy 18 stopniowym mrozie od nabrzeża ciągniony przez 4 holowniki. Dopiero przez przypadek opowiedziała mi o tym moja ciotka, że wówczas nie było nas
w ogóle w Gdyni, mama wywiozła nas do znajomych do Kartuz, i dopiero po tej tragedii wróciliśmy do Gdyni. Zrobiła to dlatego że coraz natarczywiej zmuszano ją do ewakuacji, i broniła się tym że bez dzieci nie popłynie. Pamiętam za to doskonale moment jak bez słowa pokazała nam gazetę w której opisano tę katastrofę. Zachowała ją przez lata, w końcu zaginęła. Podobnie przez dziesięciolecia nie potrafiłem sobie poradzić z motywami którymi kierował się kap. Marinesko torpedując ten statek, dlaczego to zrobił? Trudno na to pytanie znaleźć klarowną i sensowną odpowiedź, zamiast mojego komentarza przytaczam relację z "Der
Spiegel" (nr 6. z dnia 04.02.2002 str.184 - 202) :
|
"29 stycznia jest
"Gustloff" gotowy do opuszczenia nabrzeża w Gdyni . W nocy nadszedł telegram z dobrą wiadomością od szefa niemieckich łodzi podwodnych "Wschód". Trzy wrogie łodzie podwodne w morskim kwadracie viktor toni 4923 płyną na powierzchni wolno - kurs
sw, są umiejscowione i będą obserwowane - środkowy i zachodni Bałtyk wolny od łodzi podwodnych. Te trzy łodzie mają więc Niemcy "im
Griff", ale o jednym niewiedzą - tam gdzieś na morzu krąży jeszcze jedna, czwarta łódź podwodna - "S 13", zabłąkany pływak: dowodzony przez kapitana Alexandra
Marinesko. Ten wątpliwej wartości dowódca (jako notorycznie
nietrzeźwy) zignorował rozkaz do wyjścia w morze i był w tym czasie w finskim porcie Turku na pijackiej turze. Kiedy w końcu wojskowa policja jego znalazła, miał zostać
suspendionowany, cała jego załoga stawiła się za nim i w końcu z wielodniowym opóźnieniem wyszła S 13 sama w morze. Marinesko wie, musi swoją reputację polepszyć i to w tej turze. Potrzebuje pilnie jakiegoś trafienia i idzie na pełne ryzyko: S13 podkrada się w kierunku Gdyni w pobliże niemieckiego nabrzeża. Wszędzie tutaj musi komendant S13 liczyć się z minami, a w ogóle to całymi dniami nic się nie dzieje. " Myśmy krążyli w pobliżu faszystowskiej
linii ale te psy nie chciały wyjść z ukrycia ".
" Początkowo miał "Gustloff" płynąć w towarzystwie innego "pasażera", statku
"Hansa"i trzech małych okrętów wojennych. / " W końcu płynął tylko w towarzystwie torpedowca
"Löwe" który ochraniał jego prawą burtę" / " Jak zapalono na
"Gustloff'ie" światła pozycyjne, akurat wynurzył się S13 i marynarz trzymający wartę natychmiast spostrzegł olbrzymią sylwetkę
"Gustloff'a", też płynącego "Löwe". Marinesko wydał natychmiast rozkaz "pełny gaz". Jego plan: Chce oba statki dogonić płynąc kursem równoległym i to po stronie lądowej. Tam nie może
"Löwe" jemu przeszkodzić bo płynie po drugiej stronie
"Gustloff'a" i co ważne na tle ciemnej sylwetki lądu jest S13 niewidoczny.
Żeby mógł płynąć pełnym gazem musi S13 płynąć wynurzona. Polowanie się zaczęło. O 19.30 wyłączyli kapitanowie znowu światła pozycyjne , było już jednak za późno. S13 metr po metrze dogania statek z uchodźcami. Dwie godziny potrzebowała S13 by dogonić te dwa statki. Cel wygląda Marinesko "olbrzymi", pewnie transporter wypełniony wojskowymi " którzy ziemię mateczki
Rosji zdeptali i teraz uciekają". /"Po dwóch godzinach płynie w końcu S13 równolegle do
"Gustloff". Marinesko wydaje rozkaz aby przygotować wyrzutnie torped do odpalenia. Na torpedzie w wyrzutni pierwszej napisali "za mateczkę Rosję" , na torpedzie nr 2, "Za Stalina", a na trzeciej" Za sowiecki naród" i na czwartej "Za Leningrad". Są ustawione na głębokość trzy metry poniżej poziomu morza. Na tej samej głębokości znajduje się na
"Gustloff'ie" pływalnia w której ulokowano młode dziewczyny, tak zw.
"marinehelferinnen". Marinesko trzyma się teraz
"Gustloff'a" i w odległości 700 metrów ukazał się w celowniku jego
dziób. Daje rozkaz odpalenia torped. W komorze pozostaje tylko ta "Za Stalina", pozostałe trzy trafiają statek. Druga dokładnie w pływalnię./ Była godz 21.16."
Niecałe piędziesiąt minut później było po wszystkim , "Wilhelm
Gustloff" poszedł na dno i wraz z nim 9.343 ludzi, w tym około 4.000
dzieci. Uratowano 1239 osób. Z pewnością uratowano by więcej, gdyby nie lodowata woda, po
kilku minutach człowiek umierał. Naoczny świadek tej tragedii, pani Ursula Resas która płynęła za jedną tratwą : " Wisiało na niej ludzi jak winogrona". Większość z nich żyło tylko parę minut w tej lodowatej wodzie. "Jeden po drugim puszczał się tej tratwy, w końcu udało mi się schwycić jedną ręką za linę", Inne tratwy płyną obok. Jakiś głos krzyczy: "Masz pistolet ? Zastrzelcie mnie, wy tchórzliwe psy." Minuty upływają jak godziny, i w pewnym momencie widzi dzieci, dużo : "Mieli na sobie kamizelki ratunkowe. Ale główki są cięższe od nóżek, a więc te nóżki wystawały z wody".
(kon. cyt.)
|
Nie muszę chyba dodawać, że relacja z "Der Spiegel" mnie nie przekonuje, dla mnie jak i innych, sprawa ta nie jest jeszcze zamknięta. Między innymi dlatego, że ta sama łódź i Marinesko kilka dni później, 10. Lutego 1945 r. posłali na dno niemiecki okręt-szpital
"General Von Steuben" wraz 3.500 rannymi żołnierzami którzy przed tymi morderczymi atakami Rosjan mogli zostać uratowani.
A 6 maja inna sowiecka łódź, zatopiła pasażerski statek "Goya" który był składową częścią niemieckiej floty ratunkowej z 6.000 bezbronnymi i niewinnymi uchodźcami z
Ostpreussen. Dla mnie jest zupełnie oczywiste że była to akcja planowa i umyślna. Czas wyświetli i tę "zagadkę" ! Ta radziecka bajeczka o pijaczku - kapitanie, który nie spełnił rozkazu w sowieckiej armii i wypłynął "parę dni później", te trzy włóczące się bezrobotne łodzie po Bałtyku, - przyciągające całą uwagę niemieckiego dowództwa- ten zdecydowany kurs Marinesko prosto na Gdynię i przebywanie w tym akwenie całymi dniami, nieatakowanie niemieckich okrętów wojennych (żeby się nie ujawnić), świadczą o czymś zupełnie innym, o działaniu celowym i zaplanowanym. W BRDDR zatapianie niemieckich statków-szpitali z rannymi i zapełnionych uchodźcami jest tematem zabronionym, a wśród sfer politycznych i towarzyskich, tego
"spassgeselschaft", - niesmacznym ! Inaczej w kraju "wojennych herosów" i "sowieckich bohaterów" (taki tytuł otrzymał pośmiertnie
Marinesko). Alexej Astachow (80), jest jednym z dwóch żyjących jeszcze członków załogi S13 i o swoim szefie mówi z uwielbieniem : "urodzony
podwodniak, który opanował mistrzowsko technikę łodzi podwodnych" (dlatego do tej akcji jego wybrano
-Thot ) i twierdzi o nim "zaprowadził nas do zwycięskiej i największej morskiej batalii tej wojny" oraz, że na "Wilhelm
Gustloff" znajdowali się :
"przede wszystkim marynarze i załogi łodzi podwodnych którzy mieli prowadzić dalej walkę za Hitlera". Nie dopuszcza do siebie myśli cierpienia tysięcy kobiet i dzieci : "dużo przecież uratowano"! W małym muzeum
(Kondratiew Prospekt 85 w Leningradzie) Marinesko, można przeczytać > Zatopienie "Wilhelm
Gustloff" było "wspaniałem zwycięstwem" i " Atakiem Stulecia"<. Inny sowiecki człowiek Alexander Szagin dyrektor leningradzkiego pomnika (miejsca) pamięci, twierdzi z naciskiem : Marinesko "postąpił prawidłowo" jak zatopił
"Gustloff'a". Na pokładzie tego statku przebywali "Gauleiter i nieprzyjacielscy oficerowie". (Der Spiegel nr6. 04.02.02. str.198) Aż człowieka korci rzucić pod adresem Szagina i Astachowa pytanie,- skąd o tym wiedzą i kto im o tym powiedział że na pokładzie znajdowali się sami "hitlerowcy"? Pewnie już Marinesko na tej "pijackiej
bibie" o tym się dowiedział, że z taką furią ten "hitlerowski okręt" zaatakował. Takich "ataków stulecia" w wykonaniu czerwonoarmiejców trudno byłoby zliczyć. O jednym czytamy:
|
"Niepowstrzymanie napiera czerwona armia pod koniec stycznia 1945 na zachód, w kierunku Königsberg, w kierunku
Danzig. Naród ucieka, na pieszo, konnymi zaprzęgami przy 20° mrozie. Ci biedacy uciekają przez zamarznięty
Haff, ścigani przez rosyjskie samoloty (ktoś za sterami chyba siedział, i nie był to z pewnością ojczulek Stalin ze swoją kompanią na którego wszystko teraz z rzucają ?
-Thot ), które ze swoich działek pokładowych te kolumny z rozpaczonych uchodźców atakują. Koszą śmiertelnie, te kobiety, dzieci, starców i ciężko rannych, dla pilotów ci wszyscy to "hitlerowcy", żadni ludzie!"
( "Der
Spiegel" nr 6, 04.02.02.) |
"Spiegel" nie pisze całej prawdy, te konwoje uciekających też bombardowano, lód się załamywał i dziesiątki tysięcy zupełnie niewinnych ludzi mają tam dzisiaj swój grób. A ci którzy to piekło przeszli zaokrętowali się - w
nadziei że tę gehennę już mają za sobą- między innymi na "Wilhelm
Gustloff".
Tragedia "Titanic'a" jest ogólnie znana i to jest w pewnym sensie zrozumiałe, był dużym niezatapialnym i bardzo drogim statkiem z pasażerami ówczesnej High-Society na pokładzie i nikt jego nie zatopił. Utonął przez krę lodową. To wszystko interesowało media i społeczeństwa ogromnie. Wydano 200.000.000 dolarów na film . Z drugiej strony,- jak umyślnie zatopiono
"Gustloff'a" media dostosowały się do polityki i potraktowały tę tragedię jak by nic się nie stało, wydarzenie nie warte słowa komentarza. ALE....., - "Wilhelm
Gustloff" w porównaniu do Titanic'a był większym statkiem, nowszym i bardziej luksusowym, był jednak tylko NIEMIECKIM statkiem pasażerskim i w dodatku zapełniony tylko niemieckimi uchodźcami.
18. Luty 2002
Thot
p.s. T. Kaufman, Henry Morgenthau
jr., Ilja Ehrenburg i Beria (zaplanował i wyreżyserował tragedię katyńską) są
Żydami, prosty przypadek ? Czy też nie ? [Thot]
|
|