Monika Nowakowska

Cień Thelmy i Louise

 

(c)

"Za każdym podąża jego cień - w im mniejszym stopniu zespolony ze świadomym życiem jednostki tym ciemniejszy, tym bardziej gęsty." Tak powiedział twórca psychologii głębi Carl Gustaw Jung, a wniosek z tego jest taki, że jeżeli chcemy żyć pełnie powinniśmy zdać sobie sprawę z jego istnienia i spróbować zintegrować go z naszym świadomym życiem. Najczęściej integracja cienia zbiega się z uświadomieniem sobie swoich złych cech, ciemnych stron i zaakceptowaniem ich istnienia w nas. Cień to agresja, bezradność, lęk, poczucie winy w człowieku. Jednak problem cienia nie jest tak prosty i jednoznaczny. "Gdyby wyparte tendencje cienia nie były niczym innym jak tylko złem, problem w ogóle by nie istniał. Cień jest jednak z reguły tylko tym, co niskie, prymitywne, niedostosowane i przykre, nie zaś absolutnie złe. Obejmuje on także właściwości naiwne i prymitywne, które w pewien sposób ożywiały i upiększały egzystencję ludzką, ale są obrazą dla zasad wpojonych człowiekowi."1 Dla nikogo tak naprawdę spotkanie z własnym Cieniem nie jest przyjemne, ale dopiero wtedy, gdy zdamy sobie sprawę ze swojej niższości mamy szansę ją usunąć. Cień to wszystko, co pozostaje w naszej nieświadomości, to co wyparliśmy, ponieważ było dla nas niewygodne, niezgodne z przyjętymi przez nas wzorcami moralnymi i etycznymi, całe zło w nas, nasze ciemne alter ego. Gniewamy się na siebie za to, że mamy jakieś złe cechy i zamiast je zrozumieć i zaakceptować, odsyłamy je do nieświadomości zabierając sobie tym samym ogromną część nas samych. Im więcej naszej osoby jest w cieniu, tym ubożsi jesteśmy w świadomym życiu. Efektem jest brak znajomości samego siebie, niemożność zrozumienia siebie, dogadania się z samym sobą. Wyobraźmy sobie, że idziemy patrząc prosto w słońce, idziemy w stronę jasności, a za nami idzie nasz cień. Nie obchodzi nas on, najczęściej nie chcemy o nim wiedzieć, bo po co, przecież nasz jasny obraz oświetlony słońcem jest tak słodki, tak wygodny dla nas. Ale w pewnym momencie słońce zmienia swoje położenie, nasza droga trochę zakręci i cień zmienia swoje położenie. Najpierw towarzyszy nam z boku, później przechodzi przed nas. Wtedy już musimy go zauważyć, musimy zaakceptować jego istnienie, sprawić byśmy wiedząc cały czas o jego istnieniu, wiedząc o tym, że jest nieodłączny dalej szli swoim szlakiem. Wtedy dopiero możemy zmierzać do prawdziwego celu. Cień, gdy go oswoimy, nie będzie już straszny. Cień przede wszystkim pozwoli nam poznać siebie, ponieważ on skryty w mrokach nieświadomości będzie wyłaniał się co jakiś czas dostarczając nam ciągle nowych informacji o nas samych, a poznanie siebie samego jest drogą rozwoju, drogą "stawania się". 
"Każdy człowiek najpełniej zróżnicował jedną z czterech funkcji psychicznych wyróżnionych przez CG Junga (tj. myślenie - uczucie jako para przeciwieństw funkcji racjonalnych i intuicja - percepcja jako para przeciwieństw irracjonalnych). Przy pomocy tej właśnie funkcji człowiek orientuje się, pojmuje i przystosowuje do rzeczywistości"2. Funkcja ta najpełniej się rozwija, jest w pełni uświadomiona, jest funkcją wyższą. Funkcja przeciwstawna znajduje się w nieświadomości. Dwie pozostałe funkcje znajdują się częściowo w nieświadomości, częściowo w świadomości. 

Cała nieuświadomiona część naszej psychiki znajduje się w cieniu, jest to ta nasza część, która, gdybyśmy ją znali nie podobałaby się nam, wobec tego, wolimy wcale nie wyciągać jej na światło dzienne, wolimy aby pozostawała ona w mrokach nieświadomości. Niestety nie jest to takie proste. Czasami cień sam znajduje drogę do naszej świadomości.
Tak też stało się z bohaterkami filmu "Thelma i Louise". Już od początku filmu widzimy w nich chęć przemiany. Wyruszają przecież na weekend poza miasto, pragną zmienić chociażby otoczenie zewnętrzne. Miasto, w którym mieszkają nakłada na nie wiele ograniczeń. One chcą to wszystko odrzucić, chcą chociaż przez chwilę być wolne i nic nie musieć. Chcą wyrwać się z sytuacji, w których istniały do tej pory, zmienić otoczenie. Czyli już od pierwszych minut widzimy, że jest w nich chęć transformacji, ale od początku nic nie jest tak, jak to sobie planowały. Thelma nie uzyskuje pozwolenia męża na podróż, któremu jest w stu procentach podporządkowana, co już jest pewną przesłanką, że nie mogą tak po prostu pojechać na wycieczkę i wrócić grzecznie do domu. Od początku palą za sobą mosty. Potem nieplanowany przystanek z inicjatywy Thelmy w przydrożnym barze, zakończony popełnieniem przez Louise zabójstwa. Teraz już zupełnie nie ma dla nich powrotu. Jest to wydarzenie zupełnie nieoczekiwane, ale nasze bohaterki tylko przez chwilę są w szoku, zaraz potem Louise układa plan nowego życia w Meksyku. Potrzebne są im do tego pieniądze więc Louise organizuje pieniądze. Jednak spotykają po drodze młodego chłopca-rabusia, JD, który przy okazji pokazania Thelmie jak może wyglądać seks kradnie im je. Od tego momentu bardziej rezolutna i przebojowa Louise załamuje się i teraz Thelma, która przy okazji spotkania z JD dowiedziała się jak przeprowadzić napad z bronią w ręku przejmuje dowodzenie w grupie. Teraz to ona dodaje sił Louise. Organizuje pieniądze okradając przydrożny sklep przy stacji benzynowej i nadal dziewczyny jadą, chociaż teraz już wiedzą, że ściga je policja i jest coraz gorzej. Ale nie rezygnują, jadąc samochodem snują marzenia na temat ich przyszłego życia. Mają przewagę, bo policja nadal nie wie, gdzie są. Następnym wydarzeniem jest zatrzymanie ich samochodu na drodze przez policjanta. I już wydaje się, że wszystko skończone, gdy znowu Thelma błyskawicznie podejmuje decyzję zastraszenia go bronią i ucieczki, przy tym robi to tak, jakby od dziecka nie robiła nic innego tylko to. Chcąc wiedzieć ile mają czasu i jaka jest ich sytuacja dzwonią do domu Thelmy i tu następuje katastrofa: Louise zbyt długo rozmawia z policjantem, jedynym człowiekiem, który próbuje ją zrozumieć, w którym chciała znaleźć oparcie. Widać było w tym momencie jej wahanie: czy aby na pewno jechać do Meksyku, czy może jest jakieś inne wyjście. Louise wydaje się wtedy bardzo bezradna. Jednak teraz jest już bliżej katastrofy całkowitej. Policja wie gdzie jest Thelma i Louise i urządza pościg. Raz udaje im się uciec, mają jeszcze trochę szczęścia. I tutaj następuje najpiękniejsze zdanie filmu. Louise mówi do Thelmy: "Straciłyśmy już wszystko, co było do stracenia. Co się stało, że się nie przejmujesz?". I to jest sedno rzeczy: one być może straciły wszystko na naszym świecie, ale zyskały siebie, swoje dusze. Ale opowieść toczy się dalej, Thelma i Louise jeszcze uciekają. Udaje im się po raz pierwszy zobaczyć Wielki Kanion i to już właściwie jest koniec. Stoją na skraju przepaści, za nimi mnóstwo samochodów policyjnych, kierunek ucieczki jest już tylko jeden. Thelma mówi do Louise "Nie dajmy się złapać, po prostu jedź." i w ten sposób kończy się historia. Bohaterki filmu skaczą w przepaść, wybierając w ten sposób śmierć zamiast więzienia.
Od początku mamy do czynienia z dwoma osobami. Pierwsza to Thelma, małomiasteczkowa, amerykańska kura domowa, która przez całe swoje życie niewiele widziała. Zdominowana przez męża, który wyładowuje na niej swoją chęć władzy. Wydaje się, że Thelma nie wie nic o sobie przed wyruszeniem na weekend, widać tylko, że tak naprawdę ma już dość swojego dotychczasowego życia.
Louise natomiast to kobieta niezależna materialnie, mająca coś przeciwko mężczyznom, bardzo aktywna, ciągle układająca plany działania. Gdy na początku filmu widzimy jak te kobiety się pakują, od razu widać różnicę: Thelma wrzuca wszystko do walizek bez ładu i składu, natomiast Louise wszystko pedantycznie układa. Jako osoba neurotyczna, ma nadmierne poczucie obowiązku, nie ma w niej spontaniczności. Mamy więc dwie zupełnie różne kobiety: niezależną Louise oraz zniewoloną Thelmę. W miarę rozwoju sytuacji widzimy, że Thelma jest prawdziwa, spontaniczna, szczera w każdym swoim zachowaniu i bardzo przy tym silna. Natomiast Louise ma problem - została kiedyś zgwałcona, poniżona, nosi w sobie winę. Wydarzenie to tak bardzo było dla niej bolesne, że do końca o nim nie chce rozmawiać, zostało ono usunięte w cień. Louise ma do siebie pretensje za to, że została zgwałcona i nie chce o tym pamiętać. Jest pozornie spokojna i zrównoważona, tak naprawdę jest bardzo rozchwiana wewnętrznie, jej cień jest bardzo rozległy, ma ogromnie destrukcyjny wpływ na jej życie. W jej przypadku pozytywna przemiana nie została dokonana. "Doznane urazy i przeżywane kompleksy dezorganizują normalne procesy psychiczne, myślenie i emocjonalne przeżywanie, gdyż deformuje je nierozpoznany Cień indywidualny."3 Louise jest bardzo dumna, czym kompensuje sobie poczucie niższej wartości. Nie jest zadowolona ze swojego życia, mówi do swojego narzeczonego "Obydwoje mamy to, na co zasłużyliśmy". 
Thelma natomiast odkrywa siebie, dopiero teraz wie na co ją stać. Mówi do Louise, że ona już nie wraca, już nie może wrócić do tego życia, które było wcześniej. Chce czegoś innego. Thelma doświadczyła śmierci już przed popełnieniem samobójstwa. Dawna Thelma umarła, urodziła się nowa Thelma. Doświadczyła śmierci przed popełnieniem samobójstwa, a ponieważ "każde samobójstwo jest śmiercią, a każda śmierć samobójstwem"4 więc to ona zaproponowała Louise, żeby skoczyć w przepaść. U Thelmy lepiej widać wychodzenie cienia z nieświadomości do świadomości, a ponieważ jej życie dotychczasowe odbywało się na dużo niższym poziomie niż mogłoby być, to w cieniu odłożone były jej dobre cechy. To, że one nie wychodziły stopniowo, ale eksplodowały do jej świadomości przyniosło tak kontrowersyjne wydarzenia. Ale w jej przypadku nie mogło to się odbyć inaczej. Ta kobieta cały czas żyła związana, była w klatce, nawet nie wiedziała, że może być inaczej. Gdy wreszcie wydostała się na zewnątrz, wolność ją odurzyła, nie potrafiła jej okiełznać, kontrolować. Z punktu widzenia obserwatora wszystkich tych wydarzeń może się wydawać, że to wszystko mogłoby się odegrać w zupełnie inny sposób, ale my nie mamy tu nic do powiedzenia. To duch Thelmy pragnął przemiany. Gdy ona już się dokonała, nie było różnicy dla Thelmy czy żyje tutaj inaczej, czy odchodzi gdzieś, umiera. W pewnym momencie filmu mówi nawet "Coś się we mnie przestawiło. Nie mogę już wrócić. To już nie byłoby życie." "Dla psyche ani nieśmiertelność nie jest faktem, ani śmierć końcem."5 Widzimy więc, że przejście musiało zostać dokonane.
W filmie "Thelma i Louise" istnieje również problem winy. Bohaterki nieustannie obwiniają się nawzajem, potem winą obarczają siebie. Przez cały czas widać, że chcą się od winy uwolnić. Dopiero w czasie pościgu, Thelma mówi do Louise, że bez względu na to co się stanie, cieszy się, że z nią pojechała. 
Pokazane w filmie piękno szaleństwa połączone z ostatecznym samobójstwem otworzyło nową drogę. Cień, który wyłonił się w tym filmie pełnił rolę pośredniczącą między świadomością a nieświadomością zbiorową. Wszelkie bariery dzielące życie i śmierć zostały przełamane, pokonane wszelkie ludzkie słabości i relatywizmy, Thelma i Louise odzyskały utraconą wolność i mogły już zacząć zupełnie nowe życie. Przeciwstawiły się prawu ludzkiemu (wybrały śmierć zamiast więzienia) i weszły we władanie prawa boskiego. Thelma i Louise wybrały śmierć, a przecież "Dopóki nie możemy wybrać śmierci, nie możemy również wybrać życia. Dopóki nie możemy powiedzieć życiu "nie", dopóty nie powiedzieliśmy mu "tak"."6, więc najpierw powiedziały życiu "tak", bo Thelma dopiero w czasie wyprawy z Louise zaczęła żyć prawdziwie, pełnią siebie, co oznacza, że wszelkie jej cechy, te które uważała za dobre i te, które jako złe zostały wyparte do nieświadomości, zaczęły istnieć. Powróciły do jej świadomości, dzięki czemu mogła wejść w nieświadomość zbiorową przez organiczną śmierć. Nastąpiło odrzucenie ciała, które już wypełniło swoją rolę. Dokonała się rzecz najważniejsza, Thelma w pełni polubiła siebie, ze wszystkimi swoimi cechami, tymi dobrymi i tymi złymi. "A ja powiadam wam: Każdy, kto się gniewa na siebie samego, podlega sądowi. A kto by rzekł sobie samemu "Raka" - podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz swój dar przed ołtarz i tam wspomnisz, że sam masz coś przeciwko sobie, zostaw tam swój dar przed ołtarzem, a idź pierwej i pojednaj się z samym sobą. Potem przyjdź i ofiaruj swój dar. Pogódź się ze samym sobą szybko, dopóki jesteś ze sobą w drodze, byś się sam nie podał sędziemu."7


Monika Nowakowska


1 C. G. Jung "Psychologia i religia"

2 Jolande Jacobi "Psychologia CG Junga"

3 Z. W. Dudek "Cień indywidualny i archetypowy - Źródło agresji i lęku"

4 J. Hillman "Samobójstwo a przemiana psychiczna"

5 J. Hillman "Samobójstwo a przemiana psychiczna"

6 J. Hillman "Samobójstwo a przemiana psychiczna"

7 Mateusz V 22-26  

  

 

 KU STRONOM STRYCHOWYM